Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-05-07

MPK musi odzyskać dobre imię

Łatwo nie będzie

Nowo powołany prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Ostrowcu Św. Janusz Tomasik zapowiada, że przede wszystkim zamierza odbudować zniszczony wizerunek firmy wśród społeczeństwa i postawić na jej rozwój. Jest ostrowczaninem i, jak sam mówi, chce mieć swój wkład w rozwój tego miasta.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Zdaje Pan sobie sprawę, jak ciężkie zadanie przyjął na swoje barki? Kierowanie Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacji, przynajmniej na początku, nie będzie ani łatwe, ani przyjemne.

- Przyjmując ofertę objęcia funkcji prezesa postawiłem sobie trzy podstawowe cele. Chcę poprawić wizerunek firmy, który w ostatnich miesiącach został poważnie nadszarpnięty. Duży nacisk położę na pewno na rozwój firmy w szerokim zakresie, szukanie nowych rozwiązań. Dla firm przewozowych nastały trudne czasy, odczuwa to każdy. Rośnie liczba samochodów, a ja będę chciał przekonać ludzi, że warto jeździć komunikacją miejską. Zaczniemy na pewno od jakiś biletów promocyjnych. Myślę konkretnie o weekendach, kiedy pasażerów jest mniej. Być może wprowadzimy bilet rodzinny, specjalnie na letnie wyjazdy za miasto dla trzy lub czteroosobowych rodzin. Chcemy przyciągnąć maksymalnie jak najwięcej klientów.


- Najbardziej bulwersującą sprawą w ostatnim czasie były kontrole biletów dokonywane przez firmę Arsen. Problem został już rozwiązany?

- Na razie w autobusach pracują nasi kontrolerzy, z końcem marca zrezygnowaliśmy z usług firmy zewnętrznej. To ona zepsuła nam wizerunek, było bardzo dużo skarg co do sposobu dokonywania kontroli biletów, traktowania pasażerów. W tej chwili musieliśmy z powrotem wprowadzić naszych kontrolerów i mam nadzieję, że będą pracowali jak dotychczas, z wielką kulturą osobistą. Zatrudniamy osiem osób, znających się na tej pracy, które doskonale wiedzą, gdzie jeździć, które autobusy i w jakich godzinach kontrolować. Mają instynkt i są profesjonalistami.


- To rozwiązanie zostanie zastosowane na dłużej, czy poszukujecie jakiejś zewnętrznej firmy?

- Rozwiązań może być kilka, najpierw muszę przyjrzeć się tej sprawie, sprawdzić firmy, zajmujące się kontrolami. Jeżeli taką wynajmiemy, na pewno bardzo dokładnie ją sprawdzimy, będą wymagane referencje, doświadczenie z innych miasta. Nie chciałbym, aby doszło do podobnych sytuacji.


- Czego dotyczyła pierwsza decyzja, którą Pan podjął jako prezes MPK?

- Jeszcze się wdrażam, decyzje prawdopodobnie będą na początku przyszłego tygodnia. Na razie będzie trzeba dokonać wewnętrznych przesunięć pracowników, chciałbym mieć przy sobie kilka zaufanych osób do pomocy. Wydział, którym do tej pory zarządzałem pozostał bez kierownika i tam również muszę znaleźć osobę, na której będę mógł polegać.


- W jakim stanie obejmuje Pan spółkę? Wiadomo, że program naprawczy nie był do końca realizowany, jak więc funkcjonuje MPK na początku maja 2007?

- Mamy 51 autobusów, z czego 43 w ruchu. Tabor musi być na bieżąco wymieniany, żeby komfort jazdy zwiększył się. Nasi pasażerowie to w przeważającej większości osoby starsze, trzeba im ułatwiać korzystanie z autobusów. Nawet te najstarsze są przez pracowników doprowadzane do takiego stanu, że są bezpieczne i nie ma żadnego zagrożenia dla pasażerów. Mimo to około 15 pojazdów musi być wymienionych w najbliższym czasie.


- Jest Pan zwolennikiem kupowania "prawie nówek" od zachodnich firm, czy zupełnie nowych autobusów, spełniających wszelkie standardy bezpieczeństwa i ochrony środowiska?

- Obawiam się, że na nowe autobusy na razie nas nie stać. Jeden taki pojazd kosztuje około 700 tysięcy złotych. W ubiegłym roku kupiliśmy cztery kilkuletnie, a koszt jednego wynosił około 170 tysięcy złotych. Nie narzekamy, bo nie psują się prawie wcale, a usterki, które się zdarzyły były naprawdę minimalne i nie kosztowały dużo. W poprzednich latach faktycznie nie było prawie wcale pieniędzy na wymianę taboru i trzeba było to wszystko jakoś "kleić". To nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Mam nadzieję, że w najbliższych miesiącach uda się kupić więcej autobusów.


- Firma odczuwa exodus związany z wyjazdami do pracy zagranicę?

- Mamy ponad 200 pracowników, z czego bardzo dużą grupę stanowią kierowcy. W stanie zatrudnienia sami dokonujemy korekt, ale dotyczą one jednostkowych przypadków. Na razie nie odczuwamy zjawiska masowej emigracji, staramy się dbać o naszych kierowców, bo to oni w dużej mierze decydują o wizerunku firmy. Nie odczuwamy, żeby od nas uciekali, kiedy zdarzają się pojedyncze przypadki, staramy się pomagać. Jeżeli ktoś ma możliwość wyjazdu na 2-3 miesiące i zarobienia zagranicą, jesteśmy w stanie zorganizować za niego zastępstwo.


- Zamierza Pan kontynuować walkę z prywatnymi przewoźnikami, rozpoczętą za czasów poprzednika, czy raczej firma będzie starała się nawiązać jakąś współpracę z właścicielami busów?

- Konkurencja to rzecz normalna na rynku usług, ale musi być zdrowa, aby nasza firma mogła funkcjonować na normalnych zasadach. Konkurencja powinna działać w tym samym zakresie co my, trudno mówić o niej, gdy busy jeżdżą tylko wtedy, kiedy są pasażerowie, czyli od godz. 6 do 18. To nie jest uczciwe. Zdrowej konkurencji się nie boję. Trudno ją nazwać walką, bo przecież każdy szuka pola do działalności dla siebie. My mamy chyba lepszą możliwość dopasowania swojej oferty do potrzeb klienta.


- Co w takim razie będzie z osławionymi już biletami ulgowymi dla rencistów, ale tylko zamieszkałych na terenie Ostrowca Św.? To jeden z głównych powodów niezadowolenia pasażerów.

- Problem tak naprawdę zrodził się kilka lat temu, kiedy wprowadziliśmy system biletów strefowych. To on przysporzył najwięcej, bo spowodował rozdział na mieszkańców Ostrowca Św. i ościennych gmin. Obowiązująca od września ubiegłego roku uchwała Rady Miasta, skomplikowała to jeszcze bardziej i jeszcze wyraźniej podzieliła te grupy. Obecnie tylko mieszkańcy miasta mają ulgi, pasażerowie z gmin muszą kasować bilety normalne. Jesteśmy w trakcie negocjacji z władzami ościennych gmin w sprawie dopłat. Niektóre samorządy już zgodziły się na przekazywanie dotacji i ich mieszkańcy mają ulgi, więc mamy nadzieję, że z pozostałymi uda się dogadać.


- Miniony tydzień pokazał, że tegoroczne lato pod względem ilości turystów będzie na pewno należało do okolic Bałtowa. Czy MPK zamierza wykorzystać tę tendencję i umożliwić dojazd do tej gminy mieszkańcom innych miejscowości?

- W najbliższym czasie przeprowadzimy badania, m.in. związane z ruchem w kierunku Bałtowa. Rzeczywiście przyjeżdża tam bardzo dużo ludzi, niektórzy na pewno chętnie zostawiliby samochód w domu i spokojnie napili się piwa. Mamy nadzieję, że zechcą skorzystać z naszych usług. Jeśli stwierdzimy, że jest taka konieczność, uruchomimy więcej kursów, nie tylko w okresie letnim.


- Dziękuję za rozmowę.
/A. Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 19992 razy,
ostatnio: 2019-12-05 18:40:26
Skomentuj artykuł:
Powrót