Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2010-02-23

Powiat to katalizator

Nie bijemy piany

- Powrót Ożarowa i Tarłowa pod jurysdykcję opatowskiego sądu, utworzenie placówki opiekuńczo - wychowawczej w Nieskurzowie, dokończenie budowy szpitala to najlepsze przykłady skutecznego działania Rady i Zarządu Powiatu Opatowskiego- mówi Bogusław Włodarczyk, przewodniczący Rady Powiatu Opatowskiego i jednocześnie lider struktur PSL, największej partii w powiecie.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
Jak Pan, szef partii, ocenia działalność Polskiego Stronnictwa Ludowego w powiecie opatowskim?

Działalność partii od początku kadencji ukierunkowana była na to, by zaspakajać potrzeby mieszkańców powiatu, oczywiście w miarę posiadanych sił i możliwości. Udało się załatwić pewne podstawowe sprawy. Jedną z takich niewątpliwie jest to, że gminy Tarłów i Ożarów przeszły pod jurysdykcją sądu opatowskiego. "Temida" w Opatowie nie jest już nazywana sądem małym. Kiedyś państwo pisaliście o próbie likwidacji małych sądów, to w tej chwili nic takiego placówce w Opatowie nie grozi. Jej istnienie to jest nie tylko prestiż dla miasta, ale także dodatkowe miejsca pracy. Gdyby nie było sądu, nie byłoby prokuratury, byłyby ograniczone kompetencje Komendy Powiatowej Policji. Proszę zauważyć, że tylko w tym roku w Opatowie powstały dwie filie kancelarii adwokackich, z Lublina i Sandomierza, w kwietniu będzie otwarta kolejna. Świadczy to o tym, że Ziemia Opatowska staje się takim miejscem, z którym ludzie wykształceni reprezentujący określoną profesję chcą wiązać swoją przyszłość. Była to jedna z ważniejszych decyzji, które w ostatnim czasie zapadły i miały olbrzymie znaczenie dla miasta i powiatu. Na przełomie kadencji ruszyła w Nieskurzowie placówka opiekuńczo- wychowawcza. W tej chwili czynione są przygotowywania do uruchomienia w Opatowie kolejnej tego typu placówki. Z jednej strony jest to pomoc dla dzieci, które pozbawione są wyrokami sądowymi opieki rodzicielskiej, z drugiej natomiast są to nowe miejsca pracy. Wiele decyzji kluczowych dla powiatu zapada przecież na szczeblu ministerialnym, przy olbrzymim poparciu posłów z tego terenu , a szczególnie kolegi Andrzeja Pałysa. Swoją cegiełkę dokłada także starosta Kazimierz Kotowski, który jest szefem Związku Powiatów Polskich. Staramy się zawsze być blisko ludzkich spraw. Corocznie organizowaliśmy i organizujemy oraz dofinansowujemy wyjazdy na kolonie dla około 300 dzieci. Nie bijemy piany, nie staramy się uprawiać propagandy, ale chcemy podejmować takie działania, które służą mieszkańcom. Oczywiście trzeba powiedzieć, że angażujemy się także w sprawy trudne. Mam na myśli to, co się działo w Collar Textil. Upadek zakładu stawia wyzwania, nie tylko przed samorządem powiatowym, ale w szczególności gminnymi. Działalność powiatu w tym zakresie jest minimalna, bo to gminy tworzą określone plany, projekty, koncepcje, jednak powiat nie może stać z boku, musi być tym katalizatorem, który będzie inicjował działania. Wystarczy choćby popatrzeć na szpital, jak się zmienił w ostatnich latach.

Czy według Pańskiej opinii to, co się zadziało wokół szpitala, można zaliczyć do sukcesów?

Uważam, że ilość zainwestowanych pieniędzy, także dzięki pomocy posła Gosiewskiego, kiedy był wicepremierem, staraniom wicewojewody Piotra Żołądka, marszałka Adama Jarubasa, posła Andrzeja Pałysa, naszego starosty Kazimierza Kotowskiego jest imponująca. Proszę jednak zwrócić uwagę, że do wszystkich środków musieliśmy dołożyć 20 procent pieniędzy samorządowych. Wystarczy popatrzeć, jak wyglądał budynek na początku kadencji, a jak teraz. Jesteśmy na finiszu pewnych rozwiązań organizacyjno- prawnych, które moim zdaniem muszą przynieść pozytywny rezultat. Powinno zwiększyć się zatrudnienie w szpitalu. Placówka rozszerzy paletę usług świadczonych dla ludności, podniesie się ich jakość. Poza tym szpital musi wyrosnąć na ośrodek ponadregionalny, być może rehabilitacyjno- ruchowy czy paliatywny. Jeśli ludzie będą przebywać dłużej na leczeniu, to muszą być dodatkowe sklepy, restauracje, miejsca noclegowe dla odwiedzających. Przy tej koncepcji, która jest w opracowaniu i jej powolnym wdrażaniu, miasto Opatów może bardzo dużo zyskać. Proszę zauważyć, kiedy posłowie określonej opcji przestali bić pianę, my osiągnęliśmy porozumienie z załogą. I dziś wszyscy wiemy, że działania organizacyjno- formalno- prawne podejmowane przez powiat zwiększą zatrudnienie, dostępność do usług medycznych, ale przede wszystkim stworzą szanse rozwoju Opatowa.

Jak Polskie Stronnictwo Ludowe przygotowuje się do wyborów samorządowych w powiecie opatowskim?

Polskie Stronnictwo Ludowe od ponad trzech lat, to jest od chwili wyborów, pracuje na rzecz mieszkańców tego powiatu. Nie przewidujemy specjalnej kampanii wyborczej, która by się sprowadzała do fajerwerków. PSL rządzi i współrządzi na terenie powiatu opatowskiego od momentu powstania i wszystkie dobre i złe strony są mieszkańcom znane. Oczywiście będzie moment, kiedy powiemy, co nam się udało, a co nie. Będą też podsumowania. Natomiast tak jak powiedziałem, nie przewidujemy żadnej specjalnej kampanii. Ci, którzy nie mieli nic do zaoferowania przez ostatnie trzy kadencje, mogą próbować sztuczek. Natomiast my mamy zamiar uczciwie rozliczyć się z tego, co nam się udało zrealizować, przedstawić także, co chcemy robić, ale to w ramach normalnej rozmowy z mieszkańcami.

Nie robimy spotkań okazjonalnych, a więc nie wyjeżdżamy jak Platforma na wieś, nie organizujemy doraźnych akcji jak inne ugrupowania. Robiliśmy i robimy na bieżąco spotkania, choć faktem jest, że nie potrafimy rozwiązać wszystkich bolączek. Pewne decyzje zapadają na szczeblu centralnym, a tam partia ma tyle do gadania, ile szabel podniesionych w głosowaniu. Kryzys przełożył się bardzo tragicznie na sprawy rolnictwa. Ale proszę sobie wyobrazić, co by dziś było, gdyby PSL nie było w parlamencie, jakby wyglądałyby nasze małe miejscowości. Na przykładzie Opatowa można powiedzieć, że nie byłoby sądu, prokuratury, szpitala, zostałaby zlikwidowana placówka terenowa KRUS i diametralnie zwiększyłoby się bezrobocie.

PSL jest partią rządzącą w powiecie opatowskim. Jak ocenia Pan z punktu widzenia szefa Stronnictwa a zarazem przewodniczącego Rady Powiatu współpracę z wójtami, burmistrzami. Nie wszyscy z nich przecież stratowali z listy PSL i nie są członkami partii.

Proszę zauważyć, że udzieliliśmy poparcia wszystkim wcześniej urzędującym wójtom i burmistrzom, co prawda nie wszystkim udało się wygrać wybory. Wyszliśmy z założenia, że nasze małe ojczyzny są za małe, żeby się dzielić politycznie. Powiem tak, współpraca z wójtami i burmistrzami dla mnie układa się bardzo dobrze. Potrafimy rozmawiać o wspólnej realizacji celów, jak podzielić te środki finansowe, które mamy. W tym powiecie nigdy nie było przepychanek, mędrkowania. Władzą i odpowiedzialnością staramy się dzielić ze wszystkimi. Proszę zauważyć, pomimo że Polskie Stronnictwo Ludowe zdecydowanie wygrało wybory samorządowe, to Sojuszowi Lewicy Demokratycznej zaproponowało członka zarządu i do końca swojego życia Marek Stępnik zasiadał w Zarządzie Powiatu. Szefami Komisji Budżetowej i Rewizyjnej są członkowie partii opozycyjnych. Zaproponowaliśmy stanowiska kierownicze wszystkim siłom politycznym, które się znalazły w Radzie Powiatu Opatowskiego. Podzieliśmy się odpowiedzialnością, bo uważaliśmy, że jest to w interesie mieszkańców. Mogę szczerze powiedzieć, że mam honor być przewodniczącym rady odpowiedzialnej, która przedkłada interesy ogółu powiatu nad prywatne, która nie daje się skłócić wewnętrznie. Nawet próba skłócenia i rozgrywania tematu szpitala przez pisowskich polityków szczebla centralnego nie spowodowała, że lokalni działacze nagle się zapatrzyli w nich. Oni wiedzą, że szpital ma służyć mieszkańcom, a nie polityce centralnej i zachowali się całkiem racjonalnie. Uważam, że współpraca z samorządami i wewnątrz rady jest prawie idealna.

Czy to oznacza, że wszyscy urzędujący samorządowcy mogą uzyskać poparcie PSL?

Na razie nie rozmawialiśmy na ten temat. Kierownictwo partii zdecyduje o podjęciu określonych rozwiązań. Wielce prawdopodobne jest, że wszyscy lub prawie wszyscy takie poparcie otrzymają, bo oceniamy ich bardzo pozytywnie.

Kto może naleźć się na listach do rady powiatu? Prowadzicie rozmowy z potencjalnymi kandydatami?

Na listach znajdą się na pewno obecni radni powiatowi. Przygotowujemy mocną listę do Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego. Nie prowadziliśmy jeszcze rozmów. Rozumiem, że partie czy ugrupowania, które nie mają wiele do zaoferowania, przekładają nogami i kombinują. My jesteśmy bardzo poważną siłą polityczną i podchodzimy do tego spokojnie. Na pewno na listach jak zawsze znajdą się ludzie bezpartyjni. Jedno mogę powiedzieć, będą to kandydaci z olbrzymim autorytetem w swoich środowiskach, a przynależność partyjna nie będzie odgrywała aż tak istotnej roli.

Wybory do Sejmiku będą poprowadzone w czterech, a nie jak do tej pory w pięciu okręgach wyborczych. Czy to jest dobre rozwiązanie z punktu widzenia Opatowa, który ma być w jednym okręgu z Ostrowcem, Sandomierzem i Staszowem?

Każde rozwiązanie, które służy mieszkańcom powiatu i województwa, jest dobre dla Polskiego Stronnictwa Ludowego. W związku z tym, że w Kielcach spadła liczba ludności i nie mogą być osobnym okręgiem, więc naturalne jest, że powiat kielecki, który otacza miasto, musi tworzyć z nim wspólny okręg wyborczy. Przed ostatnimi wyborami było tak zwane blokowanie list wymyślone przez rządzącą wówczas koalicję, które w rzeczywistości okazało się dla nich niekorzystne. My uważamy za normalne, że powiat staszowski będzie w jednym okręgu z nami. Proszę pamiętać, że powiaty staszowski, sandomierski i opatowski były w jednym województwie tarnobrzeskim. Także gmina Ćmielów przynależała terytorialnie do tego województwa, więc zaproponowany okręg jest jak najbardziej naturalny.

Jak ocenia Pan inicjatywę prezydenta Lubawskiego "Samorząd 2010", który jest zainteresowany złapaniem przyczółków również wśród samorządowców powiatu opatowskiego?

Oprócz pani burmistrz Opatowa nie było na tym spotkaniu nikogo z powiatu opatowskiego. Kiedyś kobiety na wsi pokazywały się, idąc do kościoła. Pani burmistrz jak każda kobieta ma ciągotki, by ubrać się w nowe futro, kupić sobie nowe buty, spódnicę, pójść do fryzjera i też się chciała pokazać i jak ją zaprosili, to pojechała. Nikt inny nie był na tym spotkaniu, co świadczy o rozsądku samorządowców. Uważam, że pan prezydent Lubawski jest niespełniony politycznie i próbuje występować w roli mentora i szyć nowe byty polityczne. Przypomnę, że był wojewodą i choruje na coś więcej niż tylko bycie prezydentem Kielc. Według mnie powinno się wzmacniać obecne partie polityczne. Bo każdy, kto mówi dziś, że jest przeciwko partii politycznej, to znaczy, że jest przeciwko demokracji, bo istotą demokracji jest istnienie partii, w których skupiają się ludzie, by reprezentować określone rozwiązania. Jeśli pan Lubawski mówi co innego, znaczy, że nie wie, co to jest demokracja.

Dziękuję za rozmowę
//

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 20038 razy,
ostatnio: 2019-12-09 22:18:07
Skomentuj artykuł:
Powrót