Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-08-06

Gotowi do rządzenia

Polityka to gra

O nominacji Wojciecha Mojzesowicza na ministra rolnictwa i rozwoju wsi oraz bieżącej sytuacji politycznej w kraju rozmawiamy z Bogusławem Włodarczykiem, liderem Polskiego Stronnictwa Ludowego w powiecie opatowskim .

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Jak pan jako przewodniczący PSL w powiecie opatowskim, partii opozycyjnej, ocenia nominację Wojciecha Mojzesowicza na ministra rolnictwa?

- Nominację oceniam dobrze. Z panem Wojtkiem Mojzesowiczem poznaliśmy się w marcu 1981 roku, znajomość odnowiliśmy w 1989 roku. W 1990 roku wspólnie z posłem Mojzesowiczem braliśmy udział w okupacji gmachu ministerstwa rolnictwa. Moja pozytywna ocena wynika również z tego, że przez szereg lat uczył się on pracy społecznej w Polskim Stronnictwie Ludowym, propozycje rozwiązań odnośnie funkcjonowania rolnictwa są mu doskonale znane. Miałem przyjemność działać z ministrem Mojzesowiczem także i na niwie politycznej. Poza tym, że był szefem zarządu wojewódzkiego PSL to także wspólnie ze mną wiceprezesem Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. Kolega Mojzesowicz miał krótki okres fascynacji Samoobroną, jednak szybko opuścił jej szeregi. W ostatnich wyborach do parlamentu miał startować z naszej listy, jednak wyliczył, że notowania PiS są wyższe i bardziej mu się opłacał sojusz z partią braci Kaczyńskich.


- Wielu komentatorów ocenia, że to nie nominacja merytoryczna ale polityczna. Nie jest dla opinii publicznej tajemnicą, że pan Mojzesowicz to były działacz Samoobrony, skonfliktowany Lepperem, uwikłany w aferę z taśmami Renaty Beger, gdy próbował skłonić część działaczy Samoobrony do przejścia do PiS. Czy nie uważa pan to za próbę odciągnięcia części posłów "dietetycznych" od Samoobrony? Są też opinie, że może skłonić niektórych posłów z PSL do przejścia na stronę PiS.

- Mimo wszystko uważam, że jest to w miarę merytoryczna kandydatura. Minister co prawda nie pracował nigdy w administracji rządowej, lecz przez wiele lat był posłem, działał w komisji rolnictwa, był nawet jej szefem. Miałem przyjemność wielokrotnie uczestniczyć w posiedzeniach komisji i stwierdzam, że minister Mojzesowicz prowadził je sprawnie, a co ważne, merytorycznie. Potrafił znaleźć wspólny język z posłami z różnych opcji. Odpowiadając na dalszą część pytania, zgadzam się, że ta nominacja to nie pstryczek w nos przewodniczącego Leppera, ale i próba wkopania go w ziemię. Z obserwacji życia politycznego i z osobistych spotkań z byłym już wicepremierem uważam, że kierowanie resortem i merytoryczna praca troszkę go przerosło. Podjęte decyzje nie zawsze były słuszne. Jako jaskrawy przykład nie przygotowania merytorycznego podam to, że założenia PROW są gorsze od tych, które wypracował Jarosław Kalinowski w Brukseli. Przypomnę także, że od pół roku, choć jest uchwalona ustawa, nikt nie kupuje rzepaku i nie produkuje w Polsce biopaliw. Decyzja owszem jest polityczna, ale mam nadzieję, że wraz ze zmianą ministra rolnictwa będzie merytoryczna praca. Czy nie boję się, że kolega Mojzesowicz wyciągnie posłów z PSL? Podejrzewam, że nie ma takiej opcji, by ktoś za jego namową odszedł do PiS. U nas awans danego posła nie zależy od kaprysu szefa partii, są pewni swojego stanowiska. Możliwość awansu społecznego i politycznego zależy od pozycji danej osoby w terenie, więc nie ma możliwości by ktokolwiek wyszedł z klubu.


- Nie tak dawno powiedział pan dla naszej gazety, że jest przeciwny wcześniejszym wyborom. Od tamtego czasu koalicjanci nie dogadali się, a działania PiS prowokują działaczy tzw. przystawek do zdecydowanych kroków. Nominacja Mojzesowicza, odwołanie szefa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa czy działacza Ligi Polskich Rodzin z Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, nie sprzyjają stabilizacji. Jeżeli nie wybory to jaki scenariusz? Może to próba stworzenia nowego układu przez PiS z częścią działaczy Samoobrony i LPR...

- Powiedziałem i dalej uważam, że wybory byłyby szkodliwe dla kraju, a szczególnie dla samorządów. Żadne programy unijne nie zostały uruchomione, a gdy zaczniemy bawić się w wybory, układanie nowej koalicji, to stracimy czas. Sondaże pokazują, że nadal na scenie politycznej pozostają dwie silne partie równorzędne- PO i PiS, obok SLD i niedoszacowane Polskie Stronnictwo Ludowe. My nie boi się nowych wyborów. Przypomnę, że w województwie świętokrzyskim przed wyborami samorządowymi dawano nam 2-3 procent poparcia. Okazało się, że jesteśmy najsilniejszą partią w regionie i umiemy współrządzić z innymi ugrupowaniami. Podobnie jest choćby w powiecie opatowskim, gdzie mimo zdecydowanej większości radnych PSL, członkami zarządu są reprezentanci innych partii. Polskie Stronnictwo Ludowe jest mocno zakorzenione w terenie i to jest jego siła. Mało kto uważał, że w wyborach parlamentarnych przekroczymy próg wyborczy. Uważam, że poprawilibyśmy wynik. Liczę, że 10-12 procent Stronnictwo dostanie.


- Nie boicie się jako PSL takich działań, jakie są podejmowane wobec Samoobrony czy Ligi Polskich Rodzin?

- Już tłumaczyłem, mamy twarde korzenie. Zarówno Samoobrona jak i LPR to partie oparte na silnych przywódcach. Samoobrona bez Andrzeja Leppera nie przekroczyłaby 1 procenta poparcia wyborczego. To, co robi względem Leppera premier Kaczyński to jest próba wyeliminowania Samoobrony. Podobnie z LPR. Nie ma Giertycha, partię przestaje popierać ojciec Rydzyk i LPR znika ze sceny politycznej. To są partie typu wodzowskiego i bez liderów nie istnieją. Podejrzewam, że ani LPR ani Samoobrona do nowego Sejmu nie wejdą, nawet jeśli stworzą wspólną listę. Podpisanie koalicji z PiS dla Giertycha i Leppera było pocałunkiem śmierci. Tych partii praktycznie już nie ma, co zresztą nie jest ewenementem, patrząc na scenę polityczną od 1989 roku.


- Wróćmy do pytania. Jeśli nie wybory to co? Jaki scenariusz pan przewiduje?

- Scenariusze są dwa. Po pierwsze duża koalicja- Platforma Obywatelska z PiS i Polskim Stronnictwem Ludowym. O takim rozwiązaniu mówił już prezes Pawlak. Przypomnę, że dwukrotnie prowadziliśmy rozmowy z PiS na temat wejścia w koalicję. Nie doszliśmy do porozumienia, ale temat jest nadal aktualny.


- Ale jak to się ma do ostatniego spotu reklamowego, w którym PiS wytyka PO, że wbrew wcześniejszym deklaracjom, sięga po pieniądze społeczne?

- Polityka to gra. Co innego się mówi w kuluarach, co innego przedstawia społeczeństwu, a co innego robi. Moim zdaniem, posłowie Samoobrony w olbrzymiej większości nie będą występować przeciwko rządowi. Gdyby doszło do wyborów, to mają za dużo do stracenia. Uważam, że ponad 90 procent posłów Samoobrony stanie obok Mojzesowicza i będzie popierać rząd. Z przykrością muszę stwierdzić, bo mnie z Samoobroną się bardzo dobrze współpracuje, że do następnego Sejmu nie wejdzie, jeśli już to wprowadzi niewielką liczbę posłów.



- Chyba, że Lepper odbuduje struktury w terenie?

- Szkoda mi pana Leppera, bo jest ewenementem na szczeblu krajowym. Z masowego ruchu stworzył partię, ale jego największym błędem było wejście do koalicji. Jeżeli odbuduje partię, to może wprowadzić kilka osób z najbliższego otoczenia. Proszę pamiętać, nie będzie Samoobrony bez Andrzeja Leppera.


- Dwa lata temu gdy powstawała koalicja, komentatorzy oceniali, że dwie mniejsze partie mogą zostać zwasalizowane przez PiS. Czy PSL nie boi się, że "na górze", gdzie liderzy nie są bardzo medialni, partia może podzielić los LPR i Samoobrony?

- Jeśli w Samoobronie listę ciągnie Lepper, to u nas ani Pawlak ani Kalinowski. PSL jest mocno ukorzenione w terenie i tak swoje ugra, niezależnie od tego, kto będzie szefem partii. Czy grozi nam zwasalizowanie? Chcielibyśmy być partią, która ma takie poparcie na szczeblu krajowym jak PiS. Na pewno koalicja z silnym partnerem niesie niebezpieczeństwo. Stąd nasze propozycje, że jeśli bierzemy odpowiedzialność za resort, to w całości. Uważam, że mamy dobrą pozycję, fachową kadrę i nie dalibyśmy się podporządkować, choć nie można tego wykluczyć, ponieważ PiS jest gangsterem politycznym i takie niebezpieczeństwo istnieje. Jeśli się wchodzi do gry, to trzeba podejmować trudne wyzwania i ryzykować.


- Dziękujemy za rozmowę.
/G. Misiewicz, W. Frańczak/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 20174 razy,
ostatnio: 2019-12-07 02:00:27
Skomentuj artykuł:
Powrót