Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2006-09-18

Przedsiębiorca z pasją

Swojski klimat w "Maciejówce"

Maciej Stoltz, z wykształcenia prawnik, z zamiłowania rolnik, a z wyboru przedsiębiorca. Ceni rodzinny spokój i oddanych przyjaciół, a w wolnej chwili lubi podróżować. Najlepiej odpoczywa w swoim gospodarstwie "Maciejówka" ... wśród pszczół. W jesiennych wyborach samorządowych będzie ubiegać się o mandat radnego w Radzie Powiatu Opatowskiego z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Jest pan współwłaścicielem dobrze prosperującej stacji paliw, jak również jednego z największych gospodarstw rolnych w gminie Ożarów.

- Zgadza się. Zamiłowanie do ziemi odziedziczyłem po moim ojcu, który był z wykształcenia rolnikiem i wspólnie z mamą też prowadzili gospodarstwo. Przejąłem tradycje rodzinne. Wraz córką i zięciem gospodarujemy na

137 hektarach. Nie skoncentrowaliśmy się na uprawie jednej rośliny, mamy kukurydzę, rzepak, pszenicę, buraki cukrowe, kilka hektarów owsa dla koni, sporo pastwisk, łąk i lasów. Zanim ukierunkowaliśmy się z żoną na gospodarstwo rolne w Śródborzu, mieliśmy od 1978 roku w okolicach Chobrzan ponad pięciohektarowe gospodarstwo sadownicze. Ale tak się potoczyło życie, że sprzedaliśmy sad i przenieśliśmy się do Ożarowa. Sukcesywnie kupowaliśmy ziemię w Śródborzu i z czasem właśnie tam osiedliśmy się. Staramy się, by gospodarstwo było nowoczesne. Między innymi ze środków z Sektorowego Programu Operacyjnego postawiliśmy sześć silosów na zboże z całym kompleksem przyjęcia i wydania ziarna, które mogą pomieścić w sumie 1200 ton.


- Mogą się państwo pochwalić nie tylko wzorcowym gospodarstwem rolnym. Przypomnę, że w konkursie "Piękna i bezpieczna zagroda, przyjazna środowisku" Wasze gospodarstwo rolno - agroturystyczne "Maciejówka" zdobyło pierwsze miejsce w gminie Ożarów, powiecie opatowskim i piąte miejsce w województwie świętokrzyskim.

- Gospodarstwo rolno - agroturystyczne powstało dzięki staraniom żony. Jest to jej oczko

w głowie. Nasza posesja położona jest w przepięknej okolicy, w sąsiedztwie lasu. Postanowiliśmy wykorzystać te naturalne warunki. Przed domem mamy brzozowy lasek, w którym zbieramy grzyby. W gospodarstwie jest stadnina koni. To z kolei moja pasja. Pochwalę się, że w stadzie jest 14 koni, rasy śląskiej i małopolskiej. Obie objęte są unijnym programem ochrony ras rodzimych. Ogier rasy śląskiej "Imbir" został w tym roku championem województwa świętokrzyskiego. Goście odwiedzający nasze gospodarstwo często korzystają z przejażdżki konno, organizujemy też kuligi, a nawet orszaki weselne. Dom przystosowany jest do przyjmowania gości, mamy też wydzieloną część do organizowania różnego rodzaju spotkań integracyjnych.


- Nie sposób nie wspomnieć o stacji paliw BP w Wyszmontowie, której jest pan współwłaścicielem. To miejsce zdobyło uznanie kierowców, nie tylko przez doskonałe położenie, miłą obsługę, ale i oferowane wysokiej jakości produkty.

- Stacja w Wyszmontowie działa od 13 lat. Myślę, że sukces przedsięwzięcia tkwi w lokalizacji, u zbiegu ważnych szlaków, z Lublina do Kielc i Rzeszowa do Warszawy. Jest parking dla TIR-ów. Wychodząc naprzeciw przepisom, w myśl których od przyszłego roku ciężkie samochody nie będą mogły poruszać się po polskich drogach w weekendy, miejsca postojowe przy stacji będą strzeżone. Do dyspozycji kierowców jest też restauracja, w której serwujemy tradycyjne polskie jedzenie i motel "Biała róża". Wspomnę również, że prowadzimy działalność hurtową, w zakresie obrotu paliwami, w bazach w Smugach i w Kraśniku.


- Jest pan z wykształcenia prawnikiem. Choć nie pracuje pan w zawodzie, to jednak znajomość prawa przydaje się...

- Oczywiście że tak. Prawnik to uniwersalny zawód. Znajomość przepisów przydaje się w prowadzeniu interesów. Od kilku lat działam w Polskiej Izbie Paliw Płynnych, w której jestem członkiem prezydium. Obecnie zajmujemy się biopaliwami. Doskonale sprawdza się moja znajomość rolnictwa i branży paliwowej i często jestem zapraszany na konsultacje z parlamentarzystami.


- Jest pan przedsiębiorcą, rolnikiem, można stwierdzić, że bardzo zapracowanym człowiekiem. Gdy już znajdzie pan chwile czasu dla siebie, rodziny, to w jaki sposób lubi go spędzać?

- Mam bardzo mało wolnego czasu. Już nawet przyzwyczaiłem się, że sypiam po sześć godzin. Chyba największym moim hobby jest pszczelarstwo. Odpoczywam wśród pszczół. Często wyjeżdżam też na międzynarodowe sympozja związane właśnie z pszczelarstwem. Lubię zwiedzać świat. Jak do tej pory największe wrażenie zrobił na mnie pobyt w Brazylii, gdzie oglądałem słynne wodospady Fos de Iqusi, byłem także w RPA, Iraku, Jordanii. Poprzez kontakty z organizacjami pszczelarskimi i uczestnictwo w różnego rodzaju sympozjach, zwiedziłem niemal całą Europę, oglądając przy okazji pasieki. Nawet dziś (tj. w czwartek - przyp. red.) wybieram się do Dani na rozmowy w sprawie sprowadzenia wiatraków produkujących energię. Ekologia to jest jednak przyszłość Polski. Z kolei z rodziną lubię wypoczywać w górach. Ostatnio nie mamy zbyt dużo czasu na wyjazdy, bo przybył nam najmłodszy członek rodziny - mój wnuk.


- Będzie pan ubiegał się o miejsce w Radzie Powiatu Opatowskiego z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Co pana skłoniło do takiej decyzji?

- Polityką interesowałem się od zawsze. Wiadomo przecież, że od tego, jak rządzą na górze, zależy nasz byt. A dlaczego akurat z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego? Partia ta nie ma obecnie reprezentacji w Sejmie, która odpowiadałaby jej rzeczywistym wpływom na wsi. W strukturach terenowych Stronnictwo ma bardzo silną obsadę i pozycję. Chociażby na przykładzie powiatu opatowskiego można doskonale zauważyć, jaką rolę ma partia. Według ogólnopolskich sondaży, po wyborach samorządowych PSL może współrządzić w jedenastu województwach. Poza tym, jako osobie związanej z rolnictwem, hasła głoszone przez Polskie Stronnictwo Ludowe są mi szczególnie bliskie i utożsamiam się z ich programem. Uważam, że samorządy powiatowe i gminne powinny być bardziej dofinansowane, zwłaszcza w zakresie zadań mających służyć ogółowi mieszkańców. Mam na myśli służbę zdrowia, infrastrukturę drogową, kanalizację czy szeroko pojętą oświatę. Przez wiele lat działałem w różnych organizacjach społecznych. Byłem prezesem Zarządu Gminnego Związku OSP w Ożarowie, przez 20 lat prezesem Wojewódzkiego Związku Pszczelarskiego w Tarnobrzegu. Obecnie zasiadam w prezydium Polskiej Izby Paliw Płynnych. Jestem pewien, że zdobyte tam doświadczenie z pewnością przyda mi się w pracy samorządowej.



Dziękuję za rozmowę.
/G. Misiewicz/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 16310 razy,
ostatnio: 2019-12-14 06:01:55
Skomentuj artykuł:
Powrót