Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-07-09

Beatyfikacja Jana Pawła II coraz bliżej

Świadectwa świętości

Kilkaset tysięcy świadectw - listów i maili z całego świata napłynęło w związku z oczekiwanym wyniesieniem na ołtarze Jana Pawła II. O dziwo, wśród nich nie brak także korespondencji ze środowisk żydowskich, a nawet muzułmańskich. Z księdzem postulatorem procesu beatyfikacyjnego papieża - Polaka Sławomirem Oderem rozmawia Mirosław Poświatowski.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
-Jak właściwie wygląda procedura procesu beatyfikacyjnego?

-W praktyce Kościoła istnieją zasadniczo dwa typy procesów beatyfikacyjnych, kanonizacyjnych - mamy tzw. wyznawców i tych, których Kościół uznaje za męczenników. W wypadku męczeństwa, normy prawa kanonicznego nie wymagają potwierdzenia świętości poprzez cud, ponieważ sam fakt męczeństwa jest niejako Bożym przypieczętowaniem świętości życia człowieka; pomimo całego tragizmu sytuacji. Patrząc na to z teologicznego punktu widzenia, oczyma wiary, prawdziwe męczeństwo jest znakiem Bożej łaski dla człowieka. Drugi rodzaj procesu dotyczy wyznawców - historycznie rzecz biorąc, powstał on z biegiem lat. Na początku Kościół znał jedynie męczenników jako świętych, dopiero z chwilą ustania większych prześladowań nastąpił rozwój procesu dotyczącego wyznawców. Zasadniczą podstawą do uznania kogoś za świętego jest tzw. "opinia świętości" - osoba, która żyje, żyła wśród nas, musi cieszyć się ze strony opinii publicznej, współbraci w wierze, przekonaniem, że jest to osoba , która realizuje życie chrześcijańskie według tej wysokiej miary - więc opinia świętości musi towarzyszyć zarówno życiu tego człowieka, jak i być obecna po śmierci. Stwierdzenie opinii świętości daje biskupowi prawo do rozpoczęcia procesu dotyczącego heroiczności cnót. I właśnie my teraz prowadzimy taki proces, ze względu na bardzo powszechną opinię świętości Jana Pawła II. Zasadniczym jest ustalenie na konkretnych faktach historycznych, na czym polega jego świętość, dlaczego ludzie są przekonani o jego świętości - i tu mówimy właśnie o życiu i o przeżywaniu cnót chrześcijańskich w sposób "heroiczny", ponadprzeciętny. I to jest właściwie zasadniczy cel tego procesu. Mamy dwa etapy procesu beatyfikacyjnego: etap diecezjalny i etap kongregacyjny. Na etapie diecezjalnym, który zakończyliśmy, został zgromadzony niejako surowiec - a więc zeznania osób, które znały Ojca Świętego, które są przekonane o jego świętości i które w swoich wypowiedziach mogły konkretnie zaświadczyć, na czym ta jego świętość polegała. A teraz, w kongregacji, przy opracowywaniu tej tak zwanej "pozycji" trzeba będzie wybrać wszystkie elementy dla procesu istotne i w sposób naukowy, prawny przedstawić, udowodnić świętość. Następnie, po napisaniu "pozycji", nad czym pracuje "postulator" we współpracy z "relatorem", mianowanym przez kongregację, ta ogromna księga zostanie przekazana pod osąd specjalistów: teologów, historyków, moralistów, którzy wydadzą swoją opinię. W oparciu o tę wstępną, techniczną opinię będą zredagowane "wota", które stanowią podstawę do dalszej dyskusji ze strony biskupów i kardynałów - i to oni wydadzą ostateczną opinię. Jeżeli wynik tej dyskusji teologicznej będzie pozytywny, wówczas momentem kończącym proces beatyfikacji w sensie prawnym jest wydanie przez Ojca Świętego dekretu o heroiczności cnót.


-A jaką funkcję pełni "advocatus diaboli" na którym działa etapie?

-On działa przede wszystkim na etapie diecezjalnym; wiadomo że postulator jest zainteresowany wykazaniem wszystkich elementów świadczących o świętości, dlatego dla pewnego zrównoważenia jest obecny również tzw. "promotor sprawiedliwości", którego zadaniem jest czuwanie nad tym, żeby ewentualne elementy, które mogłyby stanowić jakieś problemy czy zapytania, nie zostały w takim procesie pominięte. Jest to normalne ze względu na ludzką ułomność. Natomiast trzeba pamiętać, że w procesie beatyfikacyjnym nie ma interesu prywatnego - a więc również strona, która jest zainteresowana przedstawieniem kandydata na ołtarze, nie reprezentuje własnego interesu ,lecz chodzi o dobro wspólne. Zatem zarówno postulator, jak i promotor sprawiedliwości mają to samo zadanie - ustalenia tego wszystkiego, co jest prawdą.


-Wiemy, że cały proces musi być przeprowadzony dokładnie, żeby go później nie można było podważyć, ale czy wiadomo kiedy mniej więcej może nastąpić wyniesienie Jana Pawła II na ołtarze?

-Jak wiadomo, w drugą rocznicę śmierci Ojca Świętego odbyła się uroczysta sesja kończąca etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego. W chwili obecnej jesteśmy już na etapie kongregacji, cała dokumentacja została zebrana, a trzeba zwrócić uwagę że właściwie toczyło się kilka procesów, bo równolegle do tego rzymskiego przeprowadzony został pomocniczy proces krakowski. Był też proces dotyczący cudu we Francji, który również się zakończył. Ale w tej chwili jest zdecydowanie za wcześnie, aby mówić o konkretnych datach. Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że staramy się nie tracić czasu, intensywnie pracujemy - tyle że każdy proces ma swoją własną dynamikę, mogą pojawić się nieprzywidywalne sytuacje, mogą powstać przy opracowaniu materiału pewne trudności, problemy, które np. trzeba będzie wyjaśnić, pogłębić zdobywając nowe dokumenty itd.


-Jakiego rodzaju świadectwa składano?

-Tak jak powiedziałem, nie mogę wchodzić w meritum tej sprawy, bo jest to okryte tajemnicą procesową, ale zasadniczymi elementami, które nas interesowały były fakty z życia świadczące o heroiczności cnót i przekonanie o świętości.


-A jeśli ktoś doznał cudu, np. łaski uzdrowienia za wstawiennictwem JPII, to co mógł dalej zrobić?

-Rzeczywiście dostałem bardzo wiele listów zawierających świadectwo otrzymanych łask; nie wszystkie te świadectwa będzie można wykorzystać do przeprowadzenia cudu, chociaż osobie Jana Pawła II i temu procesowi towarzyszą znaki obfitości Bożej łaski, łask otrzymywanych przez jego wstawiennictwo. Kryteria wyboru są tutaj dość surowe i wybrano jeden przypadek, o którym wiadomo, czyli uzdrowienia francuskiej zakonnicy z choroby Parkinsona. Jest jeszcze inny przypadek, ale w tej chwili jestem na etapie gromadzenia dokumentacji, więc nie chciałbym jeszcze o nim mówić. Natomiast osoby przekonane o doznanych łaskach za wstawiennictwem Jana Pawła II powinny napisać do biura postulatora w tej sprawie; chociaż nie będzie to przypadek służący jako owa "pieczęć Boża" w procesie, jednak będzie to przypadek, który zostanie dołączony do akt procesowych dla podkreślenia opinii świętości. Wśród listów, które otrzymuję jako postulator, a są to już setki tysięcy listów, maili, zdecydowana większość pochodzi oczywiście ze środowisk katolickich; może nawet większość z nich są to listy pochodzące z Ameryki Łacińskiej - widać, że zdecydowanie jest to kontynent, który był bardzo bliski papieżowi i chyba ludzie tam mieszkający mocno odczuwali jego życzliwość, jego bliskość. Ale też są listy pochodzące ze środowisk nie związanych w ogóle z Kościołem katolickim - otrzymaliśmy korespondencję pochodzącą od braci prawosławnych, od protestantów, ale również i ze środowisk żydowskich czy muzułmańskich. Tak więc wiele jest znaków bardzo powszechnego przekonania o świętości Jana Pawła II. Trudno powiedzieć, żeby muzułmanie czy żydzi podzielali nasze wyobrażenie świętości, ale z całą pewnością podkreślana jest zawsze szczególna "statura" Jana Pawła II w sensie duchowym, moralnym i po prostu ludzkim. Jako ciekawostkę powiem że jeden z listów nadesłanych ze środowiska muzułmańskiego pochodził od kobiety - a wiadomo, jakie jest powszechne przekonanie o pozycji kobiety w świecie muzułmańskim; ta kobieta bardzo pięknie napisała o tym, jak poczuła się dowartościowana w swojej naturze kobiecej, poprzez nauczanie, poprzez gesty Jana Pawła II wobec kobiet, wobec tego wszystkiego co Ojciec Święty powiedział na temat godności kobiety, jej roli w życiu, w historii zbawienia. Więc usłyszeć z tego środowiska tego typu słowa - to jest bardzo przejmujące świadectwo...


- Dziękuję za rozmowę.
/M. Poświatowski/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 23534 razy,
ostatnio: 2019-12-08 14:33:05
Skomentuj artykuł:
Powrót