Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2005-10-03

Bogusław Włodarczyk: Mogło być lepiej

Na 25 września świat się nie skończył

O wynikach wyborów do parlamentu rozmawiamy z Bogusławem Włodarczykiem, prezesem Zarządu Powiatowego PSL w Opatowie.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
-Proszę ocenić wynik, jaki osiągnęło Polskie Stronnictwo Ludowe w powiatach opatowskim i ostrowieckim.

-Wynik wyborów na terenie obu powiatów opatowskiego i ostrowieckiego dla Polskiego Stronnictwa Ludowego nie jest najgorszy, choć na pewno mógłby być lepszy. W opatowskim osiągnęliśmy najlepszy wynik w całym województwie. Nikogo to nie powinno dziwić, bo na tym terenie od zawsze tzw. "liberałowie" mieli słabą pozycję co uwidocznił wynik jaki uzyskała Platforma Obywatelska. Ludzie bardziej głosowali na znaki firmowe niż na osiągnięcia. Polskie Stronnictwo Ludowe było i jest partią odpowiedzialną, która interes Polski przedkłada nad własny. Tak było na początku ubiegłej kadencji, kiedy podjęliśmy decyzję o współpracy z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, choć dla partii lepiej było być w opozycji. Obecność PSL w rządzie odczuła bardzo duża grupa społeczna. Przede wszystkim odczuli to rolnicy oraz osoby biorące dopłaty bezpośrednie. Każdy kto otrzymuje tysiąc złotych dopłat obszarowych to

z tej kwoty 550 złotych zostało wywalczone przez Jarosława Kalinowskiego, prezesa PSL. Czytelnicy dokładnie pamiętają, że na początku negocjacji proponowano 25 procent dopłat i wszyscy gotowi byli na tę propozycję przystać. Dopiero kiedy Jarosław Kalinowski, wówczas wicepremier, podczas szczytu w Kopenhadze zagroził, że dokumentów akcesyjnych nie podpisze, to potrafiono wyegzekwować 55 procent. To jest wymierny efekt walki o interesy polskich rolników. Drugim jakże ważnym dla tej grupy społecznej było uruchomienie programu SAPARD w ramach działalności Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Przez cztery lata rządów Akcji Wyborczej Solidarność bez względu na to kto był ministrem nie potrafił uruchomić tego programu i przez cztery lata środki nie zostały wykorzystane. Mechanizm pod przyznane Polsce pieniądze został stworzony wówczas, kiedy rząd z Jarosławem Kalinowskim jako ministrem rolnictwa nadzorował Agencję, a szefem ARiMR był Aleksander Bętkowski. Wtedy zostały zbudowane oddziały powiatowe Agencji, utworzono struktury, które umożliwiły szybkie i sprawne zebranie wniosków o dopłaty bezpośrednie. Działania pozwoliły uruchomić program SAPARD, z którego skorzystali nie tylko rolnicy, ale także przemysł przetwórczy, drobni przedsiębiorcy oraz samorządy. Dziś trudno byłoby znaleźć choć jedną gminę w powiecie opatowskim

i ostrowieckim, która nie skorzystała z programu pomocowego. Jeśli nie wzięli środków to tylko dlatego, że wójtowi nie chciało się złożyć dokumentów. Polskie Stronnictwo Ludowe po stronie zasług może zapisać, iż koszty wejścia Polski w struktury Unii Europejskiej były zdecydowanie niższe niż wszyscy zakładali.

-25 mandatów dla PSL to powód do smutku czy zadowolenia?

-W skali kraju wynik może nie był najlepszy, ale tylko dlatego, że my nie mówiliśmy, iż elity kradną, lub będą kradły. Staraliśmy się przedstawiać pozytywną wizję przyszłości. Założyliśmy, iż nie będziemy składać nierealnych zapewnień, tak jak niektórzy mówili że po dojściu do władzy na drugi dzień Polska będzie "krajem miodem i mlekiem płynącym". Mówiliśmy co nasi przedstawiciele zrobili i co potrafią zrobić. Wynik wyborczy w powiecie opatowskim uznajemy za dobry.

-PSL wprowadziło dwóch posłów do Sejmu z województwa świętokrzyskiego . Niewiele zabrakło do uzyskania trzeciego mandatu. Moim zdaniem zabrakło "lokomotywy" wyborczej. Wynik Mirosława Pawlaka to chyba zbyt mało jak na lidera?

-Poseł Pawlak startował z drugiego miejsca i nie był liderem. Na to, że nie mamy trzeciego mandatu złożyło się kilka spraw. Jednak na ocenę przyjdzie czas. Dokona jej Zarząd Wojewódzki. Na liście PSL w województwie świętokrzyskim nie znaleźli się działacze samorządowi, którzy współrządzą województwem. Była to świadoma decyzja. Gdyby startowali wicemarszałek, członek zarządu, czy przewodniczący Sejmiku, to na pewno te brakujące 3 tys. głosów do trzeciego mandatu byśmy zdobyli.

-Społeczność powiatu opatowskiego w ponad jednej trzeciej oddała głos na kandydatów Stronnictwa. Jest to dobry wynik?

-To dobry wynik, choć zawsze można powiedzieć, że powinien być lepszy. Poparcie na tym poziomie wynika trochę ze słabej frekwencji. Ludzie popierający naszą partię zapewne liczyli, że i bez ich głosów nasi kandydaci wejdą do parlamentu i nie poszli do urn. Wybory pokazały, że na terenie powiatu jesteśmy najsilniejszą partią. Praca jaką wykonuje Zarząd PSL odbierana jest pozytywnie. Nasze działania nie dotyczą tylko ostatnich wyborów. Dwa lata przed wyborami robiliśmy bezpłatne badania cytologiczne, mammografii oraz jaskry i to nie tylko w miastach gdzie usytuowane są szpitale. Ambulatorium docierało do małych miejscowości obu powiatów. Organizujemy cykl szkoleń prowadzonych przez ARiMR, podczas których pokazywane są możliwości pozyskiwania środków, bo nie sztuką jest narzekać, ale sztuką jest zrobić coś dobrego dla lokalnej społeczności. Społeczeństwo to doceniło 25 września.

-Prawie 60 procent wyborców z gminy Wojciechowice oddało głos na kandydatów Stronnictwa.

-Jestem dumny z tego, iż gmina, której jestem mieszkańcem tak głosowała. Przypomnę, że lepszy wynik uzyskałem w tej gminie

w wyborach do rady powiatu, mimo że o mandat ubiegało się wówczas 11 osób. Poparcie świadczy o tym, że uczciwość i praca popłaca. Ludzie mają zaufanie do PSL i wiedzą, że kandydaci których wyznaczy Stronnictwo do wyborów, czy to parlamentarnych, czy samorządowych, są ludźmi uczciwymi, kompetentnymi, a nie tylko populistami. Osobiście było mi bardzo przyjemnie, kiedy podczas uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego pod rozbudowę opatowskiego liceum, Kazimierz Oficjalski, potomek założycieli tej szkoły stwierdził, iż pierwsze na Ziemi Opatowskiej gimnazjum było zakładane przez działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dziś ludzie PSL pełniący najważniejsze funkcje w urzędzie powiatowym podjęli decyzję o rozbudowie szkoły, co świadczy o ciągłości działań. Jest to świadectwo, że nasi ludzie służą miejscowości z której pochodzą. Nie zmieniamy szyldów, choć może gdybyśmy to robili to wyniki byłby parę o punktów procentowych wyższe.

-Na osiem gmin w powiecie w sześciu wygrało PSL. Jednak w Lipniku, gdzie rządzi wójt członek Stronnictwa i w Tarłowie wygrała Samoobrona. Ja to się stało?

-W ogóle wynik Samoobrony w gminie Lipnik mnie zaskoczył. Za taki wybór na tym terenie bierzemy odpowiedzialność. Musimy tam trochę intensywniej popracować. Myślę, że w gminie Lipnik chęć odłączenia się Włostowa była jedną z przyczyn mniejszego poparcia dla kandydatów PSL. Przed nami wybory samorządowe i jestem przekonany że Stronnictwo tam wygra.

-Proszę ocenić start kandydatów PSL z powiatu opatowskiego.

-Wystawiliśmy trzech kandydatów i zdawaliśmy sobie sprawę, że będą pracować na listę wyborczą. Podczas kampanii kandydaci prezentowali problemy jakie nurtują naszą społeczność. Wanda Kołtunowicz podnosiła problemy oświaty, szkolnictwa. Rafał Duda, młody człowiek wchodzący do polityki, zajmował się problemem bezrobocia. Był także rolnik. Dziś trzeba powiedzieć uczciwie i szczerze, że plantatorzy buraka cukrowego, którzy ze swoimi rodzinami nie głosowali na Adama Warelisa nie zrobili na złość kandydatowi tylko sobie. To samo z pracownikami Cukrowni "Częstocice". Muszę przyznać, że osiągnięty przez A. Warelisa wynik jest naprawdę przyzwoity. Ci wszyscy, którzy produkują buraki cukrowe i pracują w Cukrowni "Częstocice" nie głosując na PSL lub nie idąc na wybory w rzeczywistości głosowali za likwidacją tej Cukrowni.

-Nie zdziwił Pana nadspodziewanie dobry wynik kandydatów Stronnictwa na terenie gminy Sadowie?

-Nie zdziwił. Pokazał nam kierunek działań na przyszłość. Dość mocno tam pracowaliśmy. Zapewne nasi kandydaci bardziej trafili do serc wyborców tej gminy niż w Lipniku. Było mi przyjemnie kiedy prowadziłem rodzinny piknik wyborczy PSL w Sadowiu i byli obecni przewodniczący Rady Gminy, wójt. Pokazaliśmy społeczeństwu, że potrafimy się spotkać, wymienić poglądy

i wznieść się ponad podziały polityczne. W tej gminie przed wyborami dokonana została zmiana prezesa PSL i to też było dobre posunięcie.

-Ryszard Nagórny, jedyny kandydat do Senatu zebrał najwięcej głosów we wszystkich gminach powiatu opatowskiego, jednak nie uzyskał mandatu. Kolejne miejsca pod względem liczby głosów zajęli kandydaci Samoobrony. To może dziwić tym bardziej, że byli to ludzie mało związani z regionem.

-Cieszę się, że kolega Nagórny miał najlepszy wynik na terenie powiatu opatowskiego. Partie, które od dawna przygotowywały się do objęcia władzy przed wyborami dogadały się i osiągnęły sukces wyborczy. Nie potrafię wytłumaczyć, że po Nagórnym najwięcej głosów w Opatowskiem otrzymała osoba, która nigdy i nigdzie nie działała. Elżbieta Maksymiuk mieszka na terenie zachodniej Polski i praktycznie nawet jednego dnia, nawet jednej godziny nie spędziła w województwie świętokrzyskim. Także wynik Pardy potwierdza tezę, że głosowano na "szyld", a nie na osoby. Chyba zbyt mało pracy włożyliśmy na uświadomienie społeczeństwu, że znaczna liczba kandydatów to osoby spoza województwa. Oczywiście nie obrażamy się na wyborców, bo to ich suwerenna decyzja. Szkoda, że nie potrafiliśmy przekonać ludzi, że lepiej zaufać nam, niż tym którzy nie są

w żaden sposób związani

z Ziemią Świętokrzyską.

-Po raz kolejny Opatowskie nie będzie miało "swojego" parlamentarzysty. Co nie udało się w Opatowie, udało się w Ostrowcu.

-Oczywiście szkoda. Cieszy, że powiat ostrowiecki będzie miał trzech posłów. Mam nadzieję, że współpraca pomiędzy partiami będzie się układać dobrze. Staramy się omijać konflikty do jakich dochodzi na "górze". Nasza działalność sprowadza się do łączenia, a nie dzielenia, i służenia społeczeństwu. Mamy nadzieję, że mimo czasami ostrej kampanii po wyborach emocje opadną i będziemy nadal współpracować. Zawsze tłumaczyłem, że na 25 września świat się nie kończy i 26 trzeba się spotkać, podać ręce i żyć dalej.

-Z perspektywy czasu proszę ocenić kampanię wyborczą Stronnictwa w powiecie opatowskim. Czy była optymalna?

-Nie była. Dziś widzę jej słabe strony. Nie przełożyła się na wynik w powiecie ostrowieckim. Należało robić więcej pikników rodzinnych, spotkań z wyborcami. Że jest to dobra droga pokazały wyniki w gminie Tarłów.

W miejscowościach gdzie były pikniki PSL wygrało. Musimy pomyśleć i znaleźć inne formy przyciągnięcia ludzi. Na pewno nie robiłbym inauguracji tak jak to było w Opatowie, kiedy na scenie występował zespół "Roma". Zabrakło nam bilbordów. Chyba trzeba odejść od dużej liczby plakatów, które niewiele dały. Dobry pomysł na kampanię miał Leszek Sułek. Na przyszłość należy zwiększyć zaangażowanie samorządowców. Na pewno błędy były.

-Tylko co trzeci uprawniony do głosowania zdecydował się głosować. Jakie są Pana zdaniem przyczyny niskiej frekwencji?

-Co wybory społeczeństwo oczekuje na cud, a jak cudu nie ma to nie idzie głosować. Tak było w wyborach prezydenckich, kiedy to Stan Tymiński zyskał olbrzymie poparcie, później społeczeństwo czekało, że cudu dokona AWS, a poprzednio SLD. I mamy co wybory niższą frekwencję.

- Najwyższą frekwencję, bo 46.13 % osiągnęto w jednym z 48 obwodów w powiecie opatowskim. Wie Pan w którym?

-Nie.

-To obwód w Gierczycach gmina Wojciechowice.

-Znów jestem przyjemnie zaskoczony, bo to jest obwód w którym ja osobiście głosuje. W tym obwodzie zawsze PSL otrzymuje najwyższe poparcie. Nasza praca przyniosła wymierne efekty.

-Samorządy w różnym stopniu brały udział w kampanii wyborczej. Co Pan sadzi na ten temat?

-Na terenie powiatu ostrowieckiego samorząd miasta Ostrowca zaangażował się mocno w kampanię wyborczą i niestety nie dało to mandatu kandydatowi lewicy. Pani wiceprezydent co drugi dzień przecinała wstęgi i postępowała w myśl zasady "klapa, buźka, goździk". Nie zawsze zaangażowanie samorządu daje efekty. Myślę, że nie da się rozdzielić polityki od samorządu, należy zachować w takich działaniach umiar.

-Dotychczasowi parlamentarzyści z powiatu ostrowieckiego nie uzyskali mandatu. To dla Pana zaskoczenie?

-Przykro jest, że z parlamentem pożegnał się poseł kilku kadencji Zdzisław Kałamaga. Sądzę, że w jego przypadku zadziałała silna negatywna kampania, która od początku poprzedniej kadencji była prowadzona przez SLD, a szczególnie przez Jana Szostaka prezydenta Ostrowca. Szkoda, że tej miary parlamentarzyści odchodzą. Mam nadzieję, że zarówno poseł Kałamaga jak i poseł Bugaj odnajdą się

w przyszłorocznych wyborach samorządowych.

- Będzie nowa koalicja rządząca, a co za tym idzie nastąpią zmiany także we władzach województwa. Czy nie obawia się Pan, że powiat opatowski jako ten, który głosował na PSL będzie traktowany trochę po "macoszemu"?

-Na szczęście coraz więcej środków "przechodzi" przez samorząd województwa. Na dzień dzisiejszy PSL współrządzi

w Sejmiku. Nie bardzo sobie wyobrażam, że po wyborach samorządowych nie będziemy w samorządzie wojewódzkim.

-Liczy Pan na dobrą współpracę z wybranymi posłami

z naszego regionu?

-Dziękuję za dobrą współpracę Panom Kałamadze i Bugajowi. Sądzę że z obecnymi współpraca będzie układać się podobnie. Posłowie Pacelt, Sułek i Rusiecki mają doświadczenie w pracy samorządowej i nikt lepiej niż oni nie zna problemów samorządów. Wiedzą także, że cztery lata szybko miną i przyjdzie czas na ocenę wyborców. Jeśli mówimy o zwalczaniu bezrobocia, chyba największej bolączki obecnej chwili, to same samorządy niewiele mogą same zrobić. Bardzo duże znaczenie ma lobbing. Zagraniczny kapitał inwestycyjny został przyciągnięty na Dolny Śląsk i to chyba nie jest czysty przypadek. Ktoś za tym chodził. Dziś do każdego miejsca pracy rząd dokłada 12 mln złotych dotacji. Rolą parlamentarzystów jest, aby te dotacje trafiły na teren powiatów: ostrowieckiego, opatowskiego i ościennych. Jeśli tego nie zrobią to uważam, że ich obecność w Sejmie będzie czasem straconym dla mieszkańców tego regionu. Mam nadzieję, że po zakończeniu kadencji obecni posłowie będą mogli się poszczycić przynajmniej połową osiągnięć Polskiego Stronnictwa Ludowego w tej kwestii.

-Czy nowi posłowie Stronnictwa będą wierni wyborczemu hasłu "PSL bliżej ludzi -ludzkich spraw"?

-Tak. Od listopada będzie działać biuro poselskie PSL. W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca dyżurował będzie poseł Mirosław Pawlak, a w trzeci poniedziałek, poseł Andrzej Pałys.

-Za kilka dni wybory prezydenckie. Na kogo powinni głosować mieszkańcy powiatu opatowskiego?

-Apeluję do udziału w wyborach prezydenckich i o głosowanie na Jarosława Kalinowskiego, prezesa PSL, człowieka który dla rolnictwa i otoczenia rolnictwa podczas rozmów z "Brukselą" udowodnił iż PSL potrafi.

Dziękuję za rozmowę.
/Jerzy Strzyż/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 15115 razy,
ostatnio: 2019-12-08 12:18:59
Skomentuj artykuł:
Powrót