Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-08-06

Dobro i zło jest uniwersalne

Nagrodzony Sławomir Fabicki

Gościem festiwalu "Wakacyjne Kadry Cieszyn Film Festiwal", na którym obecne były "Wiadomości Świętokrzyskie" był reżyser Sławomir Fabicki. Jego film "Z odzysku" uznano za najlepszy debiut. Reżyser spotkał się z dziennikarzami na specjalnej konferencji prasowej, na której opowiedział o kulisach powstania obrazu.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Co było impulsem do nakręcenia filmu "Z odzysku"?

- Dawno temu, kiedy zdawałem do szkoły filmowej w Łodzi nakręciłem krótki film dokumentalny pod tym tytułem. Był to portret młodego chłopaka, który nielegalnie odzyskuje długi. To był zalążek do filmu pełnometrażowego. Zastanawiałem się, co może kierować tak młodym chłopakiem do czynienia złych rzeczy oraz czy jest jakaś granica między dobrem a złem.


- Czy teraz zna pan już odpowiedź na pytanie, czy taka granica istnieje?

- Globalnie na pewno ona jest np. poprzez dekalog. Człowiek jako jednostka jest jednak bardziej złożony. Robi rzeczy złe, ale w dobrych intencjach, albo z głupoty. Są to skomplikowane relacje. Mój bohater jest bardzo młody i niedojrzały, ale kocha swoją dziewczynę i jest przekonany, że drogą, którą wybiera zapewni jej spokój i miłość. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że ta droga jest zła.


- Jak zostali wybrani aktorzy odgrywający role Katii i Wojtka?

- Kręciłem zdjęcia próbne poszukując chłopca i Ukrainki do ról głównych. Po paru dniach wiedziałem, że takiej aktorki w Kijowie nie znajdę. Wtedy obejrzałem rosyjski film "Powrót" Andrieja Zwiagincewa, w którym rolę matki zagrała Natalia Wdowina i już wiedziałem, że to jest ta osoba, której szukam. Pojechałem do Moskwy, gdzie zrobiliśmy kolejne zdjęcia próbne. Mam zwyczaj samodzielnego odgrywania scen, chociaż jestem beznadziejnym aktorem, ale udało nam się z Katią szybko złapać kontakt. Wojtka zaś szukałem bardzo długo. Nie miałem jakiegoś obrazu głównego bohatera, dlatego musiałem nakręcić dużo zdjęć próbnych. Znalazłem dobrego, młodego aktora, który świetnie wypadł w ich trakcie. Jednak w czasie prób z Natalią okazało się, że nie ma między nimi żadnej energii, nie można było uwierzyć w ich miłość. Musieliśmy się więc rozstać. Na szczęście zaczął się trzeci rok w szkole teatralnej, gdyż na pierwszych dwóch latach profesorowie zabraniają studentom występowania w filmach i serialach. Dzięki temu znalazłem Antoniego Pawlickiego, dla którego był to filmowy debiut.


- Scenariusz do filmu oceniał Stanisław Różewicz.

- To prawda. Pisałem go wspólnie z Denijalem Hasanoviciem i Markiem Pruchniewskim. Scenariusz powstawał pod opieką szkoły Wajdy. Pan Stanisław pojawia się tam czasami. Miałem problemy z zarysowaniem głównego bohatera. Podpowiedział mi, że on musi mieć w sobie coś metafizycznego, co niekoniecznie on sam będzie rozumiał. Stąd pojawiła się scena z patefonem, która miała na celu pokazanie duszy chłopaka. Pokazywałem panu Stanisławowi "układki" filmu. Po obejrzeniu całości stwierdził krótko - jest film. To był komplement, gdyż pan Stanisław dzieli filmy na takie, które są i takie, których nie ma.


- Co pan czuł, kiedy pana film trafił na festiwal w Cannes i jak pan wspomina tę imprezę?

- To było bardzo miłe, zwłaszcza, że "Z odzysku" trafił do oficjalnej selekcji, gdzie nie trafił żaden polski film od 10 lat. To na pewno był ogromny sukces. Film otrzymał wyróżnienie jury ekumenicznego w Cannes i znalazł francuskiego dystrybutora. Mnie najbardziej ciekawiła reakcja publiczności. W przeciwieństwie do polskiej widowni, która głównie skupiała się na problemie społecznym, widz zagraniczny zwracał uwagę na mojego bohatera.


- Czy teraz po niespełna dwóch latach uważa pan swój film za wciąż aktualny?

- Na pewno sporo bym w nim zmienił, ale tak jest zawsze, że po pewnym okresie od skończenia filmu dostrzega się w nim rzeczy, które można było zrobić inaczej. Co do samego przesłania filmu jest ono uniwersalne. Człowiek zawsze będzie stawał przed wyborem dobra i zła oraz przed życiowymi dylematami.


- Nad czym obecnie pan pracuje?

- W tej chwili piszę z moim dobrym kolegą Mietkiem Trzelem, którego poznałem w studium scenariuszowym, które kończyłem przed reżyserią, kino familijne.


- Przez niektórych jest pana filmy porównywane są do nurtu kina moralnego niepokoju. Zgadza się z tym pan?

- Nie. Kino moralnego niepokoju skończyło się w latach 80-tych. Staram się po prostu zwrócić uwagę widza na pewne problemy. Niekoniecznie są to problemy społeczne.


- Dziękuję za rozmowę.


Fabicki Sławomir (ur. 1970), polski reżyser filmów krótkometrażowych, fabularnych, dokumentalnych i reklamowych.

Otrzymał wiele nagród i wyróżnień, m.in. w 1999 na międzynarodowych festiwalach filmów dokumentalnych w Iranie i Grecji za dokument "Wewnętrzny 55", w 2001 na festiwalach filmów krótkometrażowych w Łodzi, Rzymie, Monachium, Edynburgu, Nowym Jorku, Kijowie, Tajpej i Tampere za "Męską sprawę". Film ten był również nominowany do Oscara w kategorii najlepszy zagraniczny film krótkometrażowy.

Debiut fabularny "Z Odzysku" przyniósł reżyserowi ponad 40 nagród w tym: nominację do Felixa w kategorii: Europejskie odkrycie; wyróżnienie jury ekumenicznego festiwalu w Cannes, nagrody za zdjęcia i montaż na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, nagrody i wyróżnienia na międzynarodowych festiwalach filmowych w Salonikach, Trieście, Tallinie i Bratysławie. "Z odzysku" był oficjalnym polskim kandydatem do Oscara. Na festiwalu "Wakacyjne Kadry Cieszyn Film Festiwal" film otrzymał Złotą Podkowę w kategorii najlepszy debiut fabularny.
//

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 22624 razy,
ostatnio: 2019-12-14 08:47:46
Skomentuj artykuł:
Powrót