Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2008-04-28

Sadownicy liczą na dobre zbiory

"Nadwiślanka" inwestuje

Na terenie województwa świętokrzyskiego funkcjonuje pięć grup producenckich, działających w oparciu o rynki owoców i warzyw. Jedną z nich jest założona przy Spółdzielni Producentów Owoców i Warzyw "Nadwiślanka" w Ożarowie, która jako pierwsza rozpoczęła inwestycje.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
W lutym bieżącego roku minęły 3 lata funkcjonowania Spółdzielni Producentów Owoców i Warzyw "Nadwiślanka" w Ożarowie, w marcu 2 lata od utworzenia na bazie spółdzielni grupy producenckiej.

- Spółdzielnia Producentów Owoców i Warzyw "Nadwiślanka" działa na rynku od kilku lat. Co poza zawiązaniem grupy producenckiej oraz wpisaniem wiśni nadwiślanki na listę produktów tradycyjnych udało się zrealizować?

- Funkcjonujemy na terenie powiatów sandomierskiego, opatowskiego i lipskiego, częściowo ostrowieckiego. Założenie spółdzielni było niezbędne do pozyskiwania kredytów, natomiast grupa producencka, może ubiegać się o fundusze unijne i dotacje z budżetu państwa- mówi Franciszek Dziewisz, prezes spółdzielni.- Od ubiegłego roku grupa zaczęła inwestować. Kupiliśmy budynek magazynowy z gruntem w Ożarowie, 7 elektronicznych wag niezbędnych do prowadzenia punktów zbiorczych, 104 skrzyniopalet plastikowych. W tym roku chcielibyśmy przed sezonem zakupić samochód ciężarowy z przyczepą, wózek widłowy i wózki paleciaki. Samochód jest niezbędny, ponieważ w sezonie są problemy z wywozem surowca. W perspektywie mamy budowę komory chłodniczej na 100 ton owoców, sortowni. Myślimy też o modernizacji budynku na potrzeby spółdzielni, który zakupiliśmy. Obecnie zajmujemy się skupem i sprzedażą porzeczki i kolorowej, wiśni, głównie gatunek nadwiślanka, aronii, śliwki węgierki.

- Prowadzenie działalności gospodarczej to podstawowe zadanie. A poza sezonem czym zajmuje się spółdzielnia?

- Rozpoczęliśmy działalność szkoleniową. Staramy się organizować wykłady, nie tylko dla członków grupy, na temat technologii produkcji głównie wiśni. Prowadzimy działalność promocyjną poprzez wydawanie ulotek, udział w targach. W ubiegłym roku zaprezentowaliśmy się na Targach Poznańskich oraz byliśmy na Giełdzie Praskiej.

- Jakie należy spełnić warunki żeby zostać członkiem grupy producenckiej przy Spółdzielni Producentów Owoców i Warzyw "Nadwiślanka"?

- Przypomnę, że do spółdzielni należy 108 osób, z czego 76 spełniło warunki i tworzy grupę producencką. Podstawowym warunkiem jest posiadanie gospodarstwa rolnego. Należy mieć numer nadany przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i prowadzić sprzedaż przez spółdzielnię. Z przynależności do grupy członek może liczyć na dodatkowe dotacje. Wystąpiliśmy z wnioskiem o uznanie wiśni nadwiślanki jako produkt tradycyjny. Mamy przyznany certyfikat. Obecnie ubiegamy się o wpis na listę chronionych nazw pochodzenia. Gdy zostanie uznana i wpisana w europejskim rejestrze, sadownik może liczyć na 3200 złotych dopłaty. Z tytułu zintegrowanej produkcji, poprzez grupę producencką może dostać 750 złotych.

- Wiśnia nadwiślanka, która jest sztandarowym produktem spółdzielni, jest doskonale znana na polskim rynku. Myślicie o eksporcie?

- Wiśnia już jest sprzedawana na zachód, nie bezpośrednio przez nas ale firmy, które od nas kupują. Naszym strategicznym partnerem jest firma Materna Polska. W ubiegłym roku prawie wszystko od nas kupiła.

- Zauważa pan zwiększone zainteresowanie uprawami wiśni w rejonie powiatów ostrowieckiego, opatowskiego?

- Jeżeli wiśnia w skupie przekracza 2 złote za kilogram, automatycznie powstają nowe nasadzenia. To jest sprawa niekontrolowana. Sadzi kto chce. To nie jest dobre zjawisko, bo część z tych nasadzeń to siedlisko chorób i szkodników. Najprawdopodobniej opłacalność produkcji sadowniczej będzie oscylować w granicach opłacalności innej produkcji rolnej, najogólniej mówiąc, będzie bardzo niska, chociaż po Rosji jesteśmy w Europie drugim co do wielkości producentem wiśni. Niestety, często bywa tak, że na południu Europy owoc dojrzewa wcześniej, a na nasz już nie ma popytu.

- Za kilka tygodni rozpocznie się kolejny sezon. Jak pan ocenia, jakie będą tegoroczne zbiory?

- W tej chwili możemy mówić, że jest bardzo dobrze. Zawiązki kwiatowe przezimowały w dobrym stanie, niemniej jednak o tym, czy zakończy się sukcesem możemy ocenić po 15 maja. W ubiegłym roku pod koniec kwietnia była fala mrozu, około 2 maja kolejne uderzenia zimna. Skupiliśmy 20 procent tego co w 2006 roku, czyli tylko około 300 ton.

Dziękuję za rozmowę.
/G. Misiewicz/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 18519 razy,
ostatnio: 2019-12-07 04:33:49
Skomentuj artykuł:
Powrót