Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2003-08-10

Szlachetne tworzywo wraca do łask


Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
* W Ćmielowskiej "Porcelanie" *


      Był całkiem nie tak dawno czas, że ćmielowskim Zakładom Porcelany groził całkowity upadek. Ze strachem pytaliśmy o losy firmy, która ma tak długą i tak piękną tradycję. Jakoś nikt nie mógł wyobrazić sobie, że ten wspaniały zakład mógłby przestać produkować przepiękną, cenioną na całym świecie porcelanę - bielutkie, cicho dźwięczące filiżaneczki, tradycyjne serwisy, zastawy stołowe ręcznie dekorowane.


    Ale sytuacja finansowa zakładu była coraz gorsza, ludziom groziły zwolnienia z pracy, a fabryce należał się solidny remont, którego nie miał kto sfinansować. W końcu zakłady kupił prywatny przedsiębiorca, a właściwie grupa kapitałowa kilkunastu firm i to z zupełnie innej branży, prowadzona przez Mariana Kwietnia. Załoga nie bez obaw przyjęła prywatyzację firmy i powrót do zarządzania spółką z o. o.


    Odeszli najstarsi pracownicy, tacy co to "na nosa" wyczuwali humory pieców, projektanci, którzy zdobywali laury na Targach Poznańskich i międzynarodowych. Odszedł na "wieczną wartę" Wincenty Potacki, w końcu z emerytury skorzystał Kazimierz Czuba.


    Dla fabryki rozpoczęły się nowe czasy. Zakład zatrudnia obecnie około 500 osób i wydaje się, że czarne chmury, które kiedyś gromadziły się nad firmą zostały bezpowrotnie rozwiane. Nie stało się to samoczynnie. Grupa kapitałowa zainwestowała w ciągu dwóch lat 20 mln złotych w jego modernizację. Pomogły także władze gminy, rezygnując z egzekwowania podatków i "Porcelana" znów stanęła na nogi, a właściwie na produkowane serwisy stołowe.


    Od maja tego roku wiceprezesem Zarządu i dyrektorem generalnym Zakładów Porcelany "Ćmielów" Sp. z o. o. jest Mirosław Marcinkowski.


    Kieruje na miejscu zakładem z pomocą dyrektora technicznego, Heleny Batugowskiej i dyrektora handlowego Wiesławy Koniówki.


    Mirosław Marcinkowski mieszka w Zawichoście. Zajmuje się zarządzaniem od 10 lat, a z wykształcenia jest inżynierem chemikiem. Żartuje, że z produkcji cukru przeszedł na produkcję cukiernic, bo poprzednio pracował w branży cukrowniczej.


    -Gdybym nie widział przyszłości zakładów w Ćmielowie, nie startowałbym w konkursie na ich dyrektora -mówi Mirosław Marcinkowski. -Jest to firma z marką, znana na całym świecie.


    Mam wielką satysfakcję, że mogę pracować w zakładzie o tak długiej tradycji, pamiętającym czasy hrabiego Jacka Małachowskiego, właściciela dóbr ćmielowskich od 1787 roku i sprzedawać produkty cieszące się wielkim uznaniem na wielu zagranicznych rynkach. Kiedy pracowałem w branży cukrowniczej, największym problemem była sprzedaż cukru. Musiałem go odbiorcom niemal wciskać na siłę. Tu mam odwrotną sytuację i pewien luksus. Zapotrzebowanie na produkty jest większe niż moce przerobowe zakładu.


    Zamówień jest tyle, że nie nadążamy z produkcją i znów musimy zastanowić się nad powiększeniem swoich możliwości wytwórczych. Właściciel, Marian Kwiecień włożył w ten zakład 20 mln złotych, głównie w urządzenia, prasy izostatyczne, piece do wypału porcelany najnowsze w świecie. 80 proc. naszej produkcji sprzedajemy w Europie Zachodniej, zaledwie 20 proc. zostaje w kraju. Jesienią będziemy chcieli zwiększyć sprzedaż w kraju, bo coraz więcej osób chce korzystać ze szlachetnych nakryć stołowych. Produkujemy porcelanę z "wysokiej półki" o ciekawych zdobieniach. Ostatnio hitem są dekoracje szkliwne, wytrzymujące mycie naczyń w zmywarkach. Cenione są barwy naturalne, "ekologiczne".


    Nadal poszukiwane są serwisy "Rococo", także galanteria, bombonierki, figurki. Mamy dobrą, młodą kadrę, absolwentów AGH w Krakowie, chcę, aby ta kadra była stabilna, bo tylko wtedy są dobre efekty. Również mamy młodych, zdolnych projektantów. Jeden z nich przygotował garnitur do kawy o nieregularnych kształtach, który pokażemy na targach we Frankfurcie. Będzie to część całego serwisu obiadowego.


    Dyrektor generalny, Mirosław Marcinkowski liczy, że rok 2003 Zakłady Porcelany "Ćmielów" zakończą zyskiem. Że z roku na rok sytuacja zakładu będzie się poprawiać, i że wrócą czasy jego świetności, przypieczętowane tak piękną tradycją. Oby tak się stało.


    K Żak Na zdjęciu: Dyrektor Mirosław Marcinkowski z burmistrzem Janem Kuśmierzem
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 18600 razy,
ostatnio: 2019-12-15 22:38:35
Skomentuj artykuł:
Powrót