Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-06-11

Co dalej z KSZO?

Hala nie jest zagrożona

-Trzeba poszukać grupę kapitałową, która zechciałaby po wyczyszczeniu przedpola zająć się piłką nożną. Myślę, że takich cichych sympatyków piłka nożna ma w Ostrowcu. Tylko w tej sytuacji nie chcą się ujawnić i angażować-twierdzi poseł Zbigniew Pacelt.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
-Był Pan pierwszym parlamentarzystą, który postanowił wesprzeć działaczy KSZO w staraniach o anulowanie kary nałożonej przez Wydział Dyscypliny PZPN.

-Moje oświadczenie nie było w tym kierunku, aby karę anulować, ale żeby kara była odpowiednia do przewinienia i dla tych, którzy popełnili wykroczenia. Obecny skład naszej drużyny jest zupełnie inny niż ten, wobec którego są zarzuty. Mam też wątpliwości co do profesjonalności stawianych zarzutów. Podawano wyniki, których nie było, podawano miejsca, których nie było. To świadczy o braku rzetelności postawionych zarzutów. Dzisiaj trudno powiedzieć młodemu chłopakowi, że zostałeś ukarany za czyjeś błędy. Uznałem w moim piśmie, że kara nie może być zbiorowa, ale powinna być dla tego, kto popełnił przewinienie, przestępstwo, czy złamał regulaminy. Przecież jeżeli są zarzuty, to są dla konkretnej osoby- sędziego, działacza czy zawodnika.


-Liczy Pan na uwzględnienie przez PZPN odwołania działaczy KSZO i Pańskiego apelu?

-Powinien uwzględnić, czy zmieni decyzję, nie wiem. Trzeba by znać całość dokumentów w sprawie. Czy kara dla KSZO jest adekwatna do wykroczeń? Słyszy się, że wobec niektórych klubów zarzuty są większe i osiągnięte korzyści materialne również. W przypadku KSZO trudno te korzyści pokazać.


-O ile one były, to dotyczyły konkretnych osób.

-Tym właśnie kierowałem się w swoim apelu.


-Jeżeli odwołanie nie da pozytywnego rezultatu, to po 12 latach KSZO znów będzie grać w III lidze. Czy będzie możliwość zbudowania drużyny na wyższy niż trzecioligowy poziom?

-Pytanie bardzo trudne. Musi znaleźć się grupa osób zaangażowanych, o czystych myślach, która by chciała, żeby wrócić na co najmniej drugoligowy poziom. Wszystko jest możliwe w sporcie, jeżeli kiedyś awansowaliśmy i utrzymaliśmy pewien poziom, to dlaczego teraz miałoby się nie udać. W Ostrowcu Św. jest potencjał: szkółka piłkarska, powstaje klasa sportowa od września tego roku, jest stadion, kolejne dwie płyty piłkarskie będą lada chwila oddane przy ulicy Kolejowej. Z programu ministerstwa sportu "Blisko boisko" jest przyznane jedno, ale mam nadzieję, że boisk będzie więcej. Wszystko zależy od ludzi, człowieka, który potrafi to wszystko scalić i poprowadzić.


-Jaki scenariusz przewiduje Pan dla KSZO, aby uzdrowić sytuację w ostrowieckim futbolu? Właścicielem klubu jest nadal Mirosław Stasiak.

-To musi być męska, zdecydowana rozmowa władz miasta i osób, które zechciałyby w tym uczestniczyć, z właścicielem sekcji piłkarskiej. Na pewno nie jest to zdrowa sytuacja i nikt nie zaangażuje swoich środków finansowych. Atmosfera wokół piłki nożnej jest pozytywna, zarówno społeczeństwa, władz miasta i huty. Sytuacja jest komfortowa, bo środki, które huta przeznacza są konkretne, miasto daje stypendia i udostępnia obiekty. Pozostaje jedynie problem rozwiązania kwestii z panem Stasiakiem, a więc odkupienia sekcji od niego. Trzeba poszukać grupę kapitałową, która zechciałaby po wyczyszczeniu przedpola zająć się piłką nożną. Myślę, że takich cichych sympatyków piłka nożna ma w Ostrowcu. Tylko w tej sytuacji nie chcą się ujawnić i angażować.


-Czy grupa ludzi widziałaby dla siebie sens inwestowania w KSZO?

-Gdyby drużyna utrzymała się w II lidze, to są transmisje telewizyjne, a więc istnieje rynek dla reklamodawcy.


-Czy kilku sponsorów jest w stanie dogadać się, czy nie będzie partykularnych interesów?

-Trzeba na zdrowych zasadach ustalić reguły współpracy, podzielić procentowo kapitał i procentowo czerpać ewentualne zyski. Przykład jednoosobowego kierownictwa w Ostrowcu na przykładzie pana Stasiaka nie sprawdził się. Może wyjściem będzie grupa kapitałowa. Ale przed władzami miasta stoi problem rozwiązania spraw własnościowych w klubie. Na pewno grupy czy jednego sponsora nie unikniemy. Jeżeli tego nie uda się załatwić, to będziemy się borykać.


-Doszło już do dwóch spotkań grupy chcącej zainwestować w KSZO.

-Uczestniczyłem w jednym spotkaniu, w drugim reprezentował mnie dyrektor mojego biura poselskiego. Trzeba nadal rozmawiać.


-Ile osób uczestniczyło w tych spotkaniach?

- Około ośmiu osób. Wszyscy myślą w jednym kierunku, Tylko jest bariera, a jest nią Mirosław Stasiak.


-Co Pan radziłby nowym władzom miasta, jako człowiek znający zasady finansowania sportu, aby uniknąć takich sytuacji, jaką mamy z piłką nożną. Jak widziałby Pan funkcjonowanie i finansowanie innych dyscyplin na terenie miasta?

- Danie pieniędzy nie rozwiązuje wszystkich problemów. Musi być prężny zarząd sekcji, który będzie umiał pozyskać środki zewnętrzne. Społeczeństwo i władze miasta muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy dofinansować młodzież dla sportu, dla wychowania w duchy fair play, czy później mieć problemy wychowawcze, czy do czynienia ze zjawiskami patologicznymi. Są to może górnolotne hasła, ale od czegoś trzeba zacząć. Już coś zostało uczynione. Są klasy sportowe o profilu piłka nożna, jest szkółka pływacka. Dlaczego ma nie powstać klasa siatkarska, czy inne klasy, nawet interdyscyplinarne, które edukowałyby na zdrowych zasadach? Oczywiście jest to droga długofalowa i wymagająca dobrej organizacji.



-Po przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji Euro 2012 pojawiły się głosy, że środki finansowe zostaną przekazane na stadiony, a planowane inwestycje, takie jak budowa hali w Ostrowcu Św. mogą ulec opóźnieniu.

-Całe zadanie, budowa wielofunkcyjnej hali sportowej rozpoczęła się blisko dwa lata temu. W zeszłym roku, 10 maja, po ustaleniach z ówczesnymi władzami miasta, zorganizowałem spotkanie w PKOl. z kierownictwem wszystkich Polskich Związków Sportowych, żeby przekonać ich, że hala będzie strategiczną dla wielu dyscyplin. Przekonywałem, że na zawody w Ostrowcu może przyjść 2-2,5 tys. ludzi, podczas gdy w większym mieście kilkaset. Polskie Związki złożyły pismo do ministra sportu, w którym uznały halę za strategiczną dla swoich dyscyplin. Jesienią ubiegłego roku hala została wpisana w program inwestycji strategicznych ministra sportu w latach 2007-2012. I to jest niemalże 100-procentowa gwarancja, że środki można pozyskać. Minister sportu i wiceminister zapewnili mnie, że nie ma zagrożenia dla tej inwestycji. Zadaniem teraz głównym władz miasta jest przyjęcie projektu biura projektowego i jeszcze w tym roku złożyć wniosek o dofinansowanie na lata 2008-2009. Szat nie należy rwać, jeżeli to będą lata 2009-2010.


-Dziękuje za rozmowę.
/W. Frańczak/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 18334 razy,
ostatnio: 2019-12-09 11:33:49
Skomentuj artykuł:
Powrót