Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2004-01-27

Ratujcie nam most

Rzeczoznawca: Rozbiórka, to niszczenie majątku narodowego

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik

      Przypomnijmy. Od dłuższego już czasu, wspólnie ze zbulwersowanymi Czytelnikami, obserwujemy losy mostu kolejowego na Kamiennej. Mostu, który do niedawna był własnością OZMO. Po ogłoszeniu upadłości firmy syndyk masy upadłości sprzedała most prywatnemu przedsiębiorcy, który zapewne potnie go na złom. Wprzódy pani syndyk, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, ofertę sprzedaży mostu skierowała do władz samorządowych gminy i powiatu.


    Oba urzędy nie wykazały jednak zainteresowania jego nabyciem. Urzędnicy gminy Ostrowiec na nasze pytania w tej sprawie twierdzili jednoznacznie:nie ma możliwości prawnej przekwalifikowania mostu i przekazania go do użytku mieszkańcom. Ponadto most, ich zdaniem, do niczego nikomu nie jest potrzebny. Ale telefony w tej sprawie do naszej redakcji nie milkną i świadczą o czymś zupełnie innym...


    Nie milkną głosy czytelników w sprawie mostu OZMO na Kamiennej.


    -Ratujcie nam ten most -prosi kolejny z mieszkańców ul. Zygmuntówka.


    -Jak niby gazeta ma uratować most? Dlaczego państwo nie dzwonicie do Urzędu Miasta, do Prezydenta, do Przewodniczącego Rady Miasta? -Bo oni nic dobrego nie chcą zrobić dla ludzi. Najłatwiej zasłonić się jakimś bzdurnym przepisem i mieć kłopot z głowy. Proszę pani, na tym moście nie ma już żadnego zagrożenia. Było, owszem, kiedy jeździły pociągi. Skład wyjeżdżał zza zakrętu, widoczność była ograniczona, faktycznie mogło dojść do wypadku. Ale teraz pociągi już po nim nie jeżdżą! Ja jeżdżę tamtędy rowerem.


    Nie tak dawno była zrobiona ulica Zygmuntówka, razem ze ścieżką rowerową.


    Wystarczy ścieżkę dociągnąć do mostu.


    Będzie modernizowana ulica Kilińskiego. Na pewno też otrzyma ścieżkę rowerową. Proszę zobaczyć - byłby to bardzo ładny, ekologiczny odcinek łączący Zygmuntówkę z targowicą. Uniknęłoby się tylu rowerów na zatłoczonej Mostowej i na alei 3 Maja. Gdyby włodarze tego miasta naprawdę chcieli coś dobrego zrobić dla ludzi, to by o tym pomyśleli.


    Po co mam chodzić do Urzędu Miasta? Przecież z góry wiem, jaka będzie odpowiedź: "to jest niemożliwe, niezgodne z przepisami". Wiem, na co stać tych panów. Tylko się im narażę. A przecież nie chodzi o puszczenie przez most ruchu samochodowego, ale o przejście dla pieszych i dla rowerzystów.


    Jak ma gazeta "uratować most"? Gdzie jeszcze i do kogo może apelować? Zadzwoniliśmy do Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji NOT w Warszawie. Tam dowiedzieliśmy się, że most OZMO nie jest jedynym mostem w Polsce, będącym własnością upadłych zakładów. Znane są przypadki przekwalifikowania istniejących mostów kolejowych na drogowe.


    -Nikt przy zdrowych zmysłach nie zdecyduje się na rozbiórkę mostu kolejowego, tylko dlatego, że jakiś zakład zbankrutował. Pod Warszawą, na taki most kolejowy został skierowany ruch tirów -usłyszeliśmy. -Należałoby w terenie obejrzeć ten most, zobaczyć w jakim jest stanie i jak go można wykorzystać.


    Macie rzeczoznawców Stowarzyszenia bliżej, bo w Kielcach i Skarżysku.


    Zwróciliśmy się więc do NOT w Kielcach. Podano nam telefon do rzeczoznawcy, mgr inż. Stanisława Rozina.


    Obiecał następnego dnia stawić się w Ostrowcu. Myślałam, że ma tu coś do załatwienia i mogę wykorzystać jego obecność do obejrzenia mostu. Okazało się, że przyjechał specjalnie na nasze zaproszenie. Jeżeli od wielu lat ktoś buduje mosty, wie, jakie są koszty budowy, ile wysiłku i jak trudnych zabiegów wymaga postawienie mostu. Tym bardziej serce go boli, kiedy dowiaduje się, że ktoś zgadza się na rozbiórkę i zezłomowanie tak drogiej inwestycji.


    Pan Stanisław pojechał z nami nad rzekę. -Na drogę lokalną jest za wąski -ocenił. -Ma tylko 4,5 metra szerokości.


    Ale z powodzeniem można go wykorzystać na ciąg pieszy i rowerowy. Wystarczy tylko na mostownicach położyć chociażby drewnianą nawierzchnię. Przekwalifikowanie go nie będzie trudne.


    -Konstrukcja mostu jest w dobrym stanie technicznym. Musiał zostać stosunkowo niedawno wybudowany - stwierdził rzeczoznawca. -Jego rozbiórka, to niszczenie majątku narodowego.


    Zresztą, koszt wykonania jej projektu i pozwolenia na rozbiórkę będzie zbliżony do wartości złomowej.


    W ten sposób dowiedzieliśmy się, że mostu nie da się tak po prostu pociąć palnikami. Trzeba wykonać projekt techniczny demontażu, uzyskać pozwolenie podobne do pozwolenia na budowę.


    Są to czynności kosztowne. Syndyk nie powinien go sprzedać poniżej wartości pozyskanego złomu. Kupujący musiał wkalkulować w swoje koszty cały proces związany z rozbiórką. Skoro kupił, musiało mu się to opłacać.


    Tymczasem w środę, 21 stycznia ponownie zebrała się Rada Osiedla "Kamienna". Jednogłośnie wypracowała stanowisko w sprawie obrony mostu.


    Rada opowiada się za tym, aby mostu nie rozbierać, dostosować go do ruchu pieszego i rowerowego. Stanowisko to zostało przekazane do Urzędu Miasta.


    Wizyta rzeczoznawcy z Kielc była potwierdzeniem naszych wcześniejszych przypuszczeń. Mostu nie wolno niszczyć, bo przedstawia wartość dla miasta, dla jego bezpieczeństwa.


    Ocena rzeczoznawcy okazała się także potwierdzeniem przypuszczeń, że urzędnicy samorządowi zastosowali tzw. spychoterapię i postanowili nie zawracać sobie głowy takim "drobiazgiem", jak most na rzece Kamiennej. Wszak mają inne ważne sprawy na głowie, chociażby oddawanie stadionu KSZO biznesmenowi z Opoczna, który ma być zbawieniem dla piłki nożnej w Ostrowcu. Tylko dlaczego samorządowa władza gminy więcej serca ma dla sportu wyczynowego i zawodowego, gdzie mielone są grube pieniądze, od troski o mienie wspólne, doprawdy trudno zrozumieć? A oszczędza się na takich rzeczach, jak most, czy sześciolatki, które na siłę chce się przenosić do klas zerowych w szkołach. Inne zaś dziedziny są aż nadto dofinansowane, a wcale nie są sprawami najważniejszymi z punktu widzenia społecznego.


    Trudno zrozumieć mechanizmy, pozwalające na bezkarne dawanie przyzwolenia na to, że mienie wspólne, dobro wspólne i nasz narodowy skarb nie są szanowane przez władze samorządowe. Ostatnio niektórzy z działaczy Rad Osiedlowych oburzyli się, gdy napisałam, że są przybudówką polityczną dla sprawujących władzę. Chciałoby się zapytać - dlaczego tak późno, dopiero po naszych prasowych protestach Rada Osiedla Kamienna wystosowała petycję do władz miasta w obronie mostu? Ale... lepiej późno, niż wcale. Jak dotąd mimo, że o sprawie piszemy od kilku tygodni, ani prezydent, ani żaden z radnych nie zainteresował się problemem.


    Psy szczekają, karawana nieprzerwanie jedzie dalej, niewiele robiąc sobie z interesu społecznego.


    K Żak D. Rucińska
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 16488 razy,
ostatnio: 2019-12-14 02:53:04
Skomentuj artykuł:
Powrót