Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2001-11-05

Spokojny, długi weekend

      Policja, straż miejska i pogotowie miały przez ostatnie dni pełne ręce roboty. Święto Zmarłych, a potem wydłużony weekend nie były dla tych służb dniami wolnymi od pracy. W czasie tych czterech dni nie zdarzył się żaden wypadek, który miałby tragiczne konsekwencje.

Najwięcej pracy było jak zwykle 1 listopada. Tego dnia niezależnie od pogody rzesze ludzi przemieszcza się po całym kraju. Często nie znając dokładnie trasy, a nawet niezbyt dobrze panując nad pojazdem, którym kierują. Szczególnie zatłoczone i niebezpieczne są drogi dojazdowe do cmentarzy.


    - Dlatego co roku funkcjonariusze policji wraz ze strażą miejską kierują ruchem w pobliżu tych szczególnych miejsc - mówi Ewa Malowańska oficer prasowy KPP w Ostrowcu Św. - Tak było i w tym roku, policjanci z naszej komendy stali na najruchliwszych skrzyżowaniach, miejscach szczególnie narażonych na zakorkowanie. Tak było przy ul. Długiej, Denkowskiej i kilku skrzyżowaniach. Jednak ani tego dnia, ani później na terenie działania ostrowieckiej jednostki policji nie wydarzył się żaden wypadek mający tragiczny charakter. Pomimo tragicznych meldunków o sytuacji w innych rejonach kraju, u nas obeszło się bez najgorszego czyli samochodowych kraks z ofiarami śmiertelnymi bądź rannymi czy potrąceniami. Były oczywiście stłuczki, ale to jedyne zdarzenia drogowe, które wydarzyły się na naszych drogach.


Podobnego zdania o ostatnich dniach miały dyspozytorki z pogotowia ratunkowego. - Mieliśmy bardzo dużo wyjazdów, lekarze udzielali pomocy wielu osobom, ale nie mieliśmy żadnego przypadku, który skończył się tragicznie- podsumowała jedna z dyspozytorek. - Tylko we Wszystkich Świętych, tuż przed godz. 23 zostaliśmy wezwani do ranionego ostrym narzędziem, lecz jego stan nie był tragiczny. Sygnały naszych karetek rozlegały się często, bo wiele razy interweniowaliśmy do nagłych zasłabnięć, napadów duszności, osłabień. Trzem osobom, które zasłabły na cmentarzu w Kunowie musieliśmy udzielić pomocy. Musieliśmy także "erką" odwieźć do szpitala w Kielcach małe dziecko, które spadło najprawdopodobniej ze schodów. Jednak żaden z naszych wyjazdów nie był wezwaniem spowodowanym katastrofą.
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 15045 razy,
ostatnio: 2019-09-21 15:17:11
Skomentuj artykuł:
Powrót