Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2004-01-20

Z alkomatem na urzędników


Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
      Anonimowy rozmówca nie dawał za wygraną. Tuż po telefonicznej rozmowie z oficerem dyżurnym ostrowieckiej komendy, dla pewności, że zawiadomienie nie zostanie zbagatelizowane, zadzwonił do Komendy Głównej Policji.


    Stąd informacja dotarła do Komendy Wojewódzkiej, a potem znów do ostrowieckiej.


    Przekazana przez rozmówcę wiadomość była alarmująca. Twierdził, iż w Urzędzie Gminy w Ćmielowie pije się alkohol.


    Około godz. 14.40 w ćmielowskim ratuszu pojawiło się sześciu funkcjonariuszy z tutejszego posterunku policji. Ich obecność, w tak wzmocnionym składzie, wywołała poruszenie zarówno wśród urzędników, jak też oczekujących interesantów.


    Swe pierwsze kroki policjanci skierowali do gabinetu burmistrza. Jan Kuśmierz był pierwszym z badanych alkomatem. Urządzenie wykazało, że jest trzeźwy.


    Burmistrz wyraził zgodę na to, aby kontroli mogła być poddana również sekretarz gminy. Zastępowała w tym dniu sekretarkę, która zachorowała.


    Przyjmowała telefony, odbierała faksy, kierowała pracą urzędu.


    Jak sama twierdzi, opuszczała biurko w sekretariacie raz i to zaledwie na dwie minuty, kiedy to wyszła do łazienki.


    Pierwszy wynik wykazał u kontrolowanej obecność alkoholu w wydychanym powietrzu. Powtórzono więc sprawdzian trzeźwości drugi raz, a potem jeszcze kilkakrotnie. Za każdym razem alkomat wskazywał to samo. Po przeliczeniu odczytanego wyniku stwierdzono, iż urzędniczka ma we krwi 1,21 promili alkoholu.


    -Byłem tym zaskoczony -mówi burmistrz, Jan Kuśmierz. Nic na to nie wskazywało. Wychodziłem w tym dniu ze swego gabinetu do sekretariatu kilkakrotnie, był to bowiem dzień przyjęć interesantów. Niczego niepokojącego nie zauważyłem. Wiedziałem, że pani sekretarz po chorobie, ciągnącej się z przerwami od października do grudnia, dalej spożywa leki.


    Skontrolowana przez policjantów urzędniczka nie potrafiła podać dokładnie odczytu alkomatu.


    -Byłam w takim stresie, że nawet nie wiem, co podpisywałam - powiedziała następnego dnia, podczas rozmowy w gabinecie burmistrza.


    Wciąż jeszcze, na samo przypomnienie wtorkowego zdarzenia trzęsą mi ręce. Nie piłam alkoholu.


    Przyznaję, że spożywałam leki, m. in. Amol i Bronchicum. Mają one pewną zawartość alkoholu. Dla potwierdzenia, moja rozmówczyni pokazała lekarstwa i przepisane na nie recepty.


    Burmistrz Jan Kuśmierz nie krył, iż nalot policji kierowany jest na jego osobę. To kolejny taki donos i interwencja w ciągu ostatnich tygodni.


    Uważa, że to próba zdyskredytowania go przez politycznych adwersarzy.


    Podejrzewa, że to nie ostatni taki donos. W następnym dniu po kontroli trzeźwości w urzędzie, burmistrz nie chciał jeszcze wypowiadać się, jaką podejmie decyzję wobec podwładnej.


    Zapewnił jednak, iż bez względu na przyczynę stwierdzonej podczas badania “trzeźwości" wyciągnie wobec pani sekretarz konsekwencje służbowe.


    Andrzej Gablewski, zastępca komendanta ostrowieckiej KPP niewiele mógł powiedzieć o sprawie prowadzonej przez funkcjonariuszy posterunku policji w Ćmielowie.


    Potwierdził jedynie wynik badania alkomatem. Kontrolowana miała we krwi 1,21 promili alkoholu. Stwierdził też, iż świetle prawa zdarzenie to zostało zakwalifikowane jako wykroczenie, a nie przestępstwo. Sekretarz gminy nie jest bowiem funkcjonariuszem publicznym. Komendant dodał również, że tok postępowania skonsultowano z prokuraturą w Opatowie.


    Zapytany o tę sprawę szef opatowskiej prokuratury wyjaśnił, iż nie posiada żadnych materiałów. Jeśli policjanci prześlą akta, będą one rozpatrywane.


    Wszystko wskazuje więc na to, że sprawa zostanie zakwalifikowana jako wykroczenie. Na razie zapadła tylko decyzja, podjęta przez pracodawcę.


    W czwartek, burmistrz Jan Kuśmierz poinformował nas, iż po zapoznaniu się z protokołami, wysłuchaniu pani sekretarz oraz po konsultacji z radcą prawnym - udzielił swej pracownicy nagany.


    D. Moskalik


PS. Miał chyba rację pan burmistrz twierdząc, że nagonka na urzędników na tym się nie zakończy. W czwartek wieczorem "informator" znów postawił na nogi policję w Ćmielowie. Funkcjonariusze, po przybyciu pod urząd stwierdzili, że budynek jest zamknięty.


    W żadnym pomieszczeniu nie paliło się światło. Na parkingu nie było również żadnego samochodu. Ciekawe, ile będzie jeszcze takich fałszywych alarmów?
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 31465 razy,
ostatnio: 2019-10-22 02:34:42
Skomentuj artykuł:
Powrót