Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2004-02-02

Referendum w tym roku nie będzie

Jak doszło do zmarnowania społecznego


      Nie będzie referendum w sprawie odwołania ze stanowiska prezydenta Jana Szostaka. Komitetowi obywatelskiemu zabrakło 45 podpisów. Według ordynacji wyborczej, aby takie referendum mogło się odbyć, za wnioskiem musi się opowiedzieć co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania. W tym przypadku chodziło o 6.427 głosów.


    -Chciałbym podziękować społeczeństwu miasta za udzielone nam poparcie, a także wszystkim tym, którzy byli osobiście zaangażowani w akcję zbierania podpisów -mówi Krzysztof Grabowiec, przewodniczący Komitetu obywatelskiego ds. odwołania ze stanowiska prezydenta miasta Jana Szostaka. Jednocześnie przepraszam za to, że referendum nie może dojść do skutku z powodu winy jednego z naszych członków, który przywłaszczył sobie zebrane podpisy.


    W piątkowej konferencji prasowej - poświęconej sprawie referendum - wzięło udział czterech członków Komitetu obywatelskiego ds. przeprowadzenia referendum odwoławczego prezydenta miasta Jana Szostaka, a mianowicie Krzysztof Grabowiec, Jacek Balcerowski, Ryszard Mazur i Jan Hojer.


    -Ogółem komitet obywatelski zebrał 9.352 podpisy za odwołaniem prezydenta, z czego do wojewódzkiego komisarza wyborczego złożyliśmy 7.852 -mówi przewodniczący Krzysztof Grabowiec. Podpisy zostały złożone w dwóch turach: 23 i 29 grudnia 2003 roku.


    Trzeba przyznać, że wojewódzki komisarz wyborczy podszedł bardzo rzetelnie do swoich obowiązków i podlegli mu pracownicy niezwykle dokładnie przewertowali każdy podpis.


    Sprawdzanie i liczenie ważnych głosów trwało dość długo. W końcu okazało się, że 1.470 podpisów zawiera błędy.


    -Część podpisów pochodziła od osób, które nie były mieszkańcami Ostrowca lub nie były wpisane do stałego rejestru wyborców - mówi pracownik delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Kielcach. Część nie zawierała imienia lub pełnego numeru pesel osoby popierającej referendum.


    Jak powiedziano podczas konferencji, odrzucane były nawet takie podpisy, w których była podana jedynie pierwsza litera imienia osoby popierającej referendum, nie podano numeru lokalu lub numer peselu był poprawiany z powodu zwykłej omyłki pisarskiej lub były w nim przestawione dwie ostatnie cyfry. Weryfikacji dokonywała delegatura KBW oraz Ośrodek Informatyki Terenowy Bank Danych w Kielcach.


    -Decyzja Wojewódzkiego Komisarza Wyborczego jest dla nas niekorzystna, stąd też komitet postanowił odwołać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Kielcach -mówi przewodniczący Grabowiec. Jednak nie uważamy, że komisarz wyborczy popełnił w tej sprawie jakieś błędy, mamy zastrzeżenia innej natury.


    Zdaniem komitetu referendalnego, jeden z jego członków, Zbigniew A. - wbrew obowiązującemu prawu - przywłaszczył sobie listy z podpisami od numeru 362 do 437, zawierające w sumie około 1.500 podpisów. Działając w ten sposób, uniemożliwił złożenie ich Wojewódzkiemu Komisarzowi Wyborczemu w Kielcach. W efekcie oczekiwane referendum nie doszło do skutku. W tej sprawie do Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu został złożony wniosek o popełnienie przez tę osobę przestępstwa.


    -Na forum komitetu obywatelskiego Zbigniew A. oświadczył, że jest w posiadaniu list z podpisami i że przedłoży je pod warunkiem zapewnienia mu posady w starostwie ostrowieckim -mówi Krzysztof Grabowiec.


    Jeśli ten warunek nie zostanie spełniony, wówczas ma zagwarantowaną posadę przez inne osoby.


    Przewodniczący Grabowiec czuje się współodpowiedzialny za zaistniały stan rzeczy.


    -Przepraszam wszystkich, że nie byłem zdolny wyegzekwować od pana Zbigniewa A. tych list -mówi Krzysztof Grabowiec. Boli mnie, że osoba, skierowana do komitetu przez Samoobronę, zawiodła nasze zaufanie. To młody człowiek, który niedawno skończył studnia.


    Przewodniczący Grabowiec powiedział, że przyjęto zasadę, zgodnie z którą osoby zbierające podpisy, trzymały u siebie listy do 22 grudnia ub. roku, kiedy to odbyło się zebranie komitetu.


    Listy z podpisami zebranymi przez Zbigniewa A. nie były fikcyjnymi listami, gdyż Komitet obywatelski jest w posiadaniu ich kserokopii.


    -Postanowiliśmy, że wszyscy przyniosą swoje listy na zebranie w dniu 22 grudnia -mówi Krzysztof Grabowiec.


    Po prostu, chcieliśmy mieć ogólną orientację w sytuacji. Na to zebranie przybył również Zbigniew A. Wtedy wszystkie listy zostały skserowane, a następnie oddane osobom, które je zebrały. Kolejne spotkanie odbyło się w dniu 23 grudnia. Wtedy zebraliśmy listy ponownie i zawieźliśmy do Kielc.


    Niestety, w tym dniu Zbigniewa A. nie było.


    Zdaniem uczestników konferencji, warto było podjąć tę trudną akcję referendalną. Świadczy o tym zarówno wysokie poparcie społeczne, jak i wstrzymanie przez władze pewnych, krytykowanych przez opozycję posunięć.


    Trzeba się jednak było do tej akcji znacznie lepiej przygotować.


    Osoby zbierające podpisy powinny być przeszkolone, a członkowie komitetu lepiej wyedukowani od strony prawnej.


    (w)
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 17740 razy,
ostatnio: 2019-12-14 05:31:01
Skomentuj artykuł:
Powrót