Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-07-16

27 lat w służbie Boga

Rozmowa z księdzem Michałem Spocińskim o kapłaństwie

-Renowacja czterech zabytków sztuki sakralnej na stałe wpisała się w mój życiorys- mówi ks. dr Michał Spociński, proboszcz parafii św. Marcina, kustosz kolegiaty opatowskiej, zarazem dziekan dekanatu opatowskiego.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
-Czym dla księdza jest kapłaństwo?

-To bardzo trudne pytanie, bo w nim zawarta jest cała istota życia kapłana, który zostawia wszystko, aby iść w kierunku Boga. Kapłaństwo jest dla mnie radością płynącą z obcowania z Bogiem i dzielenia się tym z ludźmi. Kapłan powinien mieć w sobie coś duchowego, dzięki czemu umie jednoczyć ludzi i prowadzić ich w kierunku Boga. Dla mnie wzorem jest Mojżesz, który zawsze przebywał w obecności Pana Boga i szedł na spotkanie z Nim, a jego oblicze promieniało radością.


-Prowadzić ludzi w kierunku Boga jest chyba coraz trudniej?

-Zawsze było trudno. W obecnych czasach jest coraz trudniej, bo ludzie w moim odczuciu nie potrzebują przewodnika. Uważają, że są na tyle doskonali, iż sobie poradzą. Po co im przewodnik stawiający zadania i mówiący, w którą stronę trzeba pójść. Nie jest łatwo być duszpasterzem. Z bólem serca muszę powiedzieć, że dziś rola księdza sprowadza się do roli urzędnika. Zdaniem ludzi ksiądz powinien dać ślub, pobłogosławić, odprowadzić na cmentarz. W duszpasterstwie brakuje mi wymiaru personalnego. Kapłan powinien być bardziej ojcem przyjacielem w drodze do Boga.


-W ubiegłym miesiącu, w 27. rocznicę święceń, kapłani z rocznika księdza Spocińskiego zjawili się w Opatowie, aby wspólnie podziękować za możliwość służby Bogu. Tak jest co roku?

-Wszystkie roczniki seminarium się spotykają. Wspominamy lata wspólnej nauki seminaryjnej, wymieniamy poglądy. Stanowimy jedną wspólną rodzinę. Nie możemy zamknąć się w sobie. Nasz rocznik miał łaskę, że święcenia udzielił nam Sługa Boży biskup Piotr Gołębiowski. Tak się stało, że służymy Bogu w pobliżu siebie. Dwóch z nas w diecezji sandomierskiej, jedenastu w radomskiej. Tylko Franciszek Gajewski jest w Ostrawie na Słowacji. Co roku gospodarzem spotkania jest ktoś inny. Naszym opiekunem duchowym jest biskup Stefan Siczek.


-W jakich miejscowościach przed Opatowem pełnił ksiądz posługę kapłańską?

-Posługę kapłańską zacząłem w Stąporkowie, miejscowości podobnej do Opatowa, ale z "czerwonymi" tendencjami. Po dwóch latach trafiłem do Radomia, do kościoła pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. Następnie zostałem przeniesiony do Sandomierza do pracy w bibliotece seminaryjnej. Los tak chciał, że w tym mieście powierzono mi parafię św. Józefa. Po krótkim pobycie u św. Józefa otrzymałem nominację na rektora kościoła św. Jakuba i zostałem także dyrektorem biblioteki Wyższego Seminarium Duchownego. W tym czasie pracowałem także jako katecheta w liceum. W tej parafii rozpocząłem renowację świątyni. Po siedmiu latach kiedy remont dobiegał końca ksiądz biskup zdecydował, że zostanę duszpasterzem w Zawichoście. Tam pracowałem też siedem lat. I wreszcie przyszła kolej na Opatów. Mogę powiedzieć, że cztery zabytki sztuki sakralnej na stałe wpisały się w mój życiorys.


-Wszędzie gdzie pojawiał się ksiądz Spociński świątynie nabierały należnego im blasku. Renowacja i remonty okazują się być niejako przypisane księdzu Michałowi. Można powiedzieć, że dziekan dekanatu opatowskiego to wielki budowniczy?

-Chyba bałbym się używać takiego określenia. Nigdy w takich kategoriach nie patrzyłem na siebie. Po prostu pochyliłem się nad zabytkami, aby przywrócić perłom należny im blask. Podejmowanie się wielkich i trudnych dzieł zawsze mnie przerażało i wcześniej nie przypuszczałem, że takich wyzwań się podejmę. Może i dobrze, że życie mnie do tego zmusiło. Efekty ocenią Bóg i ludzie.


-Ksiądz Spociński, jako jeden z nielicznych duchownych na remont świątyni potrafił sięgnąć po środki unijne i ministerialne. Władze województwa nazywają księdza prekursorem w tej dziedzinie...

-Jeśli jest w człowieku pasja do realizacji zadania, to robi się wszystko, aby osiągnąć cel. Przede wszystkim nie wolno się bać. Trzeba mieć w sobie zaparcie. Po otwarciu granic już nurtowała mnie myśl, że warto pisać wnioski i wykorzystać możliwości, szczególnie dla takiej perły jak nasza kolegiata. Nigdy nie wątpiłem, że się uda. Od początku wiedziałem, że jest to do osiągnięcia. Choć muszę przyznać, że czasem targały mną wątpliwości, że środki zagarnie ktoś inny. Dzięki pozyskanym w ten sposób pieniądzom odnowione zostały: polichromia, XIV wieczny krucyfiks- najstarszy zabytek ruchomy, ambona, ołtarze.


-Dzięki zabiegom księdza Michała znalazły się pieniądze na remont renesansowych nagrobków rodziny Szydłowieckich. Na jakim etapie są prace?

-W kolegiacie mamy nagrobek kanclerza Krzysztofa Szydłowieckiego i nagrobki jego dzieci: Ludwika, Zofii i Zygmunta. W XVIII wieku z czterech nagrobków zrobiono dwa. Po renowacji wszystkie detale architektoniczne zostały wyeksponowane. Szczególne piękno ma nagrobek Ludwika, który jest pierwszym dziecięcym po północnej stronie Alp. Prace przy mauzoleum rodziny kanclerza dobiegają końca.


-Ogrom prac przy kolegiacie już został wykonany. Jednak ksiądz Spociński nie poprzestaje na tym...

-Nie wolno zatrzymywać się w drodze. Złożyliśmy następne dwa wnioski na drugi etap prac konserwatorskich. Będzie to renowacja elewacji zewnętrznej i dokończenie prac przy zabytkach ruchomych. Drugie zadanie, to remont, konserwacja i adaptacja budynku starej plebani na Dom Pielgrzyma. Byłoby to wspaniałe miejsce dla wiernych, którzy przybywają do Opatowa. Mogliby w nim odpoczywać, medytować. Po cichu liczę, że będą pieniądze, tym bardziej, że wcześniejsze wnioski zostały rozliczone bez zastrzeżeń. Obecnie ci, którzy decydują o przyznaniu pieniędzy będą nas traktować inaczej niż na początku, kiedy to niedowierzali, że parafia sobie poradzi i dobrze wyda środki.


-Okazale wypadły obchody jubileuszu 800 -lecia Kapituły Kolegiackiej. Był to okres wytężonej pracy i wzmożonego wysiłku. Chyba jednak warto było?

-Tak, kosztowało nas to dużo pracy, bo i wielki był to jubileusz. Ciężar przygotowań spadł na barki nielicznych, ale podołaliśmy. Z Jubileuszu chcemy czerpać inspirację, by stworzyć pewien program dalszej działalności duszpasterskiej. Będzie on służył nam, ale również przyszłym pokoleniom. W wymiarze duchowym jest kontynuowany przez nabożeństwa świętomarcinowe. Staramy się o przywilej, dzięki któremu św. Marcin zostanie patronem Opatowa. Wszystko o czym mówiliśmy to dzieła, dla których warto pracować. Możemy być dumni, że mogliśmy żyć w tym czasie i to robić.


-A kiedy Opatów otrzyma przywilej bycia pod patronatem św. Marcina z Tours?

-Miejmy nadzieję, że stanie się to 11 listopada. Na razie uchwała Rady Miejskiej i moje pismo trafiły do biskupa ordynariusza, który pilotuje sprawę. Następnie zajmie się tym Episkopat. Ostateczna decyzja należy do Stolicy Apostolskiej.


-Jakie zainteresowania ma ksiądz Spociński?

-Lubię czytać dobre książki. Cenię twórczość Janusza Pasierba, księdza Bieńkowskiego. Bliski jest mi Mickiewicz, którego działa zmuszają do myślenia jak i Antoine de Saint Exupéry. Chętnie sięgam po Sienkiewicza. Odpoczywam przy muzyce poważnej, nastrojowej najlepiej w wykonaniu orkiestr symfonicznych. Najbardziej lubię Mozarta. Jak mam chwilę czasu to biegam i jeżdżę na rowerze. Lubię pracę w ogrodzie, bo w przyrodzie dostrzegam piękno.


Dziękuję za rozmowę.
/J. Strzyż /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 19647 razy,
ostatnio: 2019-12-15 21:41:48
Skomentuj artykuł:
Powrót