Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2001-06-29

Taki wstyd!

      Na pewno było to "wydarzenie muzyczne sezonu". Jeśli ktoś posiadający zmysł słuchu, był obecny w piątkowy wieczór w Klubie "Perspektywy", ten zgodzi się ze mną, że oto narodził się polski DEEP FOREST. W tej muzyce jest wszystko! Jazz rock, techno, blues, folk. A wszystko razem to wspaniała harmonia, porywający rytm, po prostu "odlot w krainę cudowności". Trzy stare wygi, czyli Zduniak, Kiniorski i Radek Nowakowski dobrali grupę zdolnych i stworzyli "Orkiestrę Świętokrzyską". Pierwszy koncert odbył się w Ostrowcu Świętokrzyskim (O.Ś.), bo gdzieżby bardziej wypadało. Zagrali wspaniale, już pięciominutowa próba wywołała owację słuchaczy. Profesjonalne nagłośnienie koncertu też miało duże znaczenie, za co wyrażam podziękowanie MGOK Ożarów. Bisom nie było końca, w czasie których O.Ś. tworzyła nowe numery. I znów owacje na stojąco. A podrygując bili brawo: obsługa "Perspektyw" plus ja, redaktorzy lokalnych gazet i telewizji, realizatorzy nagłośnienia, dyrektor jednego z banków, Marysia Zduniak, jedna pani z córeczką, kapelmistrz Pawlik oraz moi kochani stali bywalcy w liczbie 10 osób. Dokładnie tylu było słuchaczy ilu muzyków. I jak tu tym wspaniałym muzykom spojrzeć w oczy? Radek Nowakowski pędził na koncert prosto z Wrocławia. Gdy przyjechał myślał, że już "po zawodach". Pozostało we mnie tylko rozgoryczenie i pytanie: dlaczego ludzie nie wychodzą z domu. O, przepraszam, podobno żeby obejrzeć "Picię" nie przez dziurkę od klucza tylko na żywo nie można się było przecisnąć przez tłumy. Cholera, nie trafiłem z terminem, nie wiedząc o takim doniosłym wydarzeniu jak "wizyta Pici". Przed ustaleniem terminu koncertu upewniłem się, że w tym dniu nie będzie żadnych darmowych "gorących rytmów", "italo -disco" ani innych "chórków", więc o frekwencję mogłem być spokojny, a przeznaczając cały dochód z imprezy na wydanie płyty Orkiestry Świętokrzyskiej, przyczynimy się jako miasto w znaczący sposób. Big Brother też się skończył, więc w telewizji już nic nie ma - przyjdą na pewno! Nie przyszli. Dlaczego? Pewnie było za drogo (1,50 zł) za jednego profesjonalnego muzyka). Trzy darmowe wejściówki leżały w redakcji - nie było chętnych. Za mała reklama? Dwa artykuły w gazetach i w telewizji, plakaty to niezbyt wiele jak na możliwości małego, prywatnego "Jazz Clubu". Nie ten rodzaj muzyki? Niech mi ktoś powie, skąd wiedział, jaka to muzyka, skoro to pierwszy koncert? Dobrze, że to nie była Manuela bo sam bym popędził i Orkiestra Świętokrzyska zagrałaby sama sobie. Dość sarkazmu. Mijają dwa miesiące, jak działa mój klub. Słuchaliśmy już Ptaszyna Wróblewskiego, Globetroters, Andrzeja Chochoła, kwARTetu Zduniak, Gembalski, Duży, Skolias, Spectrum Session -Ryszarda Styły, Dericka Jamesa, cudownej, rockowej kapeli "Auto da fe"" no i Orkiestry Świętokrzyskiej.


    Kochani! Jeszcze raz zaryzykuję. 13 lipca, w piątek (nomen omen) zagramy bluesa. I TO W JAKIM WYKONANIU! "Henry McCollough Blues Band"! Dla niewtajemniczonych wyjaśnię, że pan Henry to dinozaur ostatniego trzydziestolecia w muzyce rock i folk. Na liście jego kolejnych wcieleń odnajdujemy czołówkę światowej superligi: Joe Cocker, Paul McCartney, Donovan, oraz Pink Floyd, z którym to zespołem uczestniczył w nagraniu historycznej, jednej z najważniejszych płyt muzyki rockowej "The Dark Side of the Moon". Szczegóły już w następnym numerze Gazety Ostrowieckiej. Gorąco zapraszam - Henryk Kraska.


   
 
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 22137 razy,
ostatnio: 2019-09-21 15:21:40
Skomentuj artykuł:
Powrót