Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2010-09-27

Tęsknota na papier przelana

O życiu na emigracji, poezji i pierogach

Polski pisarz, poeta, malarz, aktor filmowy i od niedawna prezes Polskiego Stowarzyszenia Autorów, Dziennikarzy i Tłumaczy w Europie - Stanisław Gaczoł - mieszkający od wielu lat we Francji spotkał się w piątek z uczniami i nauczycielami LO nr IV im. C.K. Norwida.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
Wizyta artysty w naszym mieście nie była przypadkowa. Z Ostrowca pochodzi bowiem żona Stanisława Gaczoła - Janina. Tu mieszka też jego dobry przyjaciel, artysta plastyk Tadeusz Kurek. To właśnie on przyczynił się do tego, by ostrowiecka młodzież poznała "na żywo" biografię i wybitną twórczość pana Stanisława.

Nietypowy gość przedstawił uczniom "Norwida" przede wszystkim swoją poezję, bo jak sam przyznaje, od niej wszystko się zaczęło.

- Każdy mój wiersz miał swoje podłoże. Pierwszy napisałem w wieku 10 lat. Trudne to były czasy. Wojna. Tata w niewoli. Napisałem ten wiersz właśnie dla niego i wysłałem w specjalnej kopercie. Drugi powstał, gdy skończyłem 15 lat, w stalinowskich realiach - wspominał artysta.

Kolejne pisał już we Francji, do której musiał wyemigrować 53 lata temu. Tęsknota za ojczyzną i silne piętno, jakie odcisnęła wojna, sprawiły, że wiersze Stanisława Gaczoła nasycone są patriotyzmem.

- Jestem poetą - dzieckiem wojny. Tego żadna moc z mojej pamięci nie wymaże. Nie da się uśpić emocji towarzyszących temu, jak na moich oczach rozstrzeliwali mi siostrę i strachu, gdy wszyscy w schronie czekaliśmy na śmierć, granat jednak nie wybuchł... Dlatego zatytułowałem zbiór mojej poezji "Bez granic". To było w 1978 r. Teraz, gdy jadę do ojczyzny, nie widzę granic. Mam z tego wielką satysfakcję - stwierdził S. Gaczoł.

Zanim jednak pojawiła się ta satysfakcja, była codzienna tęsknotą za bliskimi, za krajem, którą pokonywał, krzewiąc polskość za granicą. Oprócz poezji pan Stanisław zajmował się innymi rzeczami, grywał w teatrze, filmach, malował, rzeźbił, ale przede wszystkim aktywizował polonię francuską, za co otrzymał wiele prestiżowych nagród od instytucji międzynarodowych, a w 2000 roku podczas "I Światowego polonijnego spotkania intelektualistów, ludzi kultury i sztuki" w Cannes uhonorowany został medalem "Polonia Semper Fidelis" za wkład w promocję Polski w krajach europejskich.

Do Polski po raz pierwszy przyjechał w 1990 r. i to z misją artystyczną. Miał zagrać z żoną w filmie "Zarzewie".

- Powrót do ojczyzny po 33 to było dla mnie coś niesamowitego. Teraz jestem w Polsce każdego roku - przyznał artysta. - Kiedy mnie pytają koledzy Francuzi, czy teraz też tęsknię, odpowiadam, że tak, ale to już nie ta sama tęsknota, bo wiem, że w każdej chwili mogę przyjechać, teraz tęsknię za pierogami...

Historie pana Stanisława wyraźnie zainteresowały licealistów, którzy zadawali mu wiele pytań. Całość upłynęła w bardzo przyjemnej atmosferze.
/K. Fałdrowicz/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 20507 razy,
ostatnio: 2019-12-06 02:43:35
Skomentuj artykuł:
Powrót