Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-10-15

PiS nie umie rządzić

Michał Okła- Podpisaliśmy umowę koalicyjną z PSL

Michał Okła przez dwa ostatnie lata sprawował funkcję senatora. Przez 16 lat zarządzał szpitalem w Skarżysku Kamiennej, więc problemy ochrony zdrowia nie są mu obce. Był też samorządowcem, dzięki czemu ma rozeznanie w problemach i oczekiwaniach lokalnych społeczności.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Rozmawiamy przed zaplanowaną na piątek debatą między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim. Myśli Pan, że lider Platformy Obywatelskiej słusznie zabiegał o tę konfrontację?

- Moim zdaniem tak. Platforma ma program dotyczący wszystkich dziedzin, w przeciwieństwie do Jarosława Kaczyńskiego i jego rządu, który w skrócie można nazwać historyczno- odwetowym. To rząd, który cofa się o 60 lat, a przez dwa lata nie zrobił jednego kroku w przód. Na szczęście, nie mieli czego zepsuć w gospodarce , która rozwija się swoim torem dzięki dopłatom unijnym. Nie należy jednak zapominać, że jesteśmy krajem, który ma najgorszy procent wykorzystania dopłat ze wszystkich nowo przyjętych w ostatnich latach. Polska wykorzystała tylko 16 procent środków, co świadczy o całkowitej nieudolności rządu. Myślę, że to spotkanie będzie rozmową dżentelmenów, nie powinno być haków i "gwoździ do trumny".


- A jak będzie z debatą z Aleksandrem Kwaśniewskim? Będzie to trudniejszy czy łatwiejszy przeciwnik?

- Na pewno będzie inny. W starciu z nim Donald Tusk powinien pokazać przede wszystkim różnice programowe. LiD to grupa populistyczna, chociaż nie tak jak PiS, który w swojej radosnej twórczości pokonał nawet PZPR. Lewica i Demokraci to partia dość populistyczna tworząca program na potrzeby wyborcze. Wiemy dobrze, że nigdy się z nich nie wywiązywali. Jestem ciekawy, jak to wyjdzie, bo według mnie debata między J. Kaczyńskim a A. Kwaśniewskim była bardzo dobrze ustawiona. Panowie byli za grzeczni wobec siebie. PiS i LiD kokietują się nawzajem, chociaż starają się udowodnić, że to my jesteśmy sojusznikami lewicy.


- Jeśli odniesiecie sukces w wyborach to jakaś koalicja będzie musiała powstać.

- Podpisaliśmy już umowę koalicyjną z PSL. Jest to najstarsza partia w kraju, mająca ludowe korzenie i myślę, że to dobra droga. Ludowcy doskonale znają potrzeby wyborców, kraju, a potrzeby rolnictwa znają perfekcyjnie.


- Co Platforma Obywatelstwa może zaoferować rolnikom?

- Bardzo wiele, w przeciwieństwie do PiS, które chce całkowicie wyalienować polskie rolnictwo w Unii Europejskich, a w konsekwencji pozbawić dopłat bezpośrednich.


- Rolnicy słyszą to z wielu ust, więc pewnie woleliby trochę konkretów.

- Naszym hasłem przewodnim jest spokój i praca. Będziemy walczyć o każdego obywatela, który był zmuszony wyjechać z Polski, by skłonić go do powrotu. Należy przede wszystkim skrócić czas, w jakim dopłaty bezpośrednie dorównają tym otrzymywanym przez rolników w Belgii czy Holandii. Polski rolnik ma jeden z największych potencjałów na świecie- produkcję ekologiczną. Gospodarstwa agroturystyczne są coraz częściej odkrywane przez zagranicznych turystów. Nasze produkty rolne mają smak, którego nie da się zapomnieć. Jeśli go poznają, będą chcieli wrócić, a to trzeba wykorzystać. Musimy więc umieć współżyć z ludźmi, w szczególności z naszymi sąsiadami. Rząd nie może jednego dnia wypowiadać wojny Rosji i Niemcom. Powinniśmy się łączyć, a nie otaczać murem.


- Czasami trudno skupić się na problemach polityki zagranicznej, kiedy dosłownie za rogiem, w placówkach ochrony zdrowia rozgrywają się prawdziwe dramaty. PO deklaruje konieczność ich prywatyzacji. Czy Pan jako lekarz i były dyrektor szpitala zgadza się z tym?

- Prywatyzacja placówek ochrony zdrowia na pewno nie może być i nie będzie jedynym panaceum na ich problemy. Zdrowa konkurencja oczywiście zapewni prawidłowy rozwój ochrony zdrowia, ale wiadomo, że wciąż pozostaną jednostki samorządowe. Powinny być jednak inaczej zarządzane, kooperujące z samorządami. Proszę zauważyć, że tam gdzie placówki POZ zostały sprywatyzowane nie ma wielu problemów. Potrzeba nam rozwiązań systemowych oraz tego, by pracownicy ochrony zdrowia przestali oszczędzać na pacjentach. Musimy nauczyć się, że wszystko niestety kosztuje, usługi medyczne również. Jeśli są to pieniądze publiczne, każda złotówka powinna być skrupulatnie rozliczona. Mają temu służyć również prywatne firmy ubezpieczeniowe. Nie należy się obawiać, że nagle wzrosną koszty ubezpieczenia. Jeżeli zrobimy prawidłowy koszyk świadczeń, nie jak do tej pory nie zawierający podstawowych elementów, to może się udać. Najpierw trzeba wycenić procedury, pokazać naprawdę ile co kosztuje, a pod to ustawiać budżet i koszyk świadczeń. Oczywiście trzeba też zmienić listę leków refundowanych, bo w tej chwili są tak drogie, że bardziej opłaca się sprowadzać odpowiedniki z Zachodu. Kolejna sprawa to rehabilitacja, która w dużej mierze dotyczy wsi. Z roku na rok obniża się na nią wydatki, a przecież jeśli pacjenta przetrzymuje się pół roku, to potem trzeba go rehabilitować trzy miesiące, a nie dziesięć dni. Kolejek nie da się zupełnie wyeliminować, ale cel jest taki, że jeżeli ktoś wymaga natychmiastowej pomocy specjalisty, powinien ją uzyskać od razu. Jesteśmy w Europie na szarym końcu, jeśli chodzi o wydawanie środków z PKB na ochronę zdrowia. Rząd chwiali się teraz, że rozwiązał konflikty w szpitalach, ale to nie jego zasługa. Gdzie był premier, kiedy lekarze i pielęgniarki zaczęli strajkować? Widziałem tylko jak z nimi walczył za pomocą policji. Przez trzy miesiące nie wierzono, że lekarze odejdą od łóżek. Trzeba pamiętać, że walczymy nie tylko o pieniądze dla siebie, ale o całkowitą reformę ochrony zdrowia, bo lekarz bez pacjenta nie znaczy nic, a pacjent bez lekarza może tylko spokojnie umrzeć. Problem płacy lekarzy to coś więcej niż spektakularne zatrzymania i wmawianie ludziom, że zabijamy, jeśli nie dostaniemy tysiąca złotych łapówki.


- Nie może Pan zaprzeczyć, że zjawisko korupcji w środowisku lekarskim jest powszechne. Podobnie jak np. wykorzystywanie szpitalnego sprzętu do badań i zabiegów pacjentów przyjmowanych w gabinetach prywatnych.

- Nie mówię, że problemu nie ma, ale nie wolno tego generalizować. Jeśli chodzi o szpitalny sprzęt to już od dyrektora zależy, czy na takie praktyki pozwala. Ja bym nie pozwolił. Należy tak organizować pracę, aby lekarze nie mieli okazji wykorzystywać sprzętu do prywatnych celów. Tam, gdzie szpitalami zarządzają rozsądni ludzie, nie ma tego zjawiska. Jestem jak najbardziej za walką z korupcją w służbie zdrowia i bardzo surowymi karami, ale powinny to być kary wykonywane za słuszne zarzuty, a nie tylko pokazowe zatrzymania.


- W Senacie zajmował się Pan sprawami ochrony zdrowia, a także problemami Polaków mieszkających za granicą. Pracowaliście między innymi nad ustawą o ratownictwie medycznym.

- Do ustawy o ratownictwie medycznym zgłosiliśmy około 70 poprawek, około 30 było mojego autorstwa. W ostatniej chwili została przegłosowana przez PiS bez żadnych poprawek, przez co obecnie ratownictwo medyczne w ogóle nie funkcjonuje. Problem polega na tym, że w tej ustawie ratownictwo medyczne nie zostało zdefiniowane. Szpitalne oddziały ratunkowe nie są bezwzględnie umieszczone w systemie ratownictwa i w przyszłym roku może dojść do sytuacji, że będą finansowane z procedur medycznych, a nie środków na ratownictwo, a więc po prostu nie będzie na nie pieniędzy. Tak jest z wieloma rozwiązaniami przyjętymi w ostatnich dwóch latach. W komisji zdrowia wywalczyliśmy m.in. zmianę algorytmu proponowanego przez rząd, ale zostaliśmy przegłosowani, bo w PiSie wprowadzili dyscyplinę. Przyjęty algorytm takim województwom jak świętokrzyskie odbiera kilkaset milionów złotych. Mówi się o wzroście 12 mld złotych na ochronę zdrowia, a naprawdę szpitale w województwie otrzymają na przyszły rok kontrakty niższe o około 10 procent. Proponowałem członkom PiS uczciwie, że jeśli nie chcą lub nie wiedzą, co zrobić to im pomożemy, żeby w momencie głosowania wszyscy podnieśli rękę za ustawą o ochronie zdrowia. Wyciągnęliśmy pomocną dłoń i chcieliśmy to przeprowadzić wspólnie, nie patrząc na politykę. Zostałem nazwany "zdolnym wychowankiem senatora Niesiołowskiego".


- Czy mieszkańcy powiatu ostrowieckiego mogą mieć nadzieję, że wreszcie powstanie tu Powiatowe Centrum Powiadamiania Ratunkowego?

- To bardzo źle, że takie miasto powiatowe nie ma jeszcze PCPR, które doskonale koordynuje pracę ratownictwa medycznego, straży pożarnej i policji. Jest to problem wyłącznie w gestii samorządów i rozwiązanie go zależy od nich. Były odpowiednie programy i te samorządy, które się zgłosiły, dostały dofinansowanie na tworzenie centrów. Myślę, że jest to problem do rozwiązania.


- Dziękuję za rozmowę.
/A. Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 21807 razy,
ostatnio: 2019-12-16 01:26:05
Skomentuj artykuł:
Powrót