Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-09-17

PSL będzie walczyć o wieś

Nie dadzą się PiS-owi

-Mamy mocną ekipę i myślę, że to, że postawiliśmy na ludzi znanych w społeczeństwie, którzy już czegoś dokonali spowoduje, że wybiorą naszą partię-twierdzi przed zbliżającymi się wyborami Adam Jakubas, marszałek województwa świętokrzyskiego.
- Niebawem minie rok, odkąd objął Pan fotel marszałka województwa świętokrzyskiego. Jak Pan ocenia ten okres, co zalicza do porażek, a co do sukcesów?

- Objęliśmy rządy w bardzo ważnym okresie planowania wykorzystania środków unijnych i negocjacji Regionalnego Programu Operacyjnego. Samorząd województwa za główny cel wytyczył sobie rozwój regionu poprzez wykorzystanie funduszy europejskich. Z uwagi na fakt, że tych środków w skali kraju jest bardzo dużo, bo prawie 71 miliardów euro, z czego dla województwa świętokrzyskiego przypada ponad 720 milionów euro, dobre przygotowanie samorządu jest bardzo ważne. Przypomnę, że jako jedyne województwo w Polsce ogłosiliśmy nabór tzw. fiszek i stworzyliśmy bazę informacji o projektach przygotowywanych przez samorządy, których realizacja będzie możliwa za środki unijne. Dzięki temu, już przed oficjalnym naborem, który nastąpi pod koniec lub na przełomie roku, mamy dokładną wiedzę jakiego rodzaju inwestycje samorządy chcą robić. Możemy przymierzać środki, oszacować ich skalę. Ku naszemu zaskoczeniu propozycje samorządów znacznie przerosły nasze oczekiwania, a co ważne, również możliwości finansowe. W poszczególnych działaniach, wartość wniosków przekroczyła od 7 do 10 razy ilość obiecanych środków. Zadaje to kłam lansowanemu poglądowi, że pieniędzy jest tyle, iż wystarczy schylić się i je podnieść. Obietnice osób, które jeżdżą i mówią o niewiadomo jakich środkach, są bez pokrycia i powodują zamieszanie w programach regionalnych. Duże projekty z pewnością będą realizowane, ale przez PKP czy Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Mówienie o kwocie 4 miliardów złotych dla województwa świętokrzyskiego jest zakłamaniem. Na te najważniejsze dla samorządów zadania, a więc drogi, modernizacje szkół, budowę hali sportowych, wodociągów czy kanalizacji, w naszym programie jest tylko 550 milionów złotych. Cieszę się, że rząd pod naporem komisji europejskiej zmienił złe przepisy i wycofał się z tak zwanego "veta wojewody". Byłby to skandal na skalę europejską, gdyby ostateczny podział pieniędzy uzależniony był od wojewody. Nigdzie nie ma tak, że administracja rządowa uzurpuje sobie prawo do rozdziału środków, to jest domena samorządu. Rząd wycofał się i uzyskaliśmy prawo do akceptowania własnych projektów.



- Czy przyjęliście w Urzędzie Marszałkowskim jakieś konkretne kryteria oceniania wniosków do programów unijnych, dzięki którym będą miały największe szanse na dofinansowanie?

- Cały czas nad tym pracujemy. Projekty będą podlegać zatwierdzeniu przez tzw. komitet monitorujący, który powstanie zaraz po zatwierdzeniu naszego programu. Komitet określi kryteria, co usprawni sprawdzanie i ocenianie złożonych dokumentów. Jesteśmy prawie gotowi do rozdzielania funduszy.


- Jakie wnioski mają największe szanse na dofinansowanie? Mniejsze o zasięgu gminnym czy te międzygminne, a nawet międzypowiatowe?

- Zachęcaliśmy samorządy do tworzenia związków i działania wspólnie, więc na pewno te projekty będą premiowane. Część już udało nam się skierować do finansowania z programów centralnych, dzięki czemu zostało więcej środków na RPO. Każdy projekt będzie rozpatrzony indywidualnie, trzeba podchodzić do nich w sposób rozważny. Oprócz dużych, ważnych inwestycji, nie możemy zapominać o małych samorządach i ich potrzebach. Trudno sobie wyobrazić, że malutka gmina na końcu województwa, mająca budżet na poziomie 4,5 mln złotych nie dostanie żadnych funduszy. Nie możemy skazywać ludzi, którzy tam mieszkają na nędzne warunki funkcjonowania.


- Na terenie województwa świętokrzyskiego rządzi ciekawa koalicja. PSL współrządzi z PiS i Platformą Obywatelską. Jak udaje wam się funkcjonować bez większych zgrzytów, patrząc na sytuację w kraju? Z czego, pańskim zdaniem, wynika siła tej koalicji?

- Koalicja rzeczywiście jest złożona. Mamy dwie zwalczające się partie, jedna do niedawna była w koalicji, a druga w opozycji. Mimo to współpracuje nam się z nimi dobrze. W samorządzie udaje się dyskutować o problemach, nie wchodzimy o ideologiczne kłótnie, czy szukanie haków. Spory mają poziom merytoryczny, nie taki, jaki czasem prezentowali posłowie. Nie ukrywam jednak, że jest to bardzo trudna koalicja. Da się zauważyć tendencje wkraczania polityków w suwerenność samorządu. Często w sprawach rozdzielania funduszy głos zabierają posłowie czy ministrowie, starając się pokazać, że to zależy od nich. Za pomoc dziękujemy, ale samorządowcy sami radzą sobie doskonale.


- Pańscy koledzy z innych sejmików twierdzą, że działacie skutecznie właśnie dlatego, że PSL jest partią, która potrafi rozdawać karty i współpracować z innymi.

- Rzeczywiście centrowa pozycja Stronnictwa i nastawienie na pozytywne kreowanie rzeczywistości, a nie szukanie tego co może nas dzielić, pozwala na godzenie zwaśnionych stron. Mając dominującą rolę sprowadzamy dyskusję z poziomu kwestii problemowych na pozytywne rozwiązania. PSL od dawien dawna było ukierunkowane na rozwiązywania problemów.


- Zamierza Pan startować w zbliżających się wyborach parlamentarnych?

- Po długiej analizie doszedłem do wniosku, że startując do sejmiku, uzyskując mandat, a później stanowisko marszałka, zawarłem kontrakt ze społeczeństwem, obiecując wytężoną pracę szczególnie w zakresie pełnego wykorzystania środków unijnych. Dla wyborców pewnie trochę niezrozumiała byłaby decyzja o kandydowaniu do Sejmu. Będę jednak mocno wspierał moich kolegów z PSL.


- Na ile mandatów z województwa świętokrzyskiego liczycie?

- Realne są cztery. a przy wytężonej pracy nawet pięć.


- Wynik, jaki osiągnął PSL w ubiegłorocznych wyborach do samorządu województwa był najlepszym na tle innych partii. Co zamierzacie zrobić, żeby powtórzyć ten sukces?

- Na pewno nie możemy patrzeć na sondaże. Proszę sobie przypomnieć, że jeszcze dwa dni przed wyborami samorządowymi PSL miał w sondażach 2-3 procent. Uzyskaliśmy ponad 13 w kraju, a w województwie aż 24 procent. Uważam, że siłą PSL jest mocne osadzenie w środowisku lokalnym, mamy wielu sprawdzonych liderów, przedsiębiorców, nauczycieli, lekarzy. Nasza lista tym razem też będzie pełna. Bezpośrednie spotkania z wyborcami to najlepsza metoda na przekazanie naszych idei tym bardziej, że media centralne, zdominowane przez partię rządzącą, nie będą chciały przekazywać informacji o PSL. Dziś mogę powiedzieć, że będziemy przeciwstawiać się o zakłamaniu.


- Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało walkę o elektorat wiejski, czyli wasz elektorat. To realna groźba?

- Z zaskoczeniem przyjąłem informację o tym, że przy grobie Witosa stanęła delegacja partii rządzącej, na czele z panem premierem, który przedstawia się jako spadkobierca Piłsudskiego. I oto stanął przy grobie najbardziej doświadczonego przez sanację polityka Wincentego Witosa, który przez nich musiał spędzić znaczną część swojego życia za granicą i w więzieniu. Dziś spadkobiercy Piłsudskiego jawią się największymi orędownikami polskiej wsi. Jest to żenujące i ręce mi się trzęsły, jak to oglądałem.


- Myśli Pan, że wasz elektorat da się do tej postawy PiS-u przekonać?

- Tak zmasowany przekaz, pokazujący PiS jaką jedyną partię, która walczy z jakimiś układami, wsadza do więzienia i zamyka ludzi, pada na podatny grunt. Polskie społeczeństwo lubi jak się kogoś zamyka, gdy dzieje się sprawiedliwość, ale proszę zauważyć, że jedyny układ jaki się udało znaleźć PiS-owi, to układ we własnych szeregach, wśród ludzi, których wcześniej nominowali na wysokie funkcje państwowe. To jest właśnie ironia. Teraz oś podziału na polskiej scenie biegnie między biednymi i bogatymi. Z jednej strony biedna większa część społeczeństwa, z drugiej układ biznesowy na czele z panem Krauze, który jak dawał pieniądze na PiS był OK, a dziś jest niewygodny. Mam nadzieję, że polskie społeczeństwo nie nabierze się na to. PiS miał dużą szansę na wprowadzenie nowej jakości rządzenia, zasady solidarnego społeczeństwa opartego na zaufaniu i na aktywności obywatelskiej. Wprowadził solidarne państwo oparte na solidarności służb mundurowych, represyjnych, prokuratury. To może się sprawdza, ale na pewno ze szkodą dla obywateli.


- Jak Pan ocenia zaangażowanie Kościoła w kampanię przedwyborczą? Czy takie sceny jak niedzielne przemówienie wicepremiera w kościele w Dwikozach będą się powtarzać?

- Każdy ma prawo do własnych poglądów i nie chciałbym pouczać przedstawicieli Kościoła, co mają robić, a czego nie powinni. Mam nadzieję, że instytucja o tak wielkiej roli, takim prestiżu, pozostanie z boku i nie będzie się angażować w politykę.


- Pozostało jeszcze kilka dni do przedstawienia oficjalnych list kandydatów do Sejmu i Senatu. Jakie nazwiska znajdą się na liście PSL w województwie świętokrzyskim?

-Na pewno będą to nazwiska dotychczasowych posłów Mirosława Pawlaka i Andrzeja Pałysa. Będzie też znakomite grono samorządowców, takich jak starosta opatowski Kazimierz Kotowski, radnych wojewódzkich, powiatowych. Mamy mocną ekipę i myślę, że to że postawiliśmy na ludzi znanych w społeczeństwie, którzy już czegoś dokonali spowoduje, że wybiorą naszą partię.


- Dziękujemy za rozmowę.
/G. Misiewicz, A. Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 20053 razy,
ostatnio: 2019-12-15 19:45:28
Skomentuj artykuł:
Powrót