Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-07-16

Gdy pasja staje się nałogiem

Haftowane obrazy ostrowczanki

Helena Musiał była nauczycielem chemii w LO nr III im. Wł. Broniewskiego w Ostrowcu Św. Od 2005 r. jest słuchaczką Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy WSBiP w Ostrowcu Św. W sekcji rękodzieła artystycznego zapoznaje inne słuchaczki Uniwersytetu z technikami haftu. Taka praca nie sprawia jej problemów, a wprost przeciwnie daje jej radość, jest jej pasją.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
-Jak zaczęła się Pani przygoda z hafciarstwem?

-Moja przygoda z haftem wiąże się z dzieciństwem. Od najmłodszych lat byłam instruowana przez mamę, jak wykonuje się różnego rodzaju hafty. Początkowo haftowanie mniejszych, większych robótek było dla mnie uciążliwe, bo małe dziecko chce biegać, bawić się, a tu trzeba siedzieć i "dłubać". Jednak później doceniłam wiedzę, sztukę haftowania, którą mama mi przekazała. Haftowanie stało się moją pasją, która w późniejszych latach zaczęła się nasilać, rozwijać. Stała się można powiedzieć nałogiem, któremu poświęcałam każdą wolną chwilę.

-Czy haftuje Pani tylko obrazy, czy też wykonuje inne robótki ręczne?

- Początkowo zajmowałam się różnymi robótkami ręcznymi, a wiec robiłam na drutach, szydełku czy też szyłam. Były to nie tylko motywy ozdobne, ale również obrusy, bieżniki oraz ubrania i dodatki, jak na przykład: wełniane sweterki, szaliki, bluzeczki, skarpetki czy rękawiczki. Nosiłam je ja i moje dzieci. Jednak od kilku lat, a mianowicie od kiedy jestem na emeryturze, znalazłam czas, by całkowicie oddać się pasji. Nadal haftuję bieżniki, obrusy, jednak na pierwszym miejscu są obrazy. Mam opanowane różne techniki ściegu, ale obrazy wykonuje haftem krzyżykowym, jednym z najstarszych i najefektowniejszych ściegów hafciarskich.

- Motyw, który jako pierwszy Pani wyhaftowała?

-Pierwsze moje hafciki robione były sznureczkiem tzw. ściegiem robionym za igłą, ale taką pierwszą większą pracą był obrus na stół. Przez wiele lat stanowił on jedną z ozdób mojego rodzinnego domu. Natomiast pierwszym większym obrazem, który wyhaftowałam, była praca przedstawiająca drobne polne kwiaty- maki, słoneczniki.

- Skąd czerpie Pani inspiracje do tworzenia swych obrazów?

- Gdy ten rodzaj rękodzieła był w powijakach, nie ukazywała się do tego odpowiednia literatura, kupowałam mniejsze haftowane obrazeczki, a następnie przelewam je na płótno. Jednak teraz, gdy jest odpowiednia literatura zawierająca obrazy i schematy do tych obrazów znacznie ułatwia to haftowanie.

-Co najchętniej Pani haftuje i dlaczego?

- Najbardziej interesuje mnie przenoszenie na płótno obrazów wielkich malarzy, a szczególnie impresjonistów, takich jak van Gogh, Edgar Degas i wielu innych. Oprócz tych reprodukcji szczególne miejsce zajmują również prace o tematyce religijnej np. Madonna z dzieciątkiem. Nie oznacza to jednak, że wykonuję tylko obrazy, które są reprodukcjami sławnych malarzy czy ikony. Tworzone przeze mnie haftowane obrazy to również kompozycje kwiatowe czy pejzaże.

-Czym jest dla Pani hafciarstwo?

- Jest dla mnie pasją, hobby, relaksem. To jest też ucieczka od wszystkich problemów, które nękają mnie na co dzień.

- Ile prac ma Pani w swoim dorobku? Czy jest jakiś obraz, który ma dla pani szczególne znaczenie?

- Moim ulubionym obrazem są słoneczniki Vincenta van Gogha, bo to jest mój ulubiony malarz i pierwszy większy motyw, który wyhaftowałam. Jeśli chodzi natomiast o mój twórczy dorobek, to z pewnością uzbierało się ich ponad 100 obrazów. Zdobią one moje mieszkanie, ale również dzieci i przyjaciół.

-Czy ten rodzaj rękodzieła, to popularne zajęcie? Da się z niego zrobić zarobkowe zajęcie.

- Na zachodzie są osoby, które utrzymują się z hafciarstwa. Jednak w Polsce takiego popytu na haftowane obrazy nie ma. Wpływ na taki stan rzeczy ma na pewno ich cena. Bowiem w koszt obrazu trzeba wliczyć nie tylko swą pracę, ale i materiały. A hafciarstwo nie dość, że jest pracochłonnym zajęciem, to i kosztownym hobby. W niektórych pracach jest ponad 150 kolorów, a wzory nie są nanoszone na materiał, tylko są to wzory tzw. liczone.

- Swą wiedzę, pasję tworzenia przekazuje Pani słuchaczkom działającego w Ostrowcu Św. Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

- Tak, to prawda. W sekcji rękodzieła artystycznego zapoznaję inne słuchaczki uniwersytetu z technikami haftu. Pracuję, robię to z przyjemnością, bo uczę czegoś, co jest moją pasją.

- Przepiękne Pani obrazy mogliśmy podziwiać na wystawie w Muzeum Historyczno- Archeologicznym w Ostrowcu Św. Kiedy znów pokaże je Pani szerszemu gronu publiczności?

- Moje obrazy wystawiłam raz czy dwa w holu Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości przy okazji naszej uczelnianej uroczystości. Mam nadzieję, że swe obrazy będę mogła jeszcze pokazać w innych miejscach np. placówkach kulturalnych, ale to już ode mnie nie zależy.

- Tego z pewnością życzyliby sobie również ostrowczanie, którzy znają Pani twórczość. Dziękuje za rozmowę.
/B. Bronikowska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 19427 razy,
ostatnio: 2019-12-10 01:06:33
Skomentuj artykuł:
Powrót