Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2006-10-16

Po owocach ją poznaliście

K. Kielisz twierdzi, że jest godna zaufania

"Burmistrz Roku" w województwie świętokrzyskim Krystyna Kielisz dobrze ocenia czteroletnie kierowanie Opatowem, choć nie obeszło się bez rozczarowań.
-To pierwsza kadencja, w której na czele samorządu tak naprawdę stoi jedna osoba, wybrana w wyborach bezpośrednich. Proszę ocenić, czy to lepsze rozwiązanie niż kilkuosobowy zarząd.

-Nie byłam wcześniej burmistrzem i nie mam możliwości porównania. Z rozmów z osobami, które rządziły wcześniej samorządem nie da się wyciągnąć jednoznacznej oceny. Spotkałam się ze stwierdzeniem, iż zarządzanie gminą odbywało się od absolutorium do absolutorium, i to nie było dobre dla jednostek samorządu. Burmistrz często miał związane ręce. Uważam, że sytuacja kiedy jedna osoba podejmuje decyzje jest lepszym rozwiązaniem. Teraz ten kto podejmuje decyzje także za nie odpowiada. Bardzo często się zdarzało, że rada podejmowała złą decyzję a konsekwencje ponosił burmistrz, prezydent czy wójt. Obecnie niejednokrotnie trzeba podejmować decyzje szybko będąc w Kielcach czy w stolicy. Nie można czekać na sesje rady, komisje, bo traci się np. możliwość pozyskania dodatkowych środków.


-Czteroletnia kadencja dobiega końca. Które z wykonanych zadań uznaje Pani za największy sukces samorządu Opatowa?

-Trudno jest wskazać jedną konkretną inwestycję czy działanie. Praktycznie każda rzecz, jaka została zrobiona w gminie to nasz sukces. Chyba jednak największym sukcesem będzie poprawa bazy dydaktycznej w placówkach oświatowych. Kiedy zostałam burmistrzem oświata była pod kreską. W pierwszym roku tej kadencji placówki zostały zrestrukturyzowane i oddłużone. W 2004 wykonany został kapitalny remont budynku Szkoły Podstawowej nr 1 i szkoły w Brzeziu. W roku następnym oddaliśmy do użytku jedną z najładniejszych hal sportowych w powiecie. Należy powiedzieć, że budynki wszystkich szkół były remontowane, aby uczniowie mieli jak najlepsze warunki do nauki. Oprócz remontów placówki oświatowe były doposażane. Najlepszym dowodem postępu są komputery i Internet w szkolnych bibliotekach. Kolejne cele, które postawiłam przed sobą na początku kadencji zostały zrealizowane. Są to: zmiana wizerunku Opatowa, zmiana wizerunku Urzędu Miasta i Gminy, remont i położenie nowej nawierzchni na 12 km dróg. Na 100 procentach obszaru są wodociągi. Po 10 latach starań wreszcie ruszyła budowa zalewu. Lista zadań, jakie gmina wykonała w tej kadencji jest bardzo długa.


-Czy Pani zdaniem Urząd Miasta i Gminy w Opatowie jest już w pełni przyjazny dla interesantów? Chyba jednak bywa z tym różnie?

-Uważam, że nastąpiły duże zmiany i to w dobrym kierunku. Interesanci są obsługiwani na dobrym poziomie. Sama na własnej skórze przekonałam się, że w Polsce zachowanie urzędników w stosunku do petentów nie zawsze jest właściwe. Jeśli tylko dotrze do mnie informacja o niewłaściwym zachowaniu się podległego mi pracownika natychmiast reaguję. Wówczas rację ma zawsze interesant. Musimy zdawać sobie sprawę, że my pełnimy służebną rolę wobec mieszkańców.


-Pani oponenci twierdzą, że gmina została zbytnio zadłużona i w przyszłych latach nie będzie dysponowała środkami na udział własny w inwestycjach?

-Zarzuty stawiają ludzie, którzy o wszystkich działaniach byli informowani jako pierwsi. Na szczęście ich oceny mijają się z prawdą. Aby dziś cokolwiek zrobić trzeba zaciągać kredyty. Wrócę do 2002 roku. Kiedy obejmowaliśmy rządy gmina była już zadłużona. Jedynym wyjściem było zaciąganie kredytów, bo na terenie gminy nie ma dużych zakładów zasilających budżet dużymi kwotami. Z podatku rolnego mamy około 1 mln złotych. Sytuacja na wsi jest trudna i z tego tytułu do budżetu wpływa nieco ponad 800 tys. zł, gdyż część należności umarzamy. Gminie przybywają kolejne zadania, a w ślad za nimi nie idą większe środki. Obecnie mamy obowiązek wypłaty stypendiów, dodatków mieszkaniowych, dopłacamy do wyżywienia uczniów, bo dużo młodych ludzi przychodzi do szkoły bez posiłku, a dla niektórych obiad w stołówce szkolnej jest nieraz jedynym posiłkiem w ciągu dnia. Według ekonomistów Regionalnej Izby Obrachunkowej w Kielcach gmina nie była zadłużona na niebezpiecznym dla jej dalszego funkcjonowania poziomie. Gdyby tak było, to nie otrzymałabym absolutorium. Z prognozy RIO wynika, że zadłużenie gminy Opatów będzie największe w tym roku. Jednak już w 2008 będzie to tylko około 15 procent. Rok później zmaleje do 5 procent. Jeszcze nie wiadomo, jak będzie wyglądała dystrybucja środków unijnych w latach 2007 - 2013. Myślę, że będzie to tak jak w tej kadencji. W pierwszych dwóch latach beneficjenci będą przygotowywać projekty i wnioski. Dopiero w 2009 r. trafią one do budżetów samorządów. Wówczas będziemy mieli zadłużenie bardzo niskie i nie będziemy mieli najmniejszego problemu z udziałem własnym. Zarzut byłby zasadny gdybyśmy środki z budżetu "przejedli". Chyba widać, że robione są inwestycje. Jeśli ludzie startują do wyborów z hasłem uratowania i oddłużenia gminy, to na pewno nie będą robić dla niej nic. Nie stać nas na kolejny zastój, bo wówczas znów się cofniemy. Przecież mogłam przez te cztery lata założyć nogę na nogę i przesiedzieć za biurkiem. Czy byłoby to z korzyścią dla gminy? Gdyby nie posiłkowanie się kredytami, to gmina nie pozyskałaby ponad 8 mln zł środków pozabudżetowych.


-Chyba jednak podczas rozpatrywania jednym z kryteriów będzie rok złożenia wniosków. Środki otrzymają ci, którzy pierwsi złożyli niezbędna dokumentację?

-Mamy już gotowe dokumentacje na 18 km dróg gminnych i na otwarty basen na Kani. Czeka nas kapitalny remont oczyszczalni ścieków i kanalizacji burzowej. Do czego się przygotowujemy.


-Kolejną bolączką Opatowa jest brak terenów pod inwestycje. Nie ma obszarów uzbrojonych, na których potencjalny inwestor mógłby rozpocząć np. budowę zakładu przetwórstwa warzyw?

-Opracowywany plan zagospodarowania przestrzennego Miasta i Gminy Opatów. Mamy wytypowane miejsca na terenie gminy, które naszym zdaniem nadają się pod inwestycje, posiadające infrastrukturę techniczną i drogi dojazdowe. W przyszłości gmina będzie musiała wykupić kolejne tereny z przeznaczeniem ich na te cele.


-Od dawna mówi się o obwodnicach, dworcu i skrzyżowaniu ulic Kilińskiego i Kościuszki. Termin rozpoczęcia tych inwestycji przesuwany jest w czasie.

-Opatów powinien mieć dworzec z prawdziwego zdarzenia. Aby inwestycja mogła ruszyć wcześniej trzeba uregulować sprawy własności gruntu. Jest to praktycznie na ukończeniu. Trwają sprawy spadkowe wytoczone przez spadkobierców właścicieli nieruchomości, na których obecnie znajduje się dworzec. Gmina podjęła także czynności związane z przystąpieniem do procedury wywłaszczenia części gruntów pod dworzec w Opatowie. Sądzę, że w niedługiej przyszłości gmina, PKS a może i starostwo w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego przystąpią do realizacji tego zadania. Budowa obwodnicy też wychodzi poza sferę planów. W 2007 roku będzie gotowy projekt. Z rozmów z dyrektorem Oddziału Kieleckiego Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wynika, że są zapewnione środki na to zadanie. Gmina nie będzie już partycypować w kosztach budowy obwodnicy, bo zgodnie z umową ponieśliśmy koszty wykonania koncepcji przebiegu południowo-zachodniej obwodnicy miasta. Przebudowa skrzyżowania Kilińskiego i Kościuszki przesunęła się w czasie z uwagi na odwołania właścicieli terenów, na których ma być realizowana inwestycja. Sprawa dziś jest definitywnie zakończona i budowa rozpocznie się w II kwartale 2007 r.


-Problemem do rozwiązania od zaraz jest brak mieszkań... .

-Na mieszkania oczekuje około 200 rodzin. W minionej kadencji wyremontowany został budynek po pogotowiu ratunkowym. Jest już zamieszkały. W budynku po policji niebawem uzyskamy 5 mieszkań. Otrzymają je ci którym ogień strawił dach nad głową. Z przyszłorocznego budżetu wyremontowane zostanie w tym budynku kolejne siedem lokali. Zdaję sobie sprawę, że jest to kropla w morzu potrzeb. Aby zaspokoić najpilniejsze potrzeby konieczne jest wybudowanie dwóch bloków socjalnych. Na budownictwo socjalne gmina może otrzymać 40 procent dofinansowania i dlatego musimy iść w tym kierunku. Stare nie nadające się do użytku rudery położone w centrum miasta zostaną wyburzone. Działki będą mogli nabyć mieszkańcy, których stać na budowę mieszkań.


-Czy zgodzi się Pani z twierdzeniem, że dla obecnej władzy liczy się tylko Opatów, a tereny wiejskie traktowane są przez nią po macoszemu ?

-Wybudowana hala sportowa służy przecież nie tylko mieszkańcom miasta. Remontowane są drogi na terenie Opatowa ale także nowa nawierzchnia położona została na 12 km dróg w poszczególnych sołectwach. Gmina partycypuje w remontach dróg powiatowych. Dbamy w takim samym stopniu o szkoły w mieście jak i na wsiach. Dla mieszkańców wsi zorganizowane zostały festyny sportowo - rekreacyjne. Dbamy o jednostki OSP. Może mieszkańcy uznali, że miasto jest traktowane lepiej dlatego, iż inwestycje rozpoczęliśmy od miasta. Nie dało się inaczej. Opatów jako najważniejsze centrum powiatu był bardzo zaniedbany. To tu przyjeżdżają turyści i goście i uważam, że zapamiętają miasto takim, jakie je zobaczą. Nie mogą mówić, iż jest to miasteczko zaniedbane i nie widać w nim gospodarskiej ręki. Na rynku odbywają się główne uroczystości. Prace w centrum są wykonywane, aby w godziwej scenerii odbyły się poszczególne przedsięwzięcia z okazji jubileuszu 800 -lecia Kapituły Kolegiackiej.


-Jak się Pani współpracowało z Radą Miejską?

-Na szczęście, mimo iż nie raz mieliśmy odmienne zdanie, potrafiliśmy się porozumieć w sprawach istotnych dla dobra gminy. Boli, że czasem radni poddawali krytyce moje działania nie na forum rady tylko w kuluarach. Zachowanie takie dziwi, tym bardziej, że wszystkie absolutoria kwitujące roczny budżet były jednoznacznie aprobujące dla mojej osoby.


-A jak wyglądała współpraca z samorządem powiatowym?

-Początki są zawsze trudne, trzeba było się po prostu dotrzeć, ale z perspektywy czterech lat myślę, że tę współpracę trzeba ocenić jako dobrą. Realizowaliśmy wspólne zadania w zakresie budowy i remontu dróg, organizacji wspólnych uroczystości i imprez kulturalnych. Dostaliśmy wsparcie finansowe na kanalizacje sanitarną. Starosta zakupił dla OOK aparaturę nagłośniającą, co pozwoliło nam na przesuniecie środków finansowych na remont i wyposażenie Radia Opatów. Przez ostatnie 3 lata ściśle współpracowałam z Panem starostą przygotowując Jubileusz 800 - lecia Kapituły Kolegiackiej w Opatowie. Jednym z wielu działań jest np. wspólne wydanie albumu "Ziemia Opatowska w 800 - lecie Kapituły Kolegiackiej w Opatowie".


-Prawie cztery lata to szmat czasu. Chyba nie wszystkie działania były pasmem sukcesów. Zdarzały się porażki?

-Powiem o jednej. Niech to będzie przestrogą dla innych. Na początku kadencji zaufałam osobie, z którą mieliśmy pracować dla dobra gminy i dbać o jej rozwój. Ustaliliśmy, że będziemy lojalni wobec siebie, że jesteśmy jedną drużyną. Co ciekawe, tę osobę zaprosiłam do startu z mojego komitetu wyborczego. Pomagaliśmy sobie wzajemnie aby osiągnąć sukces. Niestety stało się inaczej, nasze drogi szybko się rozeszły.



-Znawcy polityki uważają, że na szczeblu gmin czy powiatów nie powinno się uprawiać polityki. Ich zdaniem przynależność do określonej opcji tylko przeszkadza w sprawnym rządzeniu. Czy podziela Pani ten pogląd?

-Mają rację. Przed wyborami zrezygnowałam z członkostwa w partii. Burmistrz musi dbać o dobro gminy a nie partykularne interesy ugrupowania, którego jest członkiem. Bezpartyjny jest wolny od nacisków zewnętrznych. Jednym suwerenem, o którego interesy musi dbać, jest społeczność lokalna


-Kampania wyborcza nabrała tempa. Ugrupowania kompletują listy na wybory. Zawiązywane są sojusze i koalicje. Partie oficjalnie opowiadają się za kandydatami. Które z ugrupowań udzieliły poparcia Krystynie Kielisz?

-Do dziś nikt oficjalnie nie udzielił mi poparcia.


-A gdyby któraś z partii chciała go udzielić?

-To byłoby bardzo miłe i nie miałabym nic przeciwko temu. Zapewniam, że nigdy nie zgodzę się być czyimś zakładnikiem. To jest podstawowy warunek mojej zgody na przyjęcie poparcia.


-Pojawiły się informacje, że SLD udzieliło Pani poparcia?

-Przeczytałam o tym w jednej z lokalnych gazet. Powtarzam, że oficjalnie nie było rozmów na ten temat.


-Proszę powiedzieć, dlaczego warto głosować na Krystynę Kielisz i jej komitet "Szansa"?

-Bo tylko taki wybór jest szansą dla gminy. Pokazałam, że jestem skuteczna i zawsze dotrzymuję słowa. Nie jestem jak chorągiewka na wietrze. Biblia mówi że "po owocach ją poznacie a nie po zapowiedziach". Owoce mojej pracy są namacalne. Mieszkańcy wiedzą, że można mi zaufać. Zrobiłam wszystko, aby zmienić obraz gminy. Jeśli zyskam mandat społeczny do sprawowania kolejnej kadencji, zadania o których mówiliśmy będą zrealizowane. Przez ostatnie dwa lata zostałam poddana ocenie zewnętrznej. Kapituła przyznała mi tytuł "Burmistrza Roku" w województwie świętokrzyskim. To świadczy o tym, że dobrze kierowałam gminą. Na tego typu wyróżnienie rok, po roku trzeba naprawdę ciężko zapracować.


Dziękuję za rozmowę.
/J. Strzyż/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 13037 razy,
ostatnio: 2019-12-05 23:57:00
Skomentuj artykuł:
Powrót