Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-07-23

Sport wymaga inwestycji

Gmina Ostrowiec Św. dopłaca do basenu milion złotych rocznie

Formalnie dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Ostrowcu Św. jest wciąż Jarosław Bąchorek, który otrzymał wypowiedzenie i wykorzystuje zaległy urlop. W praktyce jednostką kieruje Mariusz Rokita, który nie ukrywa, że będzie się ubiegał o to stanowisko, gdy zostanie ogłoszony konkurs.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Pełni Pan obowiązki dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji od kwietnia. W jakiej kondycji finansowej zastał Pan jednostkę?

- Pierwsze ustalenia były takie, że faktycznie w MOSiR trzeba wiele zmienić. O konkretach nie mogę na razie mówić, ponieważ wciąż trwają wyjaśnienia tego, co działo się tu w ostatnich latach. Przyjdzie na to czas po ostatecznym rozliczeniu i wskazaniach prowadzonego właśnie audytu. Pierwsze decyzje już zapadły, prezydent czeka jeszcze na wyjaśnienia wicedyrektora i głównej księgowej. Myślę, że potrwa to jeszcze około dwóch miesięcy.


- Co to za decyzje i zmiany, o których Pan mówi?

- Lada dzień zostanie wprowadzony nowy schemat organizacyjny Ośrodka. Zlikwidowaliśmy kilka stanowisk "urzędniczych", które moim zdaniem w niczym nie pomagały. Nowy schemat ma ułatwić pracę i sprawić, że MOSiR będzie funkcjonował sprawnie i służył mieszkańcom, bo do tego został stworzony.


- Największym problemem MOSiR, a przez to gminy Ostrowiec Św. jest Pływalnia "Rawszczyzna", która co roku przynosi straty. Czy to się zmieni?

- Rzeczywiście jest to obecnie nasz największy i najbardziej kosztochłonny obiekt. Zatrudniamy tam 2/3 wszystkich pracowników MOSiR, przede wszystkim obsługę basenu czyli ratowników, instruktorów, dział odnowy. Przychodząc tu zdawałem sobie sprawę, że nie zarobimy na basenie, po prostu nie ma takiej możliwości. W całej Polsce gminy dopłacają do takich obiektów. Dodatkowo nasz basen jest typowo wyczynowy, sportowy. Część rekreacyjna jest dosyć uboga, właściwie jest dodatkiem do obiektów przeznaczonych do rozgrywania zawodów rangi mistrzowskiej.


- Wielkość i ranga basenu w środowisku pływackim nie zmienia faktu, że jest to obiekt bardzo drogi z punktu widzenia gminy. Od chwili powstania przynosi tylko straty.

- Gmina dopłaca do basenu około 1 miliona złotych rocznie, czyli ok. 100 tys. zł miesięcznie. Zależy to od miesiąca, w lecie oszczędzamy na ogrzewaniu, z basenu korzysta więcej ludzi, dzięki czemu zarabiamy więcej. Potężnym zastrzykiem finansowym są zgrupowania, które organizujemy. Przez MOSiR przechodzi właściwie wszystko, łącznie z wyżywieniem, noclegami, zagospodarowaniem czasu wolnego zawodników. Jeśli chodzi o wynajem torów, to Polski Związek Pływacki ma minimalne preferencje właśnie dlatego, że korzysta z naszego basenu i organizuje tu zawody.


- Skoro to i tak za mało, może trzeba by przystosować basen do potrzeb mieszkańców?

- Myślę, że nie mielibyśmy takiego obłożenia. Zawodnicy wynajmują tory dwa razy dziennie po dwie godziny, a płacą 50 zł za godzinę toru w przypadku PZP i 60 zł inne związku. Teraz i tak mieszkańcy mają do dyspozycji dwa tory podczas zgrupowań. Wcześniej zdarzało się, że nie mieli żadnego. Cały czas trwa też nauka pływania dla klas II i III, zgłaszają się dodatkowe grupy. W roku szkolnym nauka pływania odbywa się na 6 torach, a pozostałe są do dyspozycji indywidualnych użytkowników.


- Liczba szkół w powiecie ostrowieckim jest ograniczona, więc w tym przypadku nie można mówić o napełnianiu "basenowej" kasy.

- Cały czas podpisujemy umowy z nowymi szkołami spoza powiatu, np. ze Starachowic czy Skarżyska Kam. Zwiększa się też liczba umów z zakładami kupującymi karnety dla swoich pracowników i myślę, że to pozwoli na minimalizację strat. Niedługo będę dysponował rozliczeniem za półrocze, które pokaże ile w tym czasie wyniosły straty basenu.


- Liczenie strat to chyba nie wszystko, co można w przypadku basenu zrobić? Może czas poszukać oszczędności?

- Pracujemy nad tym. Chcemy podłączył obiekt do sieci Miejskiej Energetyki Cieplnej, bo do tej pory ogrzewamy go własnymi kotłami gazowymi. To generuje koszty, gaz jest coraz droższy. Zleciliśmy firmie z Wrocławia przeprowadzenie audytu możliwości oszczędności na energii elektrycznej, co też jest poważnym problemem. Niedługo będziemy mieli plan, jak oszczędzać.


- W chwili powstania basenu mówiono o szerokiej gamie propozycji z zakresu odnowy biologicznej, fizjoterapii i fitness...

- Dział odnowy funkcjonuje w stopniu dobrym. W najbliższym czasie będziemy natomiast powiększać siłownię, chcemy wygospodarować salę ćwiczeń dla pań. Siłownia będzie połączona z obecną salą konferencyjną, która zostanie przeniesiona gdzie indziej. Udostępnimy nowe urządzenia dla pań. W tej chwili ceny zabiegów fizjoterapeutycznych są najniższe w mieście, a kadrę mamy fachową. Naszą bolączką jest małe wykorzystanie kriokomory. Cena jest przystępna, bo za jeden zabieg płaci się 17 złotych, ale trzeba wziąć ich 10, żeby leczenie odniosło skutek. Sam mogę to polecić, bo stosuję kriolecznictwo od kilku lat ze świetnymi efektami.


- Może mała liczba chętnych jest spowodowana zawiłością badań i zabiegów, które trzeba przejść przed i po?

- Niestety te badania są niezbędne. Kriokomora sama w sobie nie jest groźna, ale wejście do małego pomieszczenia wypełnionego "dymem" powoduje pewien stres. Przy pierwszym zabiegu pacjent może tam być tylko minutę, dopiero potem zabieg trwa pełne 3 minuty.


- Mówiąc o stratach nie sposób nie wspomnieć o lodowisku, które funkcjonowało na Rynku na początku roku. W najbliższym sezonie MOSiR znów ufunduje mieszkańcom taką atrakcję?

- Z tego co wiem, na razie nie ma takich planów i jest to podyktowane względami ekonomicznymi. Przez 5 miesięcy funkcjonowania lodowiska miasto dołożyło do niego około 300 tysięcy złotych, a skorzystało z niego 14 tys. osób. Możliwe że wpływ na to miały warunki pogodowe, ale i lokalizacja nie była dobra. Dla nas najlepsza byłaby przy centrum handlowym, wtedy moglibyśmy przenieść tam ludzi z basenu. W żadnym wypadku jednak nie gwarantuję zysków, bo sam wynajem lodowiska jest bardzo kosztowny. Być może wyjściem byłoby kupno własnego, a nie dzierżawa. Robimy takie kalkulacje. Lodowisko będzie tylko pod warunkiem, że będzie się to opłacało.


- Gmina nie "wygrzebała" się jeszcze z pierwszej poważnej inwestycji, jaką był basen, a już planuje kolejną. Pana zdaniem słusznie?

- Hala, którą chcemy wybudować w 2009 lub 2010 roku będzie najpiękniejsza w województwie, a jej funkcjonalność i efekt dźwiękowy będzie na pewno lepszy niż w Kielcach. Na pewno nie będzie przynosiła strat, przecież będą tam funkcjonować 3 hale treningowe, które będzie można wynajmować. Poza tym funkcjonowanie takiego obiektu jest na pewno tańsze niż basenu. Sekcje sportowe nie będą już musiały tułać się po szkołach i innych obiektach, a na głównej płycie będą mogły odbywać się trzy treningi na raz. Teraz hala sportowa KSZO do południa stoi pusta. Chcemy, by była zapełniona.


- I samo wybudowanie nowej hali ma to sprawić?

- Myślę, że kluby będą korzystały z możliwości odbywania tam zajęć treningowych tym bardziej, że dysponujemy bazą hotelową. W przyszłości jest też planowana budowa zaplecza noclegowego, a takiej drugiej hali w województwie nie będzie. Trzeba dodać, że będzie też spełniać rolę hali widowiskowej dla koncertów i imprez, które teraz odbywają się w kinie i na stadionie.


- Kiedy zostaną oddane do użytku boiska przy ul. Kolejowej? Miało to się stać już w maju.

- Boiska są w trakcie przejmowania przez MOSiR, nasi ludzie już tam pracują. Z założenia mają się tam odbywać także mecze w niższych ligach, ale dopiero czas pokaże, czy się sprawdzą. Na pewno sztuczna murawa będzie łatwiejsza w utrzymywaniu, teraz wiele czasu i kosztów pochłania utrzymanie boisk na wysokim poziomie. Są jeszcze drobne mankamenty, które musimy poprawić, na przykład słupy oświetleniowe usytuowane zbyt blisko boiska. Musimy zabezpieczyć je gąbką. Na drugim boisku mamy problem ze zbyt dużym nawodnieniem, spowodowanym betonowym podłożem.


- Czy MOSiR będzie w dalszym ciągu użyczał stadionu klubowi KSZO?

- Umowa skończyła się 14 lipca i jeszcze nie podpisaliśmy nowej. Jesteśmy w trakcie przygotowywania projektu, który będzie najpierw zatwierdzać Rada Miasta. Nowa umowa miałaby być na dłuższy czas, a w tej chwili, jeśli będzie potrzeba, podpiszemy aneks.


- Ile oszczędza właściciel klubu KSZO na tym, że nie musi płacić za użytkowanie i utrzymanie stadionu?

- Nie ukrywam, że kwoty są duże. Wstępne wyliczenia wskazują, że utrzymanie obiektów i kadry, która o nie dba, wynosi w skali roku ok. 400 tys. złotych. Miasto jest więc jednym z poważnych sponsorów klubu i powinno mieć wpływ na to, co się w nim dzieje. Ponosimy duże nakłady na przygotowanie meczy, oświetlenie obsługę i utrzymanie murawy dla dwóch drużyn seniorskich i 11 grup juniorów.


- Istnieje możliwość, że KSZO będzie musiało zacząć za to płacić?

- Polityka miasta od kilku lat jest taka, by grupom uprawiającym czynnie sport udostępniać obiekty za darmo. Myślę, że w tej kwestii się nic nie zmieni. W kraju są kluby, które płacą, ale w zamian otrzymują dotacje z urzędów i właściwie wychodzi na to samo. Od strony sportowej nie mamy wpływu na to, co się dzieje na boiskach, ale chcemy, żeby drużyny rozwijały się. Między innymi dlatego wykonujemy właśnie remont hali. Parkiet nie był wymieniany od 15 lat, a siatkarki powinny mieć dobre warunki. Jesteśmy teraz przed położeniem drugiej warstwy lakieru, mam nadzieję, że będą zadowolone. W przypadku sportów odbywających się w hali nie zarabiamy na sprzedaży biletów, ale pobieramy pieniądze za media i wykorzystanie pomieszczeń. Jeśli chodzi o siatkówkę, nie są to duże kwoty, bo i kibiców nie jest wielu. Myślę, że jeżeli mecze będą na dobrym poziomie, to i oni przyjdą. Ciężko oceniać funkcjonowanie klubów, ale może jeśli będzie hala to i inne sekcje się rozwiną?


- Dziękuję za rozmowę.
/A. Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 20903 razy,
ostatnio: 2019-12-11 22:54:26
Skomentuj artykuł:
Powrót