Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2006-09-25

Rolnik z dyplomem i chęciami

Z doświadczeniem do Rady

Stanisław Tobiasz wspólnie z rodziną pracuje w 30-hektarowym gospodarstwie. Będąc przez dwie kadencję radnym Rady Miejskiej w Ożarowie, udało mu się załatwić wiele spraw dla rolników i mieszkańców swojej rodzinnej Sobótki. Zdecydował się na kandydowanie do Rady Powiatu Opatowskiego z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego, ponieważ uważa, że brak jest w niej silnej reprezentacji rolników.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Praca w samorządzie ani tym bardziej działalność społeczna nie są panu obce. W latach 1990-1998 był pan radnym Rady Miejskiej w Ożarowie i przewodniczącym Komisji Rolnictwa. Jest pan wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Banku Spółdzielczego w Ożarowie, przez wiele lat działał w Spółdzielni Gminnej w Ożarowie i był członkiem Rady Nadzorczej Banku Regionalnego w Lublinie.

- Ośmioletnia praca w Radzie Miejskiej dała mi dużo doświadczenia, gdyż przed 1990 rokiem nie udzielałem się w żadnych organizacjach społecznych ani w samorządzie. Będąc przewodniczącym Komisji Rolnictwa Rady Miejskiej w Ożarowie, udało mi się zjednoczyć radnych z terenów wiejskich, ponieważ większa część Rady to byli jednak reprezentanci z Ożarowa. Pojedynczemu radnemu spoza miasta trudno było cokolwiek wynegocjować dla swojej miejscowości, a przecież nie jest tajemnicą, że potrzeby mieszkańców Ożarowa i terenów wiejskich były i są rozbieżne. Na przykład radni z miasta uchwalali przebudowę chodników, a na wsiach nie było dróg. Po zjednoczeniu, jak ja to nazywam, radnych spoza Ożarowa, udało nam się załatwić kilka ważnych tematów. Dzięki uporowi Komisji Rolnictwa, której przewodniczyłem, pod koniec drugiej kadencji zrównana została cena za metr sześcienny wody na wsiach i w mieście. Rozpoczęła się budowa dróg asfaltowych na terenach wiejskich. Z inicjatywy radnych zawiązała się komisja do spraw dróg, która oceniała konieczność wybudowania w danej miejscowości drogi; przez kilka pierwszych lat działalności samorządu decydował o tym burmistrz. Gdy byłem radnym, powstał program dopłaty do materiału siewnego. Rocznie z budżetu gminy wydawane było na ten cel 8-10 tysięcy złotych, a pomoc dla rolników była ogromna, ponieważ mogli kupować materiał siewny niemalże za połowę ceny.


- Dlaczego zdecydował się pan kandydować do Rady Powiatu Opatowskiego?

- Uważam, że na szczeblu powiatowym są większe możliwości dbania o interesy nie tylko rolników, którzy obecnie mają bardzo słabą reprezentację w samorządzie powiatowym. To był główny argument za tym, że zdecydowałem się wystartować w wyborach. Silna i liczna reprezentacja w Radzie Powiatu to także zabezpieczenie interesów gminy. Mamy przecież na terenie gminy Ożarów placówki powiatowe, a ich dobra kondycja łączy się z rozwojem gminy. Ponadto jest wiele do zrobienia w dziedzinie infrastruktury drogowej.


- Problemy wsi i rolnictwa nie są panu obce. Jest pan rolnikiem z wykształcenia, ma duże gospodarstwo rolne i jest również członkiem Rady Powiatowej Świętokrzyskiej Izby Rolniczej. Jak pan ocenia obecną sytuację rolników?

- Wraz z żoną i trójką dzieci gospodarujemy na 30 hektarach. Skupiliśmy się na produkcji roślinnej, gównie buraków cukrowych i kukurydzy. Rolnictwo jest bardzo nieopłacalne, ponadto jesteśmy niekonkurencyjni w stosunku do rolników z Europy Zachodniej. Przede wszystkim gospodarstwa są bardzo rozdrobnione, a poza tym mamy przestarzały park maszynowy. Mamy także niższe niż nasi sąsiedzi z zachodu dopłaty, nawet o 70 procent. Wynika to z niskiego planu referencyjnego, czyli ilości kwintali zboża z hektara, do której należy się unijna dopłata. W Polsce są to 3 tony, choć z hektara można zebrać nawet i 5 ton, a na przykład we Francji jest to 6 ton. Nasze rolnictwo już na starcie przegrywa z zachodnim, bo jest przede wszystkim nie dofinansowane. Niemal wszystkie działy gospodarki po 1990 roku przeszły restrukturyzację, a o rolnictwie zapomniano. Skąd mamy brać środki na unowocześnianie gospodarstw? Owszem są kredyty, ale te trzeba spłacać. Możemy korzystać z programów unijnych, ale niestety, nadal świadomość rolników jest bardzo nikła w tym temacie. Działając w Izbie Rolnicze muszę z przykrością stwierdzić, iż instytucje okołorolnicze nie zawsze spełniają swoją rolę. Na przykład działalność Izby Rolniczej ogranicza się tylko do przekazywania informacji. Uważam, że powinna częściej "wychodzić" do rolników, organizując szkolenia o nowych możliwościach pozyskania funduszy unijnych, na temat nowości z różnych branż rolniczych, czy nawet przybliżać zmiany w ustawodawstwie, dotyczące działalności rolniczej. Tego brakuje ludziom na wsiach, a w efekcie ich wiedza jest ograniczona. Należy rozbudzić świadomość mieszkańców wsi. Ze środków unijnych udało mi się za połowę ceny kupić kombajn. Nie uważam także, by była prowadzona dobra polityka rządu względem wsi. Wypowiedzi premiera Kaczyńskiego, żeby pozbawić rolników dopłat unijnych a pieniądze przekazać na zbrojenia, nie wróżą niczego dobrego. Bulwersujące są takie stwierdzenia i świadczą, jak rządzący przejmują się losem rolników, których problemy zauważają tylko przed wyborami.


- Dlaczego będzie pan ubiegał się o mandat radnego powiatowego akurat z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego?

- Przede wszystkim dlatego, że moja rodzina ma tradycje ludowe. Jestem członkiem PSL w gminie Ożarów i prezesem koła w Sobótce. Uważam, że PSL to jedyna partia, która nie splamiła się aferami. Jedyna partia, która autentycznie dba o interesy rolników i wsi. Tak jak już wspomniałem, w Radzie Powiatu Opatowskiego nie ma silnej i spójnej reprezentacji środowiska wiejskiego. Nie uważam, by kandydaci z innych partii czy ugrupowań tak dobrze zatroszczyli się o sprawy rolników, jak właśnie z Polskiego Stronnictwa Ludowego.


- Dziękuję za rozmowę.
/G. Misiewicz/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 12492 razy,
ostatnio: 2019-12-13 22:01:24
Skomentuj artykuł:
Powrót