Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2003-07-17

Impresje znad Niemna


Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
      Kazimierz Kaczor, działacz ludowy z Piórkowa, pojechał podleczyć organizm do miejsca, skąd pochodzili Bohatyrowiczowie Orzeszkowej, czyli nad Niemen. Niemen jest cudowny, malowniczy, pełen ptactwa wodnego.


    -Już wiem, dlaczego Bohatyrowicze nie chcieli stamtąd wyjechać - opowiada po powrocie.


    Moją kurację i 14- dniowy pobyt w Sanatorium "Versme" w Birsztanach zorganizowało kościelne biuro podróży "Nomada" z Warszawy. Całość przedsięwzięcia, wraz z kosztami turnusu leczniczego i dojazdami, kosztowała 1. 250 złotych. Myślę, że po sezonie cena byłaby znacznie niższa. Jestem bardzo zadowolony z jakości usług. Wszystkie zabiegi lecznicze są bez kolejki. Pacjent przez cały czas pobytu jest traktowany jak ktoś wyjątkowy, najważniejszy. Otrzymywaliśmy trzy obfite posiłki dziennie. Bardzo smaczne. Kuchnia litewska jest zupełnie inna od naszej. Lżejsza, bardziej urozmaicona.


    Zaraz pierwszego dnia dostałem tzw. paszport kuracji, w którym wyszczególnione zostały wszelkie zabiegi. Ja musiałem przejść serię masaży ręcznych, masaże wodne i podwodne; na rozluźnienie mięśni było pływanie w basenie wyczynowym. Taplałem się w doskonałej błotnej borowinie, kąpałem się w wodzie nasyconej dwutlenkiem węgla, siarczkami i innymi związkami.


    W wolnym od zabiegów czasie lubiłem spacer po Birsztanach, malutkim miasteczku. Zespół obiektów sanatoryjnych nie dominuje nad okolicą. Natomiast podobny kurort w Druskielnikach, pobudowany dla notabli z całego Sojuza, jest architektonicznym monstrum. Architektura Birsztan jest bardzo urozmaicona. Wszędzie mnóstwo zieleni, trawników, rabatek, żywopłotów. Zauważyłem, że ani jeden dom nie jest ogrodzony. A szczególnie upodobałem sobie spacery nad brzegiem Niemna. Wszędzie rzuca się w oczy niesamowita czystość, porządek.


    W programie mieliśmy jeden dzień na zwiedzanie Litwy. Byliśmy podumać w Ostrej Bramie, adorowaliśmy relikwie św. Kazimierza w wileńskiej katedrze, pokłoniliśmy się Sercu Matki na Rossie, podziwialiśmy bardzo malownicze Kowno i Troki. Cała wyprawa kosztowała uczestnika turnusu około 30 złotych, w tym koszty przewozu, przewodnika oraz suchego prowiantu.


    Tak się złożyło, że moimi współtowarzyszkami kuracji były osoby ciekawe i dociekliwe: Halina Krzywdzianka, b. redaktor naczelna "Zarzewia", potem publicystka "Gromady Rolnika Polskiego" i Barbara Pstrokońska z "Zielonego Sztandaru", doradczyni premiera Kalinowskiego. Miło wspominam nasze rozmowy, zdziwienia i wspólne obserwacje. Niestety, jedną z nich były rolnicze blokady dróg na Litwie. W Birsztanach nie było widać biedy. Sanatorium i miasteczko to enklawy dobrobytu, ale okazuje się, że chłopi w tym nadbałtyckim kraju są tak samo wyzyskiwani jak u nas w Polsce.


    Zarobki ludzi żyjących z pracy rąk są na Litwie nędzne.


Not. Antoni Żak
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 16192 razy,
ostatnio: 2019-12-11 15:55:25
Skomentuj artykuł:
Powrót