Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-09-17

Chcę, aby PiS był kojarzony z sukcesem

Z Krzysztofem Lipcem, posłem na Sejm, rozmawia W. Frańczak

-Panie Pośle, Pańska partia "Prawo i Sprawiedliwość" zbudowała swoją pozycję na tym, że była organizacją jednolitą kierowaną silną ręką zdecydowanego przywódcy. Czy nie wydaje się Panu, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy poprzez wewnętrzne konflikty PiS stracił możliwość skutecznego działania w polityce?

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- PiS zawsze był partią wielonurtową. Z jednej strony mieliśmy zwolenników tradycyjnego, konserwatywnego podejścia do polityki, a naprzeciwko byli ci, którzy lansowali bardziej liberalne koncepcje. Zawsze byli też tacy, którzy reprezentowali typ pośredni między tymi dwiema koncepcjami. Robienie larum wokół utraty pozycji w partii przez ludzi przypadkowych, ludzi o - w moim przekonaniu - dość wątpliwych kwalifikacjach politycznych, wynika albo z całkowitej niewiedzy, albo jakichś nadziei politycznych o niezbyt realistycznym charakterze. Mam czasami wrażenie, że ktoś chce powołać całkiem nowe ugrupowanie - POPiS, poprzez przejęcie władzy w PiS przez polityków o, nazwijmy to tak, kwalifikacjach na poziomie klubowym, tzn. zdolnych tworzyć co najwyżej kluby polityczne, nawet interesujące i w pewnej mierze pożyteczne, ale całkowicie nieefektywne. Rzecz w tym, że tacy politycy mogą robić coś dobrze tylko wtedy, gdy towarzyszą innym, którzy potrafią działać na szerszą skalę. W innej roli mogą tylko szkodzić, służyć walce z IV Rzeczypospolitą, a nie walce o nią. Ci, którzy chcą ich wykorzystać niezależnie od intencji, służą złej sprawie.


-A propos IV RP. Czy nie sądzi Pan, że jej koncepcja umarła zanim zdążyła się rozwinąć?

- W żadnym wypadku. Ja wiem, że takie nadzieje mają jej przeciwnicy, ale IV RP nawet zupełnie nieźle się trzyma - jeśli spojrzeć na sondaże - to właśnie IV RP doprowadziła do tego, że mamy wyraźny podział. Te wybory będą swego rodzaju plebiscytem i osobiście bardzo głęboko wierzę, że PiS ten plebiscyt wygra.


-Wierzy Pan w to, że wyborcy postawią po raz kolejny na PiS wbrew temu co słyszą w mediach od polityków opozycji?

- Oprócz oglądania telewizji Polacy rozglądają się także wokół siebie i doskonale widzą jak wiele się poprawia i zmienia. Jak dużo zmieniło się w ciągu ostatnich dwóch lat. Z jednej strony jest potworne "wycie" niszczące normalne życie publiczne, a z drugiej strony bezrobocie spada, produkcja i dochód narodowy rosną, przestępczość spada, poczucie bezpieczeństwa wzrasta. Teraz będzie kampania wyborcza, która pozwoli nam dotrzeć do społeczeństwa pomimo mediów, co normalnie jest dla nas bardzo trudne. Jeśli ten mur tworzony przez media zdołamy przebić, wygramy.


-Czy stanie się tak pomimo tego, że stopień zadowolenia z własnej sytuacji życiowej jest zdecydowanie wyższy niż faktyczny stopień zamożności społeczeństwa? Przecież Polska w języku polityków PiS to kraj korupcji, układów i biednych ludzi wykorzystywanych przez bogaczy. Nie ma Pan wrażenia, że w tym co robi PiS zbyt mało jest pozytywnego przesłania do społeczeństwa?

- Bardzo chcę i dużo w tej materii robię, aby PiS był kojarzony z sukcesem. O licznych przykładach takich działań mówię przy każdej okazji. Działania te są bardzo często budowane na przeciwstawianiu sobie czarnej, pesymistycznej rzeczywistości medialnej i białej, całkowicie odmiennej rzeczywistości realnej. Tylko że to się kompletnie nie przebija. Fakt, że we wszystkich badaniach jesteśmy kojarzeni głównie ze zwalczaniem przestępczości. Oczywiście nie jest tak, że nikt nas nie uważa za dobrych gospodarzy, ale faktem jest też, że dużej części społeczeństwa nie da się przekonać, do tego co zrobiliśmy dobrego w sferze społeczno-gospodarczej. I to nawet na wsi, gdzie zmiana na lepsze jest oczywista.


-Dziękuję za rozmowę.
/W. Frańczak/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 19091 razy,
ostatnio: 2019-12-14 03:17:04
Skomentuj artykuł:
Powrót