Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2008-06-23

Śpiewać powinni tylko pasterze

Rozmowa z Krzysztofem Majchrzakiem

Jedną z atrakcji tegorocznego Pikniku Gombrowiczowskiego był koncert Kwartetu A2, w którym Krzysztof Majchrzak gra na fortepianie. Artysta znany jako radykalny, krewki oponent polskiej szmiry opowiedział nam o swoich fascynacjach muzycznych.
- Jest Pan znany jako doskonały aktor, ale niewiele osób wie, że gra Pan na fortepianie w Kwartecie A2. Jak do tego doszło?

- Kwartet powstał w 2002 r. Razem z Januszem Brychem (saksofon), Krzysztofem Samelą (bas) i Maciejem Muraszko (perkusja) postanowiliśmy grać znane jazzowe i rockowe standardy próbując odcisnąć na tym jakąś swoją pieczęć. Potem nadszedł czas, że mieliśmy wielką ochotę z tym wszystkim zerwać i stworzyć własny repertuar złożony z kompozycji członków zespołu. Niestety Krzysiu nam się rozchorował i długo w ogóle nie graliśmy. To jest nasz pierwszy koncert od dwóch lat. Jesteśmy w dobrej kondycji jako przyjaciele, co na pewno przeniesie się na muzykę. Plany o płycie nie umarły, myślę, że pojawi się jeszcze w tym roku.

- Jest Pan bardziej muzykiem, czy aktorem?

- Trudno powiedzieć. I jedno i drugie wdarło się w moje życie bardzo intensywnie.

- A gdyby trzeba było wybierać?

- Wybrałbym muzykę.

- Zaczynał Pan studia w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Łodzi na wydziale wokalistyki, a skończył jako pianista? Jakie są tego powody?

- W maturalnej klasie złamałem rękę, nie miałem wobec tego żadnych szans zdania do wyższej szkoły na fortepian, a już czekało na mnie wojsko. Uczeń liceum muzycznego naprawdę niewiele wie z matematyki, chemii, fizyki, geografii czy nawet biologii, zostaje mu tylko szkoła muzyczna. Wymyśliłem więc na szybko, że pójdę na wydział wokalny. Praktyka była taka, że niespecjalnie się tam widziałem jako "trzymacz" fortepianu i "śpiewacz" ogólnie głupich piosenek. Nie cierpię śpiewać i siebie śpiewającego. W ogóle nie lubię śpiewaków i śpiewactwa. Myślę, że muzyka powinna pozostać instrumentalna, a śpiewać powinni tylko pasterze na bezkresnych stepach. Przynajmniej im to dobrze wychodzi.

Dziękuję za rozmowę.
/K. Fałdrowicz/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 21233 razy,
ostatnio: 2019-12-10 01:29:08
Skomentuj artykuł:
Powrót