Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-07-30

Nie będę sterowany

Kulisy przejęcia KSZO

Zbigniew Grombka od wtorku jest nowym właścicielem KSZO. Na jego barki została zrzucona misja wyprowadzenia ostrowieckiego klubu na prostą. Jak chce tego dokonać ?

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Należy gratulować, czy współczuć panu nowej funkcji?

- Spotykam się z opiniami, że jestem odważnym człowiekiem podejmując się takiego zadania. Zrobiłem to przede wszystkim, aby uratować ten klub. Gdybym nie podjął tej decyzji to najprawdopodobniej podzielilibyśmy losy Pogoni Szczecin. Biznesmeni nie chcieli rozmawiać z Mirosławem Stasiakiem. Może łatwiej będzie im pertraktować ze mną i wykupić udziały w spółce, czy to częściowo, czy też w całości. Chcę, aby piłka w Ostrowcu Św. była i powiem nieskromnie, że mój ruch uratował futbol w tym mieście. Decyzja była trudna. Długo się nad nią zastanawiałem i nawet przed samym podpisaniem umowy przez kilka minut trzymałem długopis, rozważając ten krok. Prezydent Wilczyński, który był obecny przy jej podpisaniu, stwierdził później, że bał się, że tego nie uczynię. Podpisałem ją na warunkach wypracowanych z panem Stasiakiem, choć w ostatniej chwili zmieniłem kilka zapisów z zastrzeżeniem, że mogę złożyć swój podpis na umowie tylko i wyłącznie w takiej formie w jakiej jest.


- Kiedy pojawiła się propozycja, aby przejął Pan KSZO?

- Dokładnie 12 lipca pan Stasiak zadzwonił do mnie z propozycją przejęcia klubu za symboliczną złotówkę. W pierwszej chwili pomyślałem, że to żart, jednak po pewnym czasie zadzwonił ponownie i zapytał, czy przemyślałem ofertę. Dopiero wtedy zacząłem traktować ją poważnie. Dałem sobie trochę czasu na przemyślenie i przejrzenie dokumentów finansowych itp. W sobotę 14 lipca skontaktowałem się z prezydentem Wilczyńskim oraz kilkoma innymi osobami i rozpocząłem rozmowy dotyczące formy przejęcia. Rozważałem różne za i przeciw. Kosztowało mnie to sporo nerwów i kilka nieprzespanych nocy, ale ostatecznie 24 lipca zawarliśmy umowę przedwstępną dotyczącą zakupu spółki.


- Prezydent Wilczyński ujawnił, że został pan wskazany przez Mirosława Stasiaka jako potencjalnego nabywcę spółki. Wiele osób odebrało to w ten sposób, że Mirosław Stasiak wciąż będzie miał coś do powiedzenia w KSZO, tylko że z "tylnego fotela".

- Spodziewałem się takich opinii. Pragnę zapewnić, że tak nie będzie. Nie zgodziłbym się na coś takiego, żeby brać na siebie odpowiedzialność i mieć za plecami kogoś, kto będzie mną sterował. W pewnym stopniu pan Stasiak będzie miał wciąż pewne powiązania z KSZO, a dotyczyć będą one 50 % praw do czterech zawodników. W umowie zostały zapisane konkretne nazwiska tych piłkarzy i jeżeli któryś z nich zostanie sprzedany w okresie dwóch lat, to wówczas Mirosław Stasiak otrzyma 50% kwoty jaka wpłynie do SSA KSZO.


- Za kwotę niecałych pięciu tysięcy został przejęty ponad milionowy dług.

- Spółka została kupiona dokładnie za złotówkę za jedną akcję (akcji było 4950- przyp. R.B.). Przyznam szczerze, że ten dług mnie najbardziej nurtował. Duża jego część jest po stronie - winien - jako układ ratalny z ZUS i US. Tak czy siak trzeba to spłacić. Klub ma dług wobec pana Stasiaka wynoszący blisko 500 tysięcy złotych, jednak mamy jego deklarację, że ta kwota zostanie zredukowana. Liczymy, że dojdziemy do porozumienia. Te kwestie będzie rozstrzygał nowy zarząd spółki. Liczę bardzo na to, że w niedługim czasie uda się wyjść z tego zadłużenia.


- Kolejne obawy dotyczą składu nowego zarządu. Czy nie zasiądą w nim osoby powiązane bezpośrednio z Mirosławem Stasiakiem?

- Mogę zapewnić, że zarówno wśród rady nadzorczej, jak i wśród zarządu nie będzie przedstawicieli pana Stasiaka. Co do składu osobowego nie chcę na razie się wypowiadać, z tego względu, że klub jest nie mój, tylko nasz. Dlatego też chcę pewne decyzje skonsultować z osobami, które wejdą w porozumienie i będą aktywnie pomagać KSZO. Wtedy wybierzemy radę nadzorczą, a ta z kolei powoła zarząd. Obecnie zarząd jest jednoosobowy, a być może będzie trzyosobowy.


- Co z kluczowym sponsorem KSZO, czyli Celsą Huta Ostrowiec? Czy dalej będzie wspierała zespół?

- Jeszcze nie spotkałem się z dyrektorem Pueyo. Spotkanie zaplanowane jest w najbliższym czasie z udziałem prezydenta Wilczyńskiego. Możliwe, że formy współpracy będą nieco zmienione, niewykluczone, że na naszą korzyść. Trudno jest mi dziś proponować dyrekcji huty zwiększenie kwoty, jaką wspierają futbol w Ostrowcu Św. w momencie, kiedy drużyna znalazła się w III lidze. Będziemy jednak rozmawiali o nawiązaniu współpracy i rozpoczęciu działalności gospodarczej w klubie.


- Na czym ta współpraca miałaby polegać ?

- Chodzi o to, aby klub sam mógł wypracować pewne fundusze, głównie poprzez handel. Jako spółka w KRS mamy zapisany handel stalą, wyrobami hutniczymi itp. Stal z Celsy jest poszukiwana na rynku krajowym, a wiemy, że na Polskę trafiają niewielkie jej ilości. To jest jeden z pomysłów. Wówczas z pewnością musielibyśmy zatrudnić w klubie osobę, która zajmowałaby się wyłącznie tą działką i miałaby odpowiednie doświadczenie w tym zakresie. To będzie również zadanie dla rady nadzorczej i zarządu, aby wypracować takie formy współpracy, żeby klub mógł zarabiać.


- Prezydent Wilczyński zapowiedział, że oczekuje od nowego właściciela programu naprawczego KSZO. Kiedy można się spodziewać takiego dokumentu?

- Prezydent nawet określił czterotygodniowy termin przedstawienia mu takiego programu. Mam wątpliwości, czy w tym czasie uda nam się go przygotować. Chciałbym, żeby program był dziełem nie tylko moim, lecz również nowych władz spółki. Mam swoje przemyślenia, bo gdybym ich nie miał, to wówczas nie zdecydowałbym się na krok wykupienia KSZO. Opierają się one na deklaracjach władz miasta i kilku osób związanych z biznesem. Teraz mocno wierzę w to, że te deklaracje przerodzą się w czyny.


- Jakie są oczekiwania pod względem sportowym wobec zespołu Janusza Jojko?

- Zespół mamy jaki mamy. Program naprawczy, o którym przed chwilą mówiliśmy i który tak naprawdę w pewnym zakresie już jest wdrażany, obejmuje również zawodników. Pozbyliśmy się z drużyny tych, którzy nas najwięcej kosztowali. Ci, którzy zgodzili się na zmniejszenie poborów zostali. Cieszę się, że zdecydowali się dalej grać dla nas, choć w niektórych przypadkach cięcia sięgnęły blisko 50%. Dzięki temu wprowadziliśmy pewne oszczędności. Nowi piłkarze, którzy dołączyli do drużyny nie są jeszcze zmanierowani i ich pobory są na poziomie, na jaki możemy sobie pozwolić. Liczę, że ten niezwykle młody zespół oparty w dużej mierze na zawodnikach z Ostrowca Św., wsparty dopingiem kibiców, będzie się dobrze prezentował. Kilku wartościowych piłkarzy, którzy mogli wzmocnić zespół z powodu niepewnej sytuacji nie zdecydowało się na podpisanie kontraktów. Przyjdzie okres zimowy, kiedy będzie więcej czasu na budowę drużyny i wówczas kadra zostanie wzmocniona.


- We wtorek zapowiadał pan intensywne rozmowy z biznesmenami, którzy złożyli deklarację współpracy. Co przyniosły rozmowy z ostatnich dni?

- Pierwsze dni poświęciliśmy na rzecz najpilniejszą, czyli na uzyskanie licencji do gry w III lidze i zgłoszeniu zespołów do rozgrywek. Musieliśmy zarejestrować zawodników, dostarczyć brakujące dokumenty do uzyskania licencji. Uporaliśmy się z tym i myślę, że w początkowych dniach tego tygodnia zaczniemy konkretne rozmowy co do współpracy z przedsiębiorcami.


- Jaki budżet klubu satysfakcjonowałby pana?

- Gdyby były już zlikwidowane wspomniane wcześniej zaległości to wówczas kwota z Celsy, stypendia z Urzędu Miasta oraz kwoty od innych firm pozwoliłaby na spokojne funkcjonowanie klubu. Musimy siąść i dokładnie wszystko zliczyć. Na razie oszacowaliśmy pułap w jakim musimy się zmieścić jeśli chodzi o wynagrodzenia. To też nie było łatwe, gdyż należy pamiętać, że mamy pod opieką dwa zespoły. O ile zmniejszyliśmy koszty w pierwszym zespole, o tyle sumienie nie pozwalało nam, aby zawodnicy, rezerw, którzy będą występowali zaledwie o klasę niżej grali za 200 zł.


- W jakim czasie można oczekiwać wyjścia KSZO na prostą?

- Liczę na to, że uda nam się to uczynić do końca roku. Balans zadłużenia przeszkadza w działaniu i chciałbym go jak najszybciej zlikwidować. To jest w obecnej chwili priorytetowa sprawa. Bez zadłużenia klub będzie normalnie funkcjonował.



- Są już jakieś pierwsze oznaki chęci współpracy z nowym właścicielem?

- Za taką można uznać współpracę z firmą Regio, która dostarcza nam sprzęt sportowy. Nie wierzyłem, że w III lidze będzie chciała współpracować z nami na dotychczasowych zasadach. Po rozmowach z szefem firmy warunki te są nawet lepsze. Nie mogę wykluczyć, że wyciągnął rękę do nowego właściciela. Jestem bardzo zadowolony z pewnych działań kibiców. Niektórzy są krytyczni, inni gratulują podjęcia trudnej decyzji i wzięcia dużego trudu na swoje barki. Są kibice, którzy deklarują wpłaty na rzecz KSZO i być może, jeśli pozwolą na to względy formalne, taka możliwość będzie udostępniona. Jeszcze raz chcę podkreślić, że nie będę sterowany przez pana Stasiaka. Chcę dopuścić osoby z Ostrowca Św. do współrządzenia tym klubem i mam nadzieję, że już wkrótce stanie się to faktem.


- Dziękuję za rozmowę.
/Robert Burda/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 20187 razy,
ostatnio: 2019-12-10 22:43:05
Skomentuj artykuł:
Powrót