Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-06-18

Na targowisku jest co robić

Opłaty przyjmują w kasie

Około 900 ma miejsce pracy na ostrowieckim placu targowym. Kilka razy więcej, przez cztery dni w tygodniu kupuje tam, nic więc dziwnego, że priorytetowymi zadaniami postawionymi przed nowym dyrektorem Targowisk Miejskich, są inwestycje w infrastrukturę techniczną. O stanie finansowym zakładu i planach na ten rok opowiada powołany na dyrektora ponad miesiąc temu Janusz Wacker.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- W jakim stanie finansowym przejął Pan Targowiska Miejskie?

- Wyniki finansowe za rok ubiegły były na plusie, wypracowano zysk w wysokości 26 tysięcy złotych. Jako zakład budżetowy Targowiska są firmą, która utrzymuje się z tego, co sama wypracuje. Środki muszą wystarczyć na pokrycie kosztów działania czyli opłaty za media, wypłaty dla pracowników, czyszczenie placu, odśnieżanie. To są główne koszty, do tego dochodzą stałe opłaty, czyli podatek od nieruchomości i trwały zarząd. Pod względem finansowym firma nie jest w złym stanie. Pierwszy kwartał co prawda zakończyliśmy stratą, ale było to spowodowane dużymi kosztami utrzymania. Kwiecień i maj były już lepszymi miesiącami, natomiast na koniec czerwca pewnie wyjdziemy na "zero", a może nawet na plus.


- Środki, które zakład wypracowuje nie pozwalają na dokonanie żadnych inwestycji.

- To prawda. Z tych pieniędzy nie ma szans na poprawienie infrastruktury. Inwestycje tu są potrzebne, jak w każdej firmie. Jak się nie inwestuje, to firma się cofa. Dlatego staramy się o dotacje z gminy. Chcielibyśmy zainstalować w końcu klimatyzację w hali targowej, dokończyć budowę zadaszenia nad pomarańczowymi stoiskami. Ich użytkownicy już mają pretensje, bo pobieramy od wszystkich taką samą opłatę, a warunki do handlu mają różne. Czeka nas również dokończenie budowy ogrodzenia. Strona północna i wschodnia, czyli od skarpy przy ul. Denkowskiej i od bagien w stronę Denkowa nie jest ogrodzona. Chcę, żeby granice targowiska były wyraźnie wydzielone, bo w tej chwili część handlujących wychodzi poza jego obręb. Przymierzamy się też do wymiany przestarzałego oświetlenia.


- O zainstalowanie klimatyzacji użytkownicy boksów w hali proszą już dwa lata, ale władze gminy zasłaniały się wciąż brakiem środków. Czy to rzeczywiście taka kosztowna inwestycja?

- Klimatyzacja będzie kosztować około 180 tys. złotych. Zapewniam, że jak tylko otrzymamy dotację, ogłoszę przetarg na wyłonienie firmy, która ją zainstaluje. Wystąpiłem już do prezydenta o upoważnienie do zaciągania zobowiązań finansowych. Myślę, że procedury potrwają około miesiąc. Kolejne 10 tysięcy złotych chcę przeznaczyć na dokończenie zadaszenia. Materiał kupimy sami i zlecimy tylko gięcie i spawanie. Resztę wykonamy własnymi siłami.


- Obejmując stanowisko dyrektora mówił Pan o kilku pomysłach na poprawę warunków handlu. Czy są to już realne plany?

- Niektóre tak. Wystąpiłem też do Urzędu Miasta z wnioskiem o przyznanie dotacji na wykonanie projektu zadaszenia części placu, na której handluje się warzywami i artykułami przemysłowymi, a także obuwiem. Jest to w fazie opracowania, ale mamy już pewne koncepcje. Zastanawiamy się czy ograniczyć się tylko do zadaszenia, czy jednak w przyszłości przekształcić je w halę targową, aby handel był możliwy również w okresie jesienno- zimowym.



- Użytkownicy targowiska oczekują, że plac zostanie w końcu odnowiony i utwardzony.

- Na początek zlecimy urbanistom przygotowanie projektu uporządkowania terenu i podzielenia go na sektory, w których będą sprzedawane konkretne rodzaje produktów. Teraz jest to bardzo wymieszane. Wyasfaltowanie całości kosztowałoby ok. 2,5 miliona złotych. Myślę, że taka inwestycja nie miałaby sensu, co nie znaczy, że nie będziemy utwardzać placu. W pierwszej kolejności asfalt pojawi się na terenie giełdy hurtowej, przylegającej do łącznika ulic Furmańskiej i Słowackiego. W miejscu handluje się podwójnie, na giełdzie i potem podczas normalnego targu. To będzie trochę kosztować, bo musimy też wykonać odwodnienie.



- Mówimy na razie o kosztach, jakie poniesie miasto i jego zakład. Proszę powiedzieć, jak to odbije się na wysokości opłat, a więc kieszeniach handlujących?

- Nie mamy zamiaru wnioskować o podwyższenie opłaty targowej, która pozostaje niezmienna od 2001 roku i wynosi 2 złote za metr kwadratowy. Jeśli chodzi o czynsze, to je również ustala Rada Miasta. Jeśli będą jakiekolwiek podwyżki, to minimalne.


- Pobierając wyższe opłaty Targowiska powinny zadbać o swoich klientów. Co z problemem obcokrajowców, którzy mają o wiele niższe ceny i odbierają klientów Polakom?

- Wiem, że są kością niezgody. Dla sprzedających asortyment odzieżowy to poważna konkurencja, natomiast dla tych, którzy handlują artykułami spożywczymi to bardzo dobrzy klienci. Mieszkańcy natomiast są zadowoleni, bo kupują taniej. W chwili obecnej wielu z tych obcokrajowców to obywatele UE, mogą tu przebywać kiedy chcą i ile chcą. Nie jestem w stanie sprawdzić, czy działają legalnie. Umówiłem się jednak z polskimi handlowcami, że napiszą petycję o kontrolę, a ja zwrócę się z nią do odpowiednich władz, przede wszystkim Urzędu Skarbowego. Najpierw trzeba się przyjrzeć ich działalności, a dopiero potem wysuwać oskarżenia. Chciałbym, żeby wszyscy działali tu zgodnie z prawem, bo my się go trzymamy.


- Niedawno okazało się, że nie wszyscy pracownicy trzymali się prawa. Przeciwko byłej inkasentce, która przywłaszczyła sobie 15 tysięcy złotych toczy się sprawa w sądzie. Jak uregulował Pan problem poboru opłat?

- Zmieniliśmy organizacyjnie system poboru opłaty. Inkasent już nie chodzi po placu, tylko nasi klienci wpłacają pieniądze w kasie. W przypadku opłat, które nie trafiły do naszej kasy, honorujemy dowody wpłaty, które otrzymali handlujący, mimo iż są fałszywe. Zostało kilka osób, które twierdzą, że też wpłaciły pieniądze, ale nie mają dowodów wpłaty. Nie chcę, żeby ktoś wykorzystywał sytuację, więc chyba będziemy się jednak domagać tych opłat.


- Kilka miesięcy temu pojawiły się zarzuty przerostu zatrudnienia w Targowiskach Miejskich, szczególnie na stanowiskach kierowniczych. Jak to wygląda obecnie?

- Nie zaszły praktycznie żadnej zmiany kadrowe. Obecnie pracuje tu 36 osób, zastępca dyrektora pozostał ten sam, ale przebywa na zwolnieniu lekarskim. Zlikwidowałem tylko funkcję asystenta dyrektora, a pani która nim była otrzymała inny zakres obowiązków. Stanowiska kierownicze są cztery, oprócz mojego i zastępcy, jest kierownik działu technicznego i księgowa. Nie wydaje mi się, by było to zbyt wiele. Naprawdę mamy tu co robić i na nudę nie narzekamy.


- Dziękuję za rozmowę.
/A. Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 21254 razy,
ostatnio: 2019-12-14 05:35:06
Skomentuj artykuł:
Powrót