Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2010-05-17

Praca w samorządzie to wyzwanie

O samorządzie z Kazimierzem Kotowskim, starostą opatowskim

"Patrząc z perspektywy 20 lat, jestem pewien, że samorządy to mechanizmy, na których trzeba budować rozwój społeczny, gospodarczy. Myślę, że w powiecie opatowskim znaleźliśmy drogi postępowania. Nie będzie przesadne, jeśli powiem, iż funkcjonowanie powiatu jest czynnikiem miastotwórczym. Znaczenie i rola Opatowa bez rangi miasta powiatowego byłyby zupełnie inne" - uważa Kazimierz Kotowski.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
Za kilka dni minie 20 lat od odrodzenia się samorządu terytorialnego w Polsce. Jak Pan wspomina te czasy?

20 lat temu precyzował się obraz tego, co możemy dziś już oglądać, oceniać efekty, zarówno w sferze sceny samorządowej, która odrodziła się w 1990 roku, gospodarki, jak i strategii rozwoju w poszczególnych dziedzinach życia. Tak się składa, że praktycznie te 20 lat samorządu to również mój mały jubileuszu 20 lat pracy w samorządzie. 27 maja 1990 roku zostałem radnym Rady Miasta i Gminy Opatów. Praktycznie był to początek pracy w samorządzie, w innym obszarze, bowiem przez poprzednie lata, to jest od 1974 roku pracowałem w spółdzielczym gospodarstwie w gminie Ćmielów, a od 1979 byłem jej prezesem. Lata 80. i przełom lat 80. i 90. to praktycznie w polityce, administracji, samorządzie czas wielkiego przewartościowania zasad i mechanizmów funkcjonowania administracji, a przede wszystkim zmiana reprezentowania mieszkańców w radach. Mieliśmy wówczas do czynienia z wyborami, do których zgłaszanie kandydatów odbywało się na zupełnie innych zasadach.

Co Pana skłoniło do wystartowania w wyborach?

To było pewne wyzwanie. Wielu młodych ludzi, którzy zdecydowali się na udział w wyborach, miało określone doświadczenie zawodowe. Wtedy jednak nie myślałem o radykalnych zmianach i przejściu z pracy w płaszczyznach gospodarczych do samorządu. Jednak okazało się, że ten obszar jest bardzo interesujący. Samo wprowadzenie idei samorządności, umożliwienie organom samorządu gminnego, radzie, zarządowi możliwości podejmowania decyzji, kształtowania przedsięwzięć, planowania, tworzenia wizji, wyzwalało te inicjatywy i stwarzało zachętę. Tak się wówczas stało. Od 1996 roku byłem kierownikiem Urzędu Rejonowego i przewodniczącym Rady Miasta w Opatowie i uważam ten okres za ważny, owocny, bowiem lata dwóch pierwszych kadencji gminy były twórcze. Organy same mogły tak jak powiedziałem podejmować decyzje, które nie były ukierunkowane odgórnie, szczególnie w rozwoju gospodarczym czy choćby w takich dziedzinach jak oświata, opieka społeczna. Po kilku latach doszły zadania związane z przygotowaniem wprowadzenia drugiego etapu reformy samorządowej na szczeblu powiatowym i wojewódzkim. Fakt, że byłem kierownikiem urzędu rejonowego, a co za tym idzie, miałem częsty i dobry kontakt z gminami, przełożyło się na deklaracje samorządów o przystąpieniu do powstających struktur powiatu. To był czas, kiedy grupa ludzi w Opatowie tworzyła szkielet tego zespołu. Wspomnieć należy świętej pamięci burmistrza Jana Borka, jego zastępcę Adama Mazurka, ówczesnego senatora Piotra Stępienia, który pomógł wykorzystując swoje doświadczenie parlamentarne. Duże zaangażowanie w powstawanie struktur powiatowych mieli włodarze gmin, szczególnie burmistrz Ożarowa Marcin Majcher.

Proszę powiedzieć, czy trudno było przekonać wójtów, burmistrzów, by przystąpili do powiatu opatowskiego? Wielu z nich zachęcanych było przez Ostrowiec, Sandomierz, Lipsko.

Dwadzieścia trzy lata, kiedy powiatów nie było, w pewnym stopniu odcisnęły piętno na mentalności, odczuciach ludzi w gminach. Łatwiej było rozmawiać z ludźmi, którzy identyfikowali się z tym terenem. Utworzenie powiatu z siedzibą w Opatowie było o tyle trudniejszym zadaniem, gdyż miasto nie spełniało określonych wymogów. Mam na myśli fakt, że w Opatowie mieszkało poniżej 10 tysięcy mieszkańców. Trzeba podkreślać również to, że Opatów i środowisko nie miały reprezentacji parlamentarnej. Można wiele mówić, ale powiem wprost, nie byłoby powiatu, gdyby nie silne działania. Wykazaliśmy , że Opatów jest przygotowany pod względem funkcjonowania urzędów, jednostek administracyjnych o zasięgu ponadgminnym. Mieliśmy siedzibę nowego urzędu starostwa. To było bardzo ważne i przyniosło efekty. Było jeszcze wiele innych działań, bardziej czy mniej oficjalnych. Myślę, że bardzo ważnym elementem było to, że w Opatowie funkcjonował urząd rejonowy. Przejęcie zadań nie nastręczało problemów, praktycznie przeszło to płynnie. Pracownicy urzędu rejonowego stanowili trzon nowo powstałego starostwa. Uważam ten czas za dobrze wykorzystany. Pracowałem z ludźmi zaangażowanymi, tworzyliśmy dobrą grupę. Teraz na pewno możemy dokonywać oceny funkcjonowania urzędu rejonowego i powiatu. Będę się trzymał tezy, że ocena pracy urzędu rejonowego już została dokonana. Uważam, że mój poprzednik i ludzie, którzy ze mną pracowali mieli dobrą wolę, by wszystkie zadania zrobić jak najlepiej. Pierwszą kadencję funkcjonowania powiatu uważam za bardzo dobrą. Skłaniam się do oceny, że w ówczesnym czasie wyłonienie rady na pewno niosło ze sobą i dostarczało więcej emocji niż kolejne wybory. Pierwsze wybory były pasjonujące. W drugiej kadencji sytuacja się ustabilizowała pod względem politycznym.

Jak Pan ocenia znaczenie istnienia powiatu dla Opatowa i ziemi opatowskiej?

Uważam, że nie będzie przesadne, jeśli powiem, iż funkcjonowanie powiatu jest czynnikiem miastotwórczym. Czy się będziemy z tym zgadzać, czy też nie. Opatów bez jednostek powiatowych, bez rangi miasta powiatowego znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Inne byłoby jego znaczenie, rola. Nie wolno o tym zapominać.

Lepiej się pracowało na początku lat 90., mam na myśli uwarunkowania społeczne, gospodarcze i polityczne, czy teraz?

Uważam, że dobrze się ułożyło, że najpierw pracowałem w samorządzie gminy, potem był okres rozszerzenia kompetencji, dało mi to możliwość zapoznania się ze specyfiką funkcjonowania administracji rządowej i samorządowej. Obejmując stanowisko starosty, miałem doświadczenia gospodarcze, pracy w administracji rządowej i pracy w administracji samorządowej. To była w moim przypadku bardzo dobra kolejność. Dało mi to możliwość etapowego i systematycznego zdobywania wiedzy i doświadczenia.

W pierwszych dwóch kadencjach idea samorządności była na co dzień odczuwalna, praktycznie namacalna. Kolejne lata owocowały wejściem rozstrzygnięć administracyjnych w samorząd. Mieliśmy taki okres, kiedy następowała centralizacja zadań; zubażanie samorządu, zabieranie zadań i kompetencji, możliwości decydowania, a przede wszystkim środków. Po1999 roku nastąpiło określenie zadań dla samorządu powiatowego, administracji zespolonej, ale jednoczesne wyłuskiwanie poszczególnych służb, inspekcji i przenoszenie do zarządzania centralnego. Samorządom powiatowym zostawiono obszary, które zawsze wymagają konieczności znajdowania środków na ich funkcjonowanie, a powinny pochodzić z budżetu centralnego. Jest to w pewnym stopniu ograniczanie idei samorządności. Musimy mieć świadomość, że są pewne zadania, które muszą być finansowane centralnie. Wielkość środków budziła i budzi wiele kontrowersji. Sposób naliczania, rozliczania jest tak różnie widziany ze szczebla centralnego, w gminach i powiatach, że w pewnych momentach trudno dojść do porozumienia. Dobrze, iż funkcjonują takie ciała, jak konwenty starostów, burmistrzów, marszałków, gdzie próbuje się rozwiązywać sporne kwestie. Jest też komisja wspólna rządu i samorządu, w której przez swoich przedstawiciel korporacje samorządowe wypowiadają się.

Samorządy to nie tylko rada powiatu czy gminy, to są mieszkańcy. Ważne, aby to, że reprezentują ich określeni przedstawiciele, nie było fikcją, tyko miało realne przełożenie.

Jak Pan widzi przyszłość samorządu? W jakim kierunku powinny kształtować się zmiany?

Ważne jest, aby idea samorządnego rozwoju miejscowości, powiatu, regionu nie była ograniczona przez czynniki życia politycznego. Szczególnie ma to znaczenie na poziomie gminy i powiatu. W gminie, powiecie wszyscy są tak blisko problemów lokalnych społeczności, że najważniejsze byłoby koncentrowanie się nad tym, co jest do zrobienia, a jednocześnie, by jak najmniej czasu poświęcać na rozstrzyganie wyimaginowanych problemów politycznych, które i tak będą załatwione na szczeblach wyższych. Na pewno zmiana sposobu funkcjonowania samorządu wynika także z rozwoju mediów. Sposób przekazywania informacji jest zupełnie inny niż jeszcze kilkanaście lat temu. Patrząc z perspektywy lat, jestem pewien, że samorządy to mechanizmy, na których trzeba budować rozwój społeczny, gospodarczy. Myślę, że w powiecie opatowskim znaleźliśmy drogi postępowania. Wystarczy popatrzeć, jak się zmieniły jednostki powiatowe przez te trzy kadencje samorządu.

Proszę ocenić dwie dekady pracy w samorządzie.

Z perspektywy lat mogę powiedzieć, że dokonałem dobrego wyboru - mówi starosta Kazimierz Kotowski. Cieszę się bardzo, że tych przepracowanych 20 lat pozostawiło określone efekty. Decydując się, wiedziałem, że w perspektywie można wykorzystać swoją wiedzę, doświadczenie zawodowe dla tego miasta, środowiska. Wiem, że są głosy krytyczne, nieraz sprawiają przykrość. Może to o to chodzi, trzeba mówić i oceniać. Może niektórzy powinni spróbować swych sił. Jest najlepszy okres, zbliżają się wybory. Nie obrażę się, gdy będą przedstawiane inne rozwiązania, każdy może mieć swoją koncepcję. Nie ukrywam, że funkcja prezesa Związku Powiatów Polskich umożliwiła samorządowi pozyskanie okresowych środków czy wprowadzenia rozwiązań. To jest widoczne na przykład w bilansach rocznych. Mamy niepowtarzalną możliwości pokazania Opatowa i powiatu poza granicami województwa, nawet kraju. Mówiono o nas na kongresie w Barcelonie, Budapeszcie, w Avinion przy tworzeniu międzynarodowej korporacji. Uważam to za sukces, nie tylko swój, ale tych, którzy pracowali ze mną przez wiele lat. Myślę, że praca w samorządowych i rządowych zespołach, możliwość spotykania z ludźmi, promowania miasta, to bardzo pożyteczne.

Dziękuję za rozmowę
/G. Misiewicz/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 15709 razy,
ostatnio: 2019-11-19 06:09:01
Skomentuj artykuł:
Powrót