Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Szukaj wiadomości:
Wybrane źródło:
Wiadomości Świętokrzyskie


http://www.wiadomoscisw.pl
 

Gazeta działająca na lokalnym rynku od 1999. Serwis internetowy aktualizowany raz w tygodniu. W naszej bazie artykuły od VI.2005.

Szukaj:   Fraza:
 Kategoria: Wszystkie Ostrowiec Sport Powiat / Okolica Kultura / Oświata Relacje / Felietony Wywiady WOŚP O-c  Źródło: Wszystkie Wiadomości Św. KSZO.Info Urząd Miasta Echo Dnia Portal Miejski Gazeta Ostrowiecka AZS WSBiP KSZO O-c MOSiR O-c Inne
Ostatnio komentowane:
Powrót
2009-10-12 15:13:33

Marian Raciborski z Brzóstowej - ojciec polskiej paleobotaniki, współtwórca ruchu ochrony przyrody w Polsce

"W historii polskiej biologii odegrał on rolę zarzewia rozpalającego ognisko" (Władysław Szafer)

146 lat temu, we wrześniu pamiętnego roku 1863 w Brzóstowej nieopodal Ćmielowa, w tamtejszym dworze przyszedł na świat Marian Raciborski - ojciec polskiej paleobotaniki i jeden z pionierów ruchu ochrony przyrody w Polsce. Przypominamy postać tego wybitnego naukowca - naszego krajana, który zajmuje poczesne miejsce w historii polskiej biologii.

Zdjęcia/załączniki do artykułu:

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik

17 września 1863 r. w drewnianym dworze (ob. nieistniejącym) w Brzóstowej nieopodal Ćmielowa przyszedł na świat Marian Raciborski. Tak przynajmniej wynika z jego metryki; sam zainteresowany bowiem we własnoręcznie sporządzonym życiorysie na dzień swych narodzin wskazywał 16 września.


Korzenie

Raciborscy herbu Rawicz wywodzili się ze zubożałej szlachty, która w przełomowym XIX wieku zasiliła szeregi świeżo wyodrębnionej warstwy społeczno- zawodowej - inteligencji.

Ojciec Mariana, Franciszek, syn Jana i Wiktorii z Prockich, rocznik 1835 lub 1836, rodem z Przedborza, był zatrudniony w kluczu ćmielowskim dóbr ćmielowsko - bałtowsko - sadowskich stanowiących własność domu Druckich-Lubeckich. Początkowo pracował jako podrachmistrz, a następnie pracownik nadzoru technicznego fabryki fajansu i porcelany w Ćmielowie. 26 września 1859 roku w Ćmielowie ożenił się z Elżbietą z Kucharzewskich, pochodzącą z Kurozwęk, córką Andrzeja i Małgorzaty z Majewskich, która również pracowała w ćmielowskim majątku Druckich-Lubeckich, choć nie posiadamy informacji jakie obowiązki na niej spoczywały.

Początki nowo założonej rodziny Raciborskich nie upływały pod szczęśliwą gwiazdą. Spośród piątki dzieci, którymi zostali obdarzeni Elżbieta i Franciszek, jedynie dwójka najmłodszych dożyła wieku dorosłego, Marian i Maria Wanda z 1870 r. Pierworodny Marceli Gabriel zgasł mając rok; Wiktor Jakub, trzeci w kolejności, wkrótce po narodzinach, jeszcze przed upływem miesiąca. W dzieciństwie zmarła również Marianna Feliksa, choć nie wiemy kiedy.

4 października 1863 roku, dokładnie o godzinie 7 wieczorem nowo narodzony członek rodziny Raciborskich został ochrzczony w kościele parafialnym p.w. Wniebowzięcia Matki Bożej w Ćmielowie i wpisany do tamtejszych akt parafialnych. Na chrzcie, którego udzielił ks. Karol Major, otrzymał imię "Marian". Jego rodzicami chrzestnymi byli: Marianna Kułakowska i Feliks Smosarski, oboje z Ćmielowa.


Echa powstania

Moment narodzin determinuje podobno całe nasze dalsze życie. Raciborski przyszedł na świat w pamiętnym roku 1863 - roku naznaczonym w polskiej historii powstaniem styczniowym. Ten fakt niewątpliwie pozostawił na jego życiorysie trwałą rysę.

Rodzinna ziemia Raciborskiego - Ziemia Ćmielowska była ważnym punktem na powstańczej mapie.

Już w okresie poprzedzającym wybuch powstania stała się ona terenem działalności patriotycznej, co niewątpliwie było zasługą ks. Kacpra Kotkowskiego, proboszcza ćmielowskiej parafii, przez pewien czas dziekana kunowskiego i nadzorcę zakładu księży emerytów na Świętym Krzyżu. Cieszący się wielką estymą wśród lokalnej społeczności duchowny, jako syn chłopski z Czerwonej Góry potrafił nawiązać kontakt z mieszkańcami Ćmielowa i okolicznych wsi. Na początku lat sześćdziesiątych organizował w tych stronach manifestacje patriotyczne. Gromadził w kościele zarówno chrześcijan jak i Żydów, i nawoływał ich do buntu przeciw zaborcy. Pod wpływem jego agitacji chłopi z Podgrodzia postawili w 1861 roku krzyż z prośbą: "Boże, zbaw Polskę". Z kolei na pomniku w Ćmielowie pojawiły się napisy: "Wolność, równość i braterstwo" oraz "Pamiątka poległych mieszczan 25 i 27 lutego 1861 w mieście Warszawie a dnia 18 IV w mieście Wilnie". Tuż przed wybuchem powstania ks. Kotkowski napisał dwie odezwy adresowane do włościan. Na tydzień przed historyczną nocą z 22 na 23 stycznia w ćmielowskim domu parafialnym odbyła się narada z udziałem dowódców, w której brał udział m.in. Marian Langiewicz. Po wybuchu powstania ks. Kotkowski został naczelnikiem cywilnym, a następnie komisarzem pełnomocnym Rządu Narodowego na województwo sandomierskie.

Grupa ćmielowian, w znacznej części pracownicy tutejszej wytwórni fajansu i porcelany, "poszła do powstania".

Niemal na oczach mieszkańców Ćmielowa i okolic w grudniu 1863 r. rozegrała się bitwa bodzechowska.

O zrywie narodowowyzwoleńczym 1863 roku tutejszej ludności nie pozwalały zapomnieć mogiły powstańców. Te znajdowały się m.in. na ćmielowskim cmentarzu (pochowano tu 19 powstańców) czy w niedalekiej Czarnej Glinie.

O tym wszystkim musiał wiedzieć z przekazów rodziców Marian, zwłaszcza że jego ojciec, Franciszek Raciborski był mocno zaangażowany w organizację tutejszego ruchu oporu i sam brał czynny udział w powstaniu. Po klęsce opatowskiej mającej miejsce w lutym 1864 r., wyemigrował za granicę pozostawiając żonę wraz z dwójką małych dzieci. Marian miał wówczas kilka miesięcy. Los połączył całą rodzinę na powrót parę lat później, ale na obcej ziemi.


Edukacja w kraju

W 1866 r. Elżbieta Raciborska z potomstwem u boku, wyruszyła do Szwajcarii, do męża. Nic w zasadzie nie wiemy o tym epizodzie w życiu małego Mariana. Ze Szwajcarii połączona rodzina przeniosła się jakiś czas potem do Bawarii. Tu Franciszek Raciborski zetknął się z księciem Jerzym Lubomirskim. Dzięki jego pomocy Raciborscy powrócili na ojczystą ziemię. Osiedli w Krakowie. Franciszek znalazł zatrudnienie w urzędzie akcyzy. Z kolei Marian w 1873 r. rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Realnej. Ukończył ją egzaminem dojrzałości zdanym z odznaczeniem w 1880 r. Szkoła realna dostarczyła nie tylko solidnej porcji wiedzy, ale przede wszystkim rozbudziła w młodym człowieku zainteresowanie przyrodą. Dużą zasługę w tym względzie odegrali szczególnie dwaj nauczyciele: Antoni Wierzejski - późniejszy profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego i Stanisław Zaręczny - doktor na tejże uczelni.

Po maturze Raciborski rozpoczął studia na Politechnice Lwowskiej. Szybko się do nich rozczarował. Po kilku zaledwie miesiącach porzucił naukę we Lwowie, niezgodną z jego zainteresowaniami, i przyjechał do Krakowa. W 1881 roku wstąpił na Wydział Filozoficzny UJ. Ukierunkował się na botanikę. Szczęśliwym trafem los zetknął go z jednym z najwybitniejszych polskich botaników - Józefem Rostafińskim, który w Krakowie posiadał własną pracownię naukową. To w niej Raciborski stawiał pierwsze kroki, poznawał tajniki nauki, której poświęcił całe życie. To tu zetknął się z wieloma znamienitymi przyrodnikami, takimi jak Roman Gutwiński czy Roman Krupa.

Pierwsze lata studiów na UJ były trudne dla Raciborskiego. Chłonny wiedzy młody człowiek, chcąc zdobyć wykształcenie musiał na nie zarobić. Po śmierci ojca, który zgasł w 1879 roku, jego rodzina znalazła się w trudnej sytuacji materialnej. Marian jak wielu młodych zdolnych, lecz ubogich ludzi utrzymywał się z dawania korepetycji. Jego sytuacja poprawiła się gdy od 1884 roku zaczął otrzymywać stypendium z prywatnej fundacji Adelii Małujanki w wysokości 190 zł. na semestr.

W tym czasie nasz krajan miał już na swym koncie pierwszą opublikowaną pracę pt. "Przyczynek do flory roślin naczyniowych wadowickiego i myślenickiego obwodu" (wyszła ona drukiem w 1883 r.). Jego kariera zaczynała się powoli rozwijać. W 1885 roku po odejściu Romana Gutwińskiego został asystentem Rostafińskiego w Katedrze Botaniki i Ogrodzie Botanicznym UJ. Kontynuując studia przyrodnicze zaczął w tym czasie uczęszczać na zajęcia z medycyny. Uznał, że znajomość medycyny przyczyni się do lepszego zrozumienia przezeń botaniki. Zdobytą podczas wykładów wiedzę, uzyskane na ćwiczeniach umiejętności zaczął przenosić na rośliny. Jego życie kręciło się wyłącznie wokół uczelni. Opuścił nawet mieszkanie, które zajmował z matką oraz siostrą, i zamieszkał w pokoju asystenckim w lewym skrzydle Ogrodu Botanicznego.

Za namową Rostafińskiego w 1886 roku jako ekstern złożył w Gimnazjum św. Anny egzamin dojrzałości. Brak matury gimnazjalnej (Raciborski posiadał jedynie maturę szkoły realnej) stał mu bowiem na drodze do kariery akademickiej i blokował prawo do ubiegania się o stopień naukowy doktora.

Wkrótce po tym został wybrany członkiem Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejętności, z którą współpracował. Dzięki temu zyskał nowe kontakty naukowe. Pojawiły się również dotacje finansowe na prowadzenie badań.

W tym czasie zainspirowany przez zaprzyjaźnionych geologów rozpoczął pionierskie badania nad florami ubiegłych epok geologicznych. Zajął się głównie florami kopalnymi paleozoiku i mezozoiku z obszaru Polski. Opracował jedno z najbogatszych w świecie stanowisk roślin jurajskich, które zostało odkryte w Grojcu pod Krakowem. Sam zbierał przy tym materiały kopalne. Dzięki tym badaniom zyskał zaszczytne miano ojca polskiej paleobotaniki.

Coraz więcej publikował. Kolejne lata przynosiły kolejne publikacje naukowe, i to o bardzo szerokim przekroju tematycznym. Dotyczyły rozmaitych dziedzin botaniki, co świadczy o jego olbrzymiej pracowitości i wszechstronnych zainteresowaniach.


Studia zagraniczne

W 1892 r. Raciborski otrzymał stypendium im. Śniadeckich z fundacji Seweryna Gałęzowskiego w wysokości 5000 fr. na okres od 1 października 1892 r. do 30 września 1893 r. Umożliwiło mu ono wyjazd do Niemiec na dalsze studia. W tamtejszych ośrodkach naukowych, we Wrocławiu, Berlinie, Monachium, Bonn, Münster i wielu innych, pod okiem ówczesnych sław nauki: Edwarda Strasburgera, Hermana Solms-Laubacha czy Karola Goebla, kontynuował edukację z zakresu botaniki i paleobotaniki.

Rok 1894 przyniósł Polakowi stopień doktora filozofii. Otrzymał go na uniwersytecie w Monachium w oparciu o rozprawę z zakresu morfologii roślin "Die Morphologie der Cabombeen und Nymphaeaceen".

Jesienią tego roku na posiedzeniu Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego został wybrany członkiem-korespondentem Akademii Umiejętności; niestety decyzji tej nie zatwierdziły władze Akademii. Uczynią to wiele lat później gdy Raciborski będzie miał już ugruntowaną pozycję w świecie nauki.



Jawa

Nowe możliwości naukowego działania otworzył przed polskim uczonym rok 1896. Melchior Treub, dyrektor holenderskiego Ogrodu Botanicznego w Buitenzorgu (ob. Bogorze) na Jawie poszukiwał pracownika. Jego przyjaciel, Karol Goebl zarekomendował mu wówczas Raciborskiego. W listopadzie 1896 r. polski uczony wsiadł na statek wypływający z Genui i popłynął na Jawę. W grudniu dotarł na Sumatrę, a pod koniec marca następnego roku znalazł się w Buitenzorgu. Miał powody do zadowolenia. Tutejszy Ogród Botaniczny, założony w 1817 roku, zajmował pozycję bardzo ważnego ośrodka naukowego wyspecjalizowanego w badaniach nad florą Azji Południowo-Wschodniej. Posiadał dobrze wyposażone laboratorium, bogatą bibliotekę i zielnik. Nic dziwnego, że przyciągał wybitnych znawców zagadnień przyrodniczych z całego świata.

Po przybyciu na miejsce Raciborski z właściwą sobie energią wziął się do pracy. Zajął się badaniami nad florą paprotników zachodniej części Jawy. Podczas kilkudniowych wypraw, które obejmowały rozległe tereny wyspy zbierał paprocie. Następnie suszył je w formie zielnika bądź konserwował w spirytusie jako eksponaty muzealne. Efekty podjętych przez Polaka badań pojawiły się bardzo szybko. W przeciągu zaledwie sześciu miesięcy napisał pracę pt. "Die Pteridophyten der Flora Buitenzor", w której znalazły się opisy 385 gatunków paprotników, w tym 10 nowych, nieznanych dotychczasowej nauce. Te badania i odkrycia przyniosły Raciborskiemu sławę i uznanie wśród uczonych.

Na tym sukcesie cieniem położyła się osobista tragedia, która go wówczas dotknęła - śmierć siostry Marii Wandy, zgasłej w 1896 r. W kraju pozostała mu jedynie matka. Był jeszcze szwagier Stefan Stobiecki, z którym przyjaźnił się od czasów szkolnych, oraz jego kilkuletni wówczas syn, Adam.

Po kilku miesiącach pobytu w zachodniej części Jawy Raciborski przeniósł się do środkowej, do miejscowości Kagok pod Tegalem i rozpoczął pracę w Stacji Doświadczalnej do Badania Trzciny Cukrowej. Warunki materialne miał tutaj wyjątkowo korzystne - stosunkowo wysoka pensja, własny dom ze służbą. Minusem było znacznie oddalenie od ośrodków naukowych oraz klimat, dużo cieplejszy niż w zachodniej części wyspy.

W Kagok Raciborski miał za zadanie prowadzić badania nad fizjologią i patologią trzciny cukrowej. Zadanie to nie było nazbyt czasochłonne, toteż każdą wolną chwilę poświęcał na studia nad różnymi grupami tropikalnej flory. Półtoraroczny pobyt w Kagok zaowocował pionierskimi badaniami nad pasożytniczymi grzybami Jawy, które doprowadziły do odkrycia wielu nowych gatunków. Tym nowym gatunkom polski botanik nadawał "polskie" nazwy, a raczej nazwy zaczerpnięte z utworów czołowych polskich romantyków: Mickiewicza, Słowackiego (tj. Balladyna, Alina, Beniowski, Goplana, Kordian, Skierka, Lelum).

W miarę upływu lat Raciborski poszerzał obszar, na którym prowadził badania. Po Jawie zachodniej i środkowej przyszedł czas na wschodnią. Przez cały czas pobytu na wyspie dużo jeździł, zwiedzał. Starał się jak najlepiej poznać ten zakątek globu, nie tylko samą Jawę, ale cały Archipelag Malajski. Naukowa dociekliwość i ciekawość świata nie zawężała się jedynie do flory. Raciborski bardzo interesował się miejscowymi zwyczajami. Zbierał starą broń jawajską, marionetki, figurki z drewna.

W październiku 1898 roku polski uczony otrzymał nową propozycję pracy. Powierzono mu kierownictwo stacji doświadczalnej dla tytoniu uprawianego w Djokta w Jawie środkowej. Przeprowadził się wówczas do Buitenzorgu - stolicy Jawy, stąd dojeżdżał do pracy w Djokta. Zajął się prowadzeniem badań nad fitopatologią tytoniu, w których szybko stał się ekspertem. Wkrótce założył nowe laboratorium, obok którego otrzymał mieszkanie.

W obliczu swych zasług i osiągnięć naukowych 10 listopada 1898 roku Marian Raciborski został członkiem-korespondentem Towarzystwa Przyrodniczego Indii Holenderskich w Batawii.


POWRÓT DO KRAJU


Duklany - Lwów - Kraków

Schyłek XIX wieku otworzył nową kartę w biografii botanika z Brzóstowej. O polskiego uczonego cieszącego się światową sławą zaczął upominać się kraj. Profesor Rostafiński poinformował swego dawnego ucznia o czynionych staraniach w sprawie uzyskania dla niego profesury we Lwowie. Spaliły one niestety na panewce. Zamiast "Lwowa" Raciborskiemu zaoferowano Katedrę Botaniki w Krajowych Szkołach Rolniczych w Duklanach (w 1901 r. zostały one przekształcone w Akademię Rolniczą). Nasz krajan przystał na propozycję. Telefonicznie wyraził zgodę na objęcie proponowanego mu stanowiska, pod warunkiem że w celu dokończenia rozpoczętych badań pozostanie na Jawie jeszcze przez pół roku. Wkrótce po tym Wydział Krajowy we Lwowie przyznał mu nominację profesorską, a trzy miesiące później Akademia Umiejętności wybrała go członkiem- korespondentem.

W drugiej połowie 1900 r. Raciborski opuścił Jawę. Z ugruntowaną pozycją i bogatym dorobkiem naukowym "wracał do siebie". Nim jednak powrócił do kraju, wpierw wysłał do niego cały swój majątek spakowany w 25 skrzyń. Znalazły się w nim zbiory naukowe: zielniki grzybów, paprotników i roślin nasiennych, a także książki, eksponaty muzealne, a ponadto zbiór 81 lalek teatru marionetek (wajang-kaju) i teatru cieni (wajang-purwo) oraz bogata kolekcja broni i przedmiotów codziennego użytku. Raciborski z żalem rozstawał się z Jawą, którą szczerze pokochał. W korespondencji zdradzał jednak, że po latach niebytności w kraju tęskno mu...za widokiem śniegu. Tak dobiegł końca czteroletni pobyt polskiego uczonego z Brzóstowej na Jawie - egzotyczym miejscu, w którym dane mu było rozwinąć skrzydła.

Podróż do kraju trwała kilka miesięcy. Na jej trasie znalazł się m.in. Egipt i Alpy. 20 września 1900 r. Raciborski stanął w końcu w Krakowie. Po krótkich wakacjach w Zakopanem zjawił się w Duklanach.

Zakres jego obowiązków w tutejszych Krajowych Szkołach Rolniczych obejmował prowadzenie wykładów i ćwiczeń w łącznym wymiarze 10-11 godzin tygodniowo oraz kierowanie ogrodem. Do pomocy miał przydzielonego asystenta, laboranta i 2 ogrodników. Jego pensja była skromna, a warunki pracy nie najlepsze. Zaplecze naukowe w jakim przyszło mu prowadzić badania prezentowało się - mówiąc oględnie - skromnie. W laboratorium brakowało nowoczesnej aparatury i pomocy dydaktycznych. Raciborski czuł niedosyt, nie tylko z tego zresztą powodu. W Duklanach kładziono nacisk na "praktykę" a nie "teorię". Raciborski uskarżał się na brak szerszych możliwości działania naukowego. Marzył o wygłaszaniu wykładów, w których mógłby "należycie uwzględnić teoretyczne działy botaniki", z kolei podczas zajęć w pracowni chciał zachęcać swych studentów do podjęcia trudu pracy naukowej. Sytuacja w jakiej się znalazł ograniczała go, nie pozwalała w pełni wykorzystać posiadanego potencjału. W związku z tym Raciborski zwrócił się z prośbą o objęcie profesury na Uniwersytecie Lwowskim "za skromnym wynagrodzeniem za koszta drogi z Duklan do Lwowa (niestety wozowej) albo też bezpłatnie". Tym sposobem w 1903 roku został "bezpłatnym" profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Lwowskiego, zobowiązanym do prowadzenia wykładów z botaniki ze szczególnym uwzględnieniem fizjologii roślin, w wymiarze 2-3 godzin tygodniowo w semestrze. Otrzymywał jedynie pewną kwotę pieniędzy na pokrycie kosztów dojazdów do Lwowa.

W Duklanach pomimo wielu przeciwności losu Raciborski, posiadający duże umiejętności organizacyjne, zorganizował nową pracownię naukową. Na nowo urządził także ogród botaniczny, w którym założył 5 dużych działów: systematyki, morfologiczno-biologiczny, ekologiczny, użytkowy i systematyki dynamicznej, zupełnie nowatorski dział w skali światowej, który miał za zadanie obrazować zjawiska zmienności i prawa genetyki roślin.

W 1904 r. Marian Raciborski został wybrany przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika; to stanowi najlepszy dowód jak wielkim uznaniem cieszył się wśród krajowych uczonych - przyrodników.

W 1907 r. dzięki jego zabiegom na Uniwersytecie Lwowskim powstał Instytut Biologiczno-Botaniczny. Początkowo mieścił się on w 2 pokojach w starym gmachu uczelni. Dwa lata później przeniesiono go do wynajętej kamienicy przy ul. Długiej 2, gdzie zajmował całe piętro. Oprócz tego miał do dyspozycji ogródek doświadczalny.

W 1909 r. Raciborski został mianowany prof. zwyczajnym Uniwersytetu im. Jan Kazimierza we Lwowie. Rozstał się ostatecznie z Akademią Rolniczą w Duklanach i przeniósł na stałe do Lwowa. W pierwszej kolejności skupił się na zorganizowaniu nowo założonego Instytutu Biologicznego-Botanicznego, który za główny cel swojego działania obrał sobie poznanie flory Polski. Zakupił do niego niezbędny sprzęt i aparaturę. Założył bibliotekę i zielnik. Przede wszystkim zadbał jednak o ściągnięcie do ośrodka młodych zdolnych naukowców. Wśród nich znaleźli się: Zygmunt Schneider, Zdzisław Chmielewski, Władysław Szafer, Flora Lilienfeldówna.

Jako uzupełnienie wykładów Raciborski organizował dla swych studentów w ramach zajęć wycieczki naukowe w różne miejsca Polski: w Tatry, Karpaty, Góry Świętokrzyskie, na Podole.

W tym czasie zainicjował także tzw. "czwartki botaniczne", czyli cotygodniowe spotkania przyrodników różnych dyscyplin, na których mogli oni zaprezentować wyniki prowadzonych przez siebie badań, dyskutować na interesujące ich tematy z zakresu przyrody. To w nich należy upatrywać początków Polskiego Towarzystwa Botanicznego powołanego do życia w 1922 r. W 1912 r. "czwartki botanicze" zostały przeniesione do Krakowa.

W 1910 r. Rada Wydziału Filozoficznego UJ podjęła jednogłośnie uchwałę o powołaniu Raciborskiego na stanowisko dyrektora Ogrodu Botanicznego (po przejściu na emeryturę prof. J. Rostafińskiego). Ten uzależnił swoją decyzję od spełnienia kilku warunków, a mianowicie: uzyskania lokalu na założenie nowej pracowni botanicznej wraz z jednym etatem asystenckim oraz podwyższenie rocznej dotacji na katedrę. Sprawa owej nominacji ciągnęła się przez dwa lata, głównie z powodu braku zgody ministerstwa na spełnienie postawionych warunków. Jednym z jej epizodów był nawet strajk studentów UJ, których bulwersował fakt wakującego nazbyt długo stanowiska oraz brak decyzji ministerstwa w tej sprawie. Ostatecznie sprawa zakończyła się w 1912 r. Wówczas to Raciborski został mianowany profesorem zwyczajnym botaniki i dyrektorem Ogrodu Botanicznego UJ. Wkrótce przybył do Krakowa i od razu wziął się do pracy. W zadziwiająco krótkim czasie zorganizował przy Katedrze Botaniki UJ Instytut Botaniczny. Mieścił się on w wynajętej kamienicy przy ul. Lubicz 46, nieopodal Ogrodu Botanicznego. W przeciągu kilku lat "nowe dziecko" Raciborskiego stało się przodującym ośrodkiem botanicznym.

Raciborski nie tylko badał przyrodę, ale także walczył o jej ochronę. Był jednym z pionierów ruchu ochrony przyrody. Przez lata aktywnie działał na tym polu. Rozszerzył pojęcie "pomnika przyrody" o okazy martwej natury (skały, wodospady, jeziora). Pierwszy propagował myśl ochrony przyrody i rozbudowy muzeów przyrodniczo-krajoznawczych. W 1910 r. wydał drukiem wykaz zabytkowych drzew i zbiorowisk roślinności pt. "Ochrony godne drzewa i zbiorowiska roślinności". Działalność Raciborskiego w zakresie popularyzacji zagadnień ochrony przyrody przyczyniła się do powstania w Polsce osobnej dyscypliny badawczej objętej wykładami akademickimi.

Kolejne lata pracy naukowej i dydaktycznej przynosiły botanikowi z Brzóstowej coraz to nowe tytuły i godności. W 1910 r. Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Wilnie obdarzyło Raciborskiego godnością członka honorowego. W 1913 r. został wybrany członkiem rzeczywistym Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. W 1914 r. Akademia Umiejętności mianowała go członkiem czynnym III Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego, a w 1915 r. powierzono mu funkcję przewodniczącego Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejętności, z którą od dawna był zresztą związany.

"(...) Wybuch I wojny światowej był dla Raciborskiego przeżyciem wstrząsającym (...). Jako gorący patriota złączył się on całą duszą z temi, którzy z zawieruchy wojennej chcieli za każdą cenę wynieść niepodległość narodu. Wierzył w skuteczność własnego, polskiego czynu orężnego. On, syn powstańca z powstania styczniowego, a nie mogąc już sam stanąć w szeregach walczących pod polskim sztandarem, był całą duszą i sercem z niemi (...)" zacytował za prof. Władysławem Szaferem Mieczysław Radwan w broszurce zadedykowanej botanikowi z Brzóstowej. Wiosną 1915 roku Raciborski udał się dla sprawy polskiej w podróż zagraniczną. Po krótkim pobycie w Szwajcarii powrócił do kraju, zrezygnowawszy z wyjazdu do Włoch i Stanów Zjednoczonych.

I wojna światowa nie przerwała działalności Instytutu i Ogrodu Botanicznego. Nie zawieszono nawet organizowania tzw. "czwartków botanicznych", które za Raciborskim "przeniosły" się do Krakowa. Tak jak przed wojną gromadziły one całą elitę przyrodników przebywających w Krakowie.


Świętokrzyskie - Raciborskiemu bliskie

Choć Marian Raciborski opuścić rodzinne strony w wieku trzech lat, mieszkał na stałe z dala od Brzóstowej, Ziemi Ćmielowskiej, Krainy Świętokrzyskiej, interesował się nimi przez całe życie. Zachowane w pamięci pierwsze obrazy z krainy lat dzieciństwa, wspomnienia i opowiadania rodziców, którzy nieraz musieli przywoływać "dawne czasy" z pewnością miały na to wpływ. Wpływ miało na to także niezwykłe bogactwo tego terenu, obok którego nie mógł pozostać obojętnym żaden przyrodnik, zwłaszcza o tak badawczym umyśle jak nasz krajan.

Raciborski prowadził badania na terenie obecnego Świętokrzyskiego Parku Narodowego, m.in. na Górze Chełmowej. To właśnie na tej Górze Chełmowej w 1890 roku wyodrębnił on jako samodzielny gatunek modrzew polski (Laris polonica); z kolei jego uczeń, prof. Władysław Szafer opracował cechy tego modrzewia i nadał mu nazwę gatunkową. W ostatnich lata swego życia Raciborski szczególnie dużo energii poświęcił sprawie utworzenia rezerwatu na Górze Chełmowej, właśnie w celu ochrony modrzewia polskiego. Doszło do tego w 1920 r., już po jego śmierci.

Raciborski badał także florę okolic Ostrowca. W prowadzeniu tych badań wydatną pomocą służyli mu zaprzyjaźnieni naukowcy, który zbierali interesujący go materiał i przesyłali do badań. Prowadzone przez Raciborksiego badania flory okolic Ostrowca zainspirowały do pracy badawczej Alinę Makarewiczównę, nauczycielkę pracującą w okresie międzywojennym w ostrowieckim gimnazjum żeńskim i jedną z działaczek ostrowieckiego oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Wyniki swych badań opublikowała ona w studium "Flora dolnotriasowa okolic Ostrowca".

Raciborski odkrył również bogate stanowisko azalii pontyjskiej w Puszczy Sandomierskiej i opisał jej pasożyty. Badał grzyby w okolicach Kielc. W kręgu jego zainteresowań znalazły się także rośliny stepowe, południowe, wargowe i motylkowe, których szczególnie liczne i bogate skupiska były w Górach Pieprzowych pod Sandomierzem.

Wskazywał na konieczność ochrony ciemiężycy czarnej w okolicach Kielc oraz modrzewia w okolicach Skarżyska; o czym pisał w "Zabytkach przyrody".

Ostatnie miesiące życia

W 1916 roku Raciborski zapadł na zdrowiu. Od wielu lat chorował na gruźlicę. Wzdrygał się jednak przed leczeniem, nie chcąc opuszczać swej ukochanej pracowni. Nawet będąc na łożu śmierci, ostatkiem sił wstawał i "o lasce" szedł do instytutu. W lutym 1917 roku. zaniepokojony jego stanem zdrowia dziekan sprowadził do niego lekarza. Ten, polecił natychmiastowy wyjazd do sanatorium do Zakopanego. Zgodnie z zaleceniem Michał Siedlecki odwiózł Raciborskiego do kurortu.

W nocy z 24 na 25 marca 1917 r. w zakopiańskim sanatorium dr Kazimierza Dłuskiego zmarł w samotności Marian Raciborski. W zastygającej ręce trzymał "Pana Tadeusza". Los okazał się okrutny dla naszego krajana, wielkiego Polaka, który swoimi pionierskimi badaniami rozsławił po świecie imię zniewolonego kraju. Nie dane mu było doczekać niepodległej ojczyzny. Jego ojciec walczył o Polskę z bronią w ręku jako powstaniec 1863 r., on sam pracując naukowo.

Marian Raciborski został pochowany 28 marca w godzinach popołudniowych na nowym cmentarzu w Zakopanem. W ostatniej drodze towarzyszyła mu zaledwie garstka przyjaciół i uczniów.

Dziesięć lat później, w 1927 r. Polskie Towarzystwo Przyrodników im. Kopernika ufundowało swemu dawnemu przewodniczącemu granitowy pomnik. Jego projekt wykonał Karol Stryjeński.

W 1963 r. dla uczczenia 100. rocznicy urodzin Mariana Raciborskiego Polskie Towarzystwo Botaniczne, Polskie Towarzystwo Przyrodników im. Kopernika, Instytut Botaniki UJ i PAN w dniach 16-18 września w Krakowie i Zakopanem zorganizowały sesję naukową, której tematem była działalność Raciborskiego oraz wybrane problemy paleobotaniki. Podczas uroczystości szczątki botanika przeniesiono na zakopiański Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Razem z nimi przeniesiono również pomnik, na którym wyryto napis "Marian Raciborski - Przyrodnik".


Spuścizna Mariana Raciborskiego

Raciborski pozostawił po sobie bardzo bogaty dorobek naukowy. Obejmuje on około 300 publikacji. Szczególne znaczenie mają jego prace paleobotaniczne, zwłaszcza "Flora kopalna ogniotrwałych glinek krakowskich", oraz zainicjowane przez niego zbiorowe opracowanie "Flora Polski".

Poza publikacjami Raciborski pozostawił również kilka dobrze prosperujących ośrodków naukowych (większość z nich tworzył od podstaw), bogate zbiory muzealne zgromadzone na Jawie, które przekazał krakowskiemu Muzeum Etnograficznemu, a przede wszystkim ludzi - uczniów, którzy kontynuowali jego badania.

"(...) Jednym z moich mistrzów, któremu zawdzięczam najwięcej był Marian Raciborski. Nie tylko pokazał mi szerokie horyzonty nauki, ale i uświadomił mi, że w życiu naukowca są ważne dwie, równorzędne prace: naukowa i społeczna. On nie tylko pokazał mi szerokie horyzonty nauki ale, co jeszcze chyba ważniejsze - przez Niego poznałem tę wielką prawdę, że w życiu naukowca równie ważna jest praca naukowa i społeczna. Przykładem własnym wskazywał mi obydwie drogi (...)" wyraził się o Raciborskim jego uczeń i następca, prof. Władysław Szafer, który przez pół wieku kierował krakowskim Ogrodem Botanicznym.

Raciborski swoją wiedzą i pasją życiową potrafił wzbudzić entuzjazm do nauki i pracy. Wielu zainspirował do pracy badawczej, natchnął do wysiłku. Zawsze chętnie służył pomocą. Z jego wskazówek i porad korzystali m.in. młodzi ówcześni naukowcy, geolodzy Jan Samsonowicz i Jan Czarnocki, którzy badali Góry Świętokrzyskie.

Raciborski pozostawił również po sobie pamięć - pamięć wspaniałego naukowca oddanego bez reszty pracy, gorącego patrioty i wielkiego społecznika.

"(...) ...Był nie tylko wielkim uczonym, ale również wybitną osobowością. Stanowił idealny typ naukowca, jednoczył bowiem w sobie wszystkie zalety i talent, które powinny go cechować. Był również doskonałym pedagogiem i wychowawcą oraz człowiekiem o wysokiej kulturze osobistej (...)" - scharakteryzowała go Z. Maślankiewiczowa. "(...) Marian Raciborski był człowiekiem w najwyższym stopniu przyjacielskim, obdarzonym pieniącym się temperamentem i wrodzoną mu radością życia. Należał do rzędu tych ludzi, których spotyka się na ścieżce swego życia z pogodną radością i wdzięcznością (...)" wyraził się o nim Karol Goebel. Józef Rostafiński, pod którego okiem Raciborski stawiał pierwsze kroki w świecie nauki powiedział o nim: "(...) W ciągu ostatnich 80 lat Polska wydała trzech niepospolitej miary uczonych: Marcelego Nenckiego, Marię Curie-Skłodowska i Mariana Raciborskiego (...)". Prof. Władysław Szafer, jeden z najzdolniejszych asystentów Raciborskiego, wypowiedział się o swym wielkim nauczycielu: "(...) Takim to jasnym i płomiennym punktem w obrazie nauk biologicznych w Polsce na przełomie wieków XIX i XX był i pozostanie Marian Raciborski. W nim jak gdyby w płonącym ognisku skupiły się wszystkie właściwe dla tego czasu prądy naukowe. Przez dzieło jego życia wypowiedział się wszechstronnie geniusz naszej nauki (...)".

Raciborski całe życie był osobą samotną. Nigdy nie założył rodziny. "Związał" się z nauką. Jego jedynym spadkobiercom został siostrzeniec, Adam Stobiecki, lekarz medycyny. Bibliotekę i materiały naukowe sławnego wuja przekazał on Instytutowi Botaniki UJ. Część krajowych zbiorów pozostawionych przez Raciborskiego trafiło do Muzeum Przyrodniczego im. Dzieduszyckich we Lwowie; dla placówki zakupił je Włodzimierz Dzieduszycki.


W hołdzie Raciborskiemu

O Marianie Raciborskim - ojcu polskiej paleobotaniki i współtwórcy ruchu ochrony przyrody w Polsce - pamięć wciąż jest żywa. Uczczono ją chociażby w nazwach różnorodnych roślin zarówno współczesnych jak i kopalnych. Uwieczniono w nazwach rozmaitych obiektów, wśród których znalazły się: "Cis Raciborskiego" - pomnik przyrody w Harbutowicach, rezerwat ścisły im. Mariana Raciborskiego w Wolińskim Parku Narodowym, Górski Ogród Botaniczny im. Prof. Mariana Raciborskiego koło Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. Raciborski jest także patronem ulic: w Krakowie oraz w Ćmielowie. Jego imię nosi Zespół Szkół Ogrodniczych i Ogólnokształcących w Pruszczu Gdańskim. Do niedawna był on także patronem Zespołu Szkół w Ćmielowie (likwidacja szkoły nastąpiła w tym roku). W naszych najbliższych okolicach mamy również szlak rowerowy im. Mariana Raciborskiego koloru czerwonego biegnący z Bałtowa do Brzóstowej.

O Raciborskim i jego niekwestionowanych zasługach dla nauk przyrodniczych przypominają także upamiętniające go pomniki i tablice.

Z inicjatywy prof. Jana Samsonowicza, którego pomysł podchwycił i urzeczywistnił Mieczysław Radwan, członkowie Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Ostrowcu ufundowali swojemu sławnemu krajanowi w hołdzie tablicę pamiątkową z napisem: "Pamięci Mariana Raciborskiego, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, ur. 16 IX 1863 r. we wsi Brzóstowa, zmarłego w Zakopanem 24 III 1917 r., gorącego patrioty, światowej sławy przyrodnika, który dobrze zasłużył się nauce zgłębiając tajniki życia roślin, tablicę tę poświęca Polskie Towarzystwo Krajoznawcze". Jej projekt wykonał brat Mieczysława Radwana - Wacław Teofil Radwan, absolwent Szkoły Handlowej i Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie, w późniejszych latach znany dekorator i opiekun zabytków kultury materialnej. Tablicę umieszczono na dzwonnicy kościoła w Ćmielowie, gdzie znajduje się do dziś. Została ona uroczyście odsłonięta 14 września 1930 roku. Z tej okazji w Ostrowcu odbyła się sesja naukowa, w której brali udział przedstawiciele Polskiej Akademii Umiejętności oraz naukowcy reprezentujący kilka ośrodków akademickich, w tym prof. Władysław Szafer, prof. Seweryn Dziubałtowski, Szymon Wierdak, Piotr Wiśniewski, Jan Karpowicz, Bolesław Hryniewiecki. Na tę okoliczność ostrowiecki oddział PTK wydał drukiem broszurę autorstwa Mieczysława. Radwana pt. "O pomnik prof. Mariana Raciborskiego".

W 1963 r. w związku z setną rocznicą urodzin Raciborskiego z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Leśnego ufundowano ku jego czci pomnik na Górze Chełmowej. Jego uroczystego odsłonięcia dokonano przy okazji sesji naukowej PTL zorganizowanej 22 września tego roku. Zaszczyt ten przypadł prof. Edmundowi Massalskiemu - przewodniczącemu Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Przyrody i Komisji Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Na pomniku wykonanym wg projektu inż. arch. Barbary Borsa-Zielińskiej w formie bryły czerwonego piaskowca, został wyryty napis: "Prof. Marianowi Raciborskiemu wielkiemu Przyrodnikowi- Badaczowi Modrzewia Polskiego w 100 Rocznicę Urodzin - Polskie Towarzystwo Leśne, Wrzesień 1963 r". W uroczystości wzięli udział: prof. Władysław Szafer, prof. Janina Jentys-Szaferowa, dr Tadeusz Szczęsny - dyrektor Zarządu Ochrony Przyrody, członkowie Polskiego Towarzystwa Leśnego z prezesem prof. Franciszkiem Krzesikiem na czele, pracownicy Świętokrzyskiego Parku Narodowego oraz miejscowa społeczność.

Pomnik (popiersie) Mariana Raciborskiego stoi także w krakowskim Ogrodzie Botanicznym. Wykonał go Tadeusz Błotnicki.

Pamięci Mariana Raciborskiego zadedykowano również 26 rocznik "Ochrony Przyrody" z 1963 r., w związku z przypadającą wówczas okrągłą rocznicą jego urodzin.

Pewne epizody z życia profesora, zwłaszcza jego pobyt na Jawie posłużyły za kanwę powieści Bolesława Mrówczyńskiego "Dutur z rajskiego ogrodu".

/Monika M. Bryła-Mazurkiewicz/

Podziel się nim ze znajomymi:

Czytany: 16368 razy,
ostatnio: 2019-06-16 15:38:18

Skomentuj ten artykuł:

Komentarze:

  ~
   
Jeszcze nikt się nie wypowiedział na ten temat.

Powrót

Strona główna  ·  Aktualności  ·  Rozrywka  ·  Turystyka  ·  Komunikacja  ·  Gospodarka  ·  O Ostrowcu  ·  Użytkownicy  ·  Kontakt

Osób online: 176       © 99-2017 MAcSi & Redakcja       Nasze domeny: Ostrowiec Świętokrzyski · Ostrowiec Św. · Naprawa zderzaków

Uwaga! Nasza strona stosuje pliki cookies w celu zapewnienia poprawnego funkcjonowania serwisu i korzystania z naszych usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz te ustawienia zmienić wykorzystyjąc odpowiednie funkcje przeglądarki. Zamknij