Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2003-03-27

Jestem spokojny o mecz z San Marino

Ze Stanisławem Bobkiewiczem, członkiem prezydium zarządu PZPN rozmawiam o wyścigu miast do organizacji spotkań międzypaństwowych, o biletach na mecz Polska- San Marino i fatalnej bazie piłkarskiej w kraju.


      -Kto podejmuje decyzje o tym, gdzie ma zostać rozegrany mecz reprezentacji Polski? -Najpierw trzeba przekonać do takiego pomysłu prezesa związku. Jeśli się go przekona, to prezes stawia taki wniosek w czasie posiedzenia prezydium zarządu związku.


    -Tam zapewne zderzają się interesy różnych miast i klubów? -Poniekąd tak. Prezydium liczy jedenaście osób. W jego składzie są między innymi reprezentanci Warszawy, Katowic i Poznania. W czasie takiego prezydium przedstawia się i omawia oferty różnych miast. Przedstawiciel każdego miasta prezentuje możliwości organizacyjne swojego środowiska - mówi Stanisław Bobkiewicz, członek prezydium zarządu PZPN.


    -Panu przypada rola prezentowania wniosków Ostrowca? -Do tej pory tak właśnie było. Już kilkakrotnie udawało mi się przekonać członków prezydium do oferty Ostrowca. Aby wystąpić z takim wnioskiem trzeba mieć bazę odpowiednią do organizacji spotkania takiej rangi. Najważniejszy jest stadion.


    -Czy decyzja zapada na tym posiedzeniu, czy też przedstawiciele PZNN wizytują stadiony i zbierają informacje? -To zależy, jeśli miasto ma dobrą markę i koledzy są przekonani, że dobrze wywiąże się z obowiązków organizatora, decyzja zapada od ręki.


    Nie muszę przy tym dodawać, jak bardzo liczy się zaufanie do klubu czy miasta. Jeśli w przeszłości organizowało ono takie spotkanie i wywiązało się z tej roli należycie, ma duże szansę na organizację kolejnej imprezy. W przypadku Ostrowca procentują bardzo dobre recenzje zebrane po meczu z Nową Zelandią.


    -Ile miast ubiegało się o organizację spotkań reprezentacji z Węgrami i San Marino? -Mecz z Węgrami chciało zorganizować aż pięć miast. Kolejka była długa, bo jest to pierwszy mecz wiosenny i kibice czują głód piłki. Poza tym będzie to bardzo ważny, jeśli nie decydujący mecz naszej reprezentacji. Zależy nam, aby było na nim jak najwięcej kibiców i aby organizatorzy wspólnie z widzami stworzyli odpowiednią atmosferę meczu. Natomiast do przeprowadzenia spotkania z San Marino Ostrowiec miał czterech konkurentów.


    -Ile jest w Polsce stadionów, na których można rozgrywać mecze międzypaństwowe pierwszych reprezentacji? -Obiekty takie są w Warszawie, Katowicach, Chorzowie, Łodzi, Ostrowcu, Bydgoszczy, Poznaniu we Wronkach, Krakowie i Płocku. Powiedzmy, że około dziesięciu stadionów. Konkurencja jest duża, ale najważniejszymi kwestiami oprócz wspomnianej bazy są umiejętności sprawnej organizacji meczu i zainteresowanie środowiska. Nie ma sensu organizowania takiego spotkania tam, gdzie nie ma na piłkę zapotrzebowania, gdzie będzie małe zainteresowanie miejscowego środowiska i gdzie widzowie nie stworzą odpowiedniej atmosfery widowiska.


    -Czy wszystkie tegoroczne spotkania naszej reprezentacji są już rozdzielone? -Tylko dwa mecze wiosenne. Dalsze decyzje zależeć będą od tego jak potoczą się losy spotkania z Węgrami i jakie będziemy mieć szansę na awans do finałów Mistrzostw Europy.


    -Czy Ostrowiec poprzestanie na meczu z San Marino, czy będzie jeszcze chciał zorganizować jakieś spotkanie jesienią? -Poprzestaniemy na San Marino. Mecze międzypaństwowe wymagają znacznego wysiłku organizacyjnego. Myślę, że powinniśmy się skupić na drużynie KSZO.


    -Ostrowieccy kibice martwią się, czy zdołają kupić bilety na mecz reprezentacji? -Zainteresowanie meczem jest bardzo duże. Od kilku tygodni dzwonią do nas kibice z całej Polski. Biletów już praktycznie nie ma. Ten fakt przemawia za potrzebą powiększenia liczby miejsc na trybunach, jeśli ma on służyć dalej naszej reprezentacji.


    U nas niewiele brakuje, aby stadion był na przyzwoitym poziomie. Mamy światło, kryte trybuny, doskonałe zaplecze. Marzy nam się podniesienie trybuny bocznej, tej od ulicy Traugutta, a kiedyś w przyszłości podgrzanie płyty boiska. W obecnej sytuacji miasta nie stać nas jednak na inwestycje wykonywane własnymi siłami?


      -Czy miasta mogą liczyć na środki zewnętrzne: z UEFA czy z dotacji rządowych na modernizacje obiektów piłkarskich? -Gdybyśmy mieli rozbudowywać stadion pod potrzeby reprezentacji, to wyłącznie ze środków zewnętrznych z centrali. Ostrowiec ma inne, ważniejsze w tej chwili potrzeby, jak chociażby przeciwdziałanie bezrobociu. Środki budżetowe w pierwszej kolejności trzeba kierować na tworzenie nowych miejsc pracy. Jako członek prezydium związku od roku zajmuję się inwestycjami piłkarskimi.


    Jeżdżę po kraju i orientuję się w potrzebach naszych klubów. Jesteśmy w stałym kontakcie z ministerstwem edukacji i konfederacją sportu polskiego. Uzgodniliśmy, że przygotujemy listę najpilniejszych potrzeb jeśli chodzi o piłkarską bazę i w ciągu miesiąca taki dokument przekażemy ministerstwu. Jaka będzie odpowiedź, trudno przewidzieć! Jeśli jednak jakieś środki trafią do klubów, to jestem przekonany, że i do Ostrowca.


    -Niedawny mecz Wisły z Lazio wywołał dyskusje na temat inwestycji piłkarskich i budowy podgrzewanych płyt. Jest Pan chyba najlepiej zorientowany w tej materii, Ile może kosztować modernizacja płyty boiska? -Inwestycje sportowe są bardzo drogie. Koszty montażu systemu podgrzewania płyty boiska to 2 - 3 miliony zł. Wcześniej czy później musimy się zdecydować na takie inwestycje. Mistrzostwa w Korei uzmysłowiły nam, jak daleko pozostaliśmy w tyle za innymi państwami. Jesteśmy dużym, 40- milionowym krajem, mamy spore aspiracje sportowe, tymczasem nie posiadamy nawet narodowego stadionu, na którym można by rozgrywać imprezy sportowe dużej rangi. Sama zaś baza piłkarska jest w Polsce fatalna. Była u nas moda na budowanie hal, basenów, parków rozrywki, natomiast w ostatnich latach nie wybudowano ani jednego stadionu piłkarskiego.


    -Tymczasem piłkę nożną uprawia w Polsce więcej osób niż wszystkie pozostałe dyscypliny sportowe razem wzięte? -Uprawia ją obecnie ponad 500 tys. młodych ludzi. Dla nich, a także ze względu na szacunek dla prawdziwych kibiców, którzy przychodzą na stadiony, powinno się zmodernizować piłkarskie obiekty. Wszystko zależy od rządzących w tym kraju. Do tej pory wydatki na kulturę fizyczną oscylują na poziomie krajów afrykańskich. Na tę dziedzinę przeznaczamy 0, 24 proc. dochodu narodowego. Na Zachodzie wiedzą doskonale, że każda złotówka zainwestowana w sport daje pięciokrotne korzyści. Myślę tu o wychowaniu, zdrowiu. Później ciężkie pieniądze przeznaczamy na zapobieganie narkomanii, alkoholizmowi, leczenie chorób serca, korygowanie wad postawy, itp.


    -Zaczęliśmy od meczów międzypaństwowych, zakończmy zatem rozmowę na czekającej nas za trzy tygodnie konfrontacji z San Marino. Czy ma pan obawy dotyczące strony organizacyjnej tego spotkania? -Jestem spokojny o ten mecz. Organizowaliśmy wiele takich imprez, wiemy jak się to robi. Jedyne co nam może pokrzyżować plany, to aura.


    Bardzo ważną rzeczą będzie właściwe przygotowanie płyty boiska. Murawa po ostatnich deszczach jest grząska a przecież już w środę gramy na niej mecz ligowy z Lechem.


    -Dziękuję za rozmowę


K. Florys
   
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 17316 razy,
ostatnio: 2019-12-06 02:22:34
Skomentuj artykuł:
Powrót