Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2001-09-15

Na ratunek Krzemionkom. Ciągle mało znane

      Nieopodal Ostrowca znajduje się nasz najcenniejszy skarb, z którego słyniemy na całą Europę. Ukryty jest w ziemi, na odcinku około 4 kilometrów długości. Jest to przepiękna kopalnia krzemienia pasiastego z okresu neolitu.


    Niestety, jej historia w samym XX wieku nie jest zbyt radosna. Do 1913 roku teren kopalni porośnięty był lasem, chłopi ze wsi Krzemionki uprawiali ziemię wokół pasa nieużytków od 20 do 180 metrów szerokości. Był to właśnie pas pola górniczego, naznaczonego 2,5 tysiącem widocznych zagłębień poszybowych.


    W latach dwudziestych, chłopi węsząc interes, doprowadzili kopalnię prawie do ruiny. Zaczęli na własną rękę, z neolitycznych szybów, wydobywać wapień. Wypalali go, a potem sprzedawali jako wapno. Miejscami wybrano skałę aż do korzeni drzew.


    I pewnie by całkowicie zdewastowano ten teren, gdyby nie postać profesora Krukowskiego, który go wykupił. Zatrudnił chłopów, którzy pod jego czujnym okiem przeprowadzili pierwszą pracę remontową. Wybrano trzy stanowiska i jedno z nich przykryto dachem.


    W 1944 roku przez pas pola, aż do Wisły przechodziła linia niemieckich okopów, pociągając za sobą poważne zniszczenia. Po wojnie profesor Drewko próbował ratować to, co jeszcze zostało. Zabezpieczyć, ale bezskutecznie. Większość szybów uległa zawaleniu.


    Dopiero w latach 1953 -1955 zła passa została przerwana. Kopalnią zainteresowała się ekipa górników i archeologów. Wybrano cały gruz ze stanowisk nr 2 i 3, odtworzono szyby. Konstrukcje wzmocniono żelbetową kopułą, drenami, zamontowano właz z klapą.


    Od tego momentu, do połowy lat siedemdziesiątych, turysta dostawał hełm na głowę, nakolanniki, nałokietniki, latarkę w zęby i "wio" na podbój podziemia. Miało to swój urok. Niestety. Na skutek zwietrzenia, nastąpiła zmiana mikroklimatu i znów szyby jamowe i te najgłębsze filarowo-komorowe stały się niebezpieczne.


    W 1979 roku kopalnię przejęło Muzeum Regionalne, wtedy jeszcze tak się nazywające, a dziś Muzeum Historyczno-Archeologiczne w Ostrowcu. Po ponownym zabezpieczeniu, Krzemionki znów wabiły turystów swoim wdziękiem. W 1985 roku otwarto dla turystów stumetrową trasę podziemną, i to do zwiedzania na stojąco! Teraz jest już czynna druga taka trasa. Kolejnym etapem będzie ich połączenie, nad którym już pracują fachowcy.


    Dziś trwają dalsze badania archeologiczne i prace konserwacyjnogórnicze w tych miejscach, które tak nieodwracalnie zniszczyli "wapiennikarze" sprzed osiemdziesięciu lat.


    Ekipa remontowa stawia nowe, sztuczne filary i zabezpiecza naturalne. Stempluje. Wybiera nie odkryte jeszcze korytarze. Podmurowuje ściany. Usuwa niepotrzebne i niebezpieczne jamy, scala górotwór. Prace te są finansowane ze środków Generalnego Konserwatora Zabytków w Warszawie.


    Trochę wstyd, że cały świat wie o naszym skarbie, a nasi mieszkańcy niewiele. Mieszkać w Ostrowcu i nie zwiedzić Krzemionek, to tak jak być w Rzymie i nie zobaczyć papieża.
/ Alicja Szczepek /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 20197 razy,
ostatnio: 2019-09-15 13:15:19
Skomentuj artykuł:
Powrót