Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2009-11-23

Precz z krzyżem

No i stało się. W Polsce, w kraju, w którym zdecydowana większość obywateli jest zagorzałymi katolikami, krzyż w szkole i w urzędzie nie jest mile widziany. Co więcej, rozgorzała już debata na temat krzyża i okazuje się, że większość naszych rodaków jest przeciwna, aby ten w szkolnych murach czy też w miejscach publicznych wisiał. Było do przewidzenia, że skoro za granicą i to konkretnie we Włoszech, w kraju katolickim, krzyża nie chcą, to u nas tym bardziej krzyż mile widziany nie będzie. No bo kto teraz przyzna się do tego, że jednak jemu osobiście krzyż w ogóle nie przeszkadza, że nie wzbudza w nim najmniejszych nawet negatywnych emocji, a wręcz przeciwnie, jest do krzyża przyzwyczajony i więź emocjonalną i duchową z nim czuje? No kto teraz taki odważny będzie i wbrew całemu niemal narodowi stanie?
Na ten jakże oryginalny pomysł, aby krzyż z życia publicznego znikł, wpadła eurodeputowana Joanna Senyszyn, której co dziwne wiszący w sejmowej sali krzyż nie przeszkadzał, gdy była jeszcze posłanką. Fakt ten nieco mnie niepokoi. Odnoszę wrażenie, że zaczerpnąwszy życia w sercu Europy, eurodeputowana zetknęła się tam z zupełną wolnością wyznania i na własne oczy przekonała się, w jakim zaścianku katolickim żyjemy. Z dziada pradziada te same wkłada nam się do głów przypowieści i wciąż tę samą zadręcza się nas historią. Jak długo można to tolerować, jak długo jeszcze opowieść o Adamie i Ewie maglować, podczas gdy na zachodzie wyznanie zmieniać można w zależności od nastroju? Najgorszy wydaje się krzyż w szkole, wiszący w centralnym miejscu nad tablicą jest wrogiem numer jeden. Zdaniem przeciwników krzyża szkoła nie jest odpowiednim miejscem, aby wieszać w niej symbole religijne. Problem polega na tym, że dziecko przez taki krzyż bądź prawosławną ikonę może mieć problemy z nauką czy też odnalezieniem prawdziwego porządku świata. Tak jakby krzyż swą wibracją miał dzieci od nauki odciągać, mocą hipnotyczną myśli dziecięce w stronę Jedynego słusznego Boga kierować i od ich wiary czy niewiary młodych Polaków odciągać. Zamieszanie, jakie wokół krzyża powstało, jest dla mnie trochę na wyrost i to mi się nie podoba. Protestujemy przeciwko krzyżom w urzędach, a czy nikt z nas nie zastanowił się nad tym, że ten krzyż mogła powiesić osoba wierząca. To rażący brak tolerancji, a tolerancji najlepiej uczy się w szkole, tylko że w niej nasze dzieci chcemy już uczyć nietolerancji i braku szacunku dla drugiego człowieka. Szczerze wątpię. aby siedzące w szkolnej ławie dziecko odczuwało dyskomfort z powodu wiszącego na ścianie krzyża i aby przeszkadzał on takiemu dziecku w lepszym rozumowaniu zasad matematyki. Zagalopowaliśmy się i to strasznie. Nasz problem jako narodu polega na tym, że mamy kompleks niższości. Przez wiele lat źle nas postrzegano w całej Europie, przez co uwierzyliśmy, że jesteśmy gorsi, teraz buduje się w nas tożsamość Europejczyka i trochę nam w tej roli niezręcznie. Ruszamy palić krzyże, ta krucjata ma utwierdzić nas w przekonaniu naszej nowoczesności. Tylko, że cena, jaką przyjdzie za to zapłacić, będzie z pewnością wygórowana. Nie staję po stronie obrońców krzyża i kościoła, daleki jestem od tego. Warto się zastanowić, czy szkoła ma nasze dzieci uczyć i rozwijać, czy wręcz przeciwnie.
/Michał Mendak /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 20435 razy,
ostatnio: 2019-12-08 04:50:57
Skomentuj artykuł:
Powrót