Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2009-11-09

Rajd z historią w tle

Bałtów-Łysowody-Bałtów

Doskonałym sprawdzianem umiejętności jeździeckich, a jednocześnie wspaniałą lekcją historii w terenie był dwudniowy rajd "w siodle" zorganizowany w jesiennej scenerii przez Krainę Koni "Bałt" w Bałtowie przy współpracy Zarządu Oddziału PTTK im. Mieczysława Radwana w Ostrowcu Św.
W scenerii złotej polskiej jesieni odbył się kolejny w tym roku rajd "w siodle" przygotowany i zrealizowany przez Krainę Koni "Bałt" w Bałtowie przy współpracy Zarządu Oddziału PTTK im. Mieczysława Radwana w Ostrowcu Św. Trwał on dwa dni i stanowił wspaniałą przygodę dla siedemnastu osób, które do niego stanęły. A byli to: Marta Bukała, Paulina Jakubczyk, Katarzyna Jarosz, Joanna Kościołek, Grażyna Kowalczyk, Ada Matyszewska, Urszula Młodożeniec, Justyna Niedziela, Anna Religa, Mariola Salwa, Kinga Składanowska, Kamila Sosnowska, Katarzyna Wosik, Konrad i Krzysztof Dyk (syn i ojciec), Konrad Gut i Konrad Kucharski.

Silnej grupie pod wezwaniem przewodził Krzysztof Dyk- pomysłodawca i motor całego przedsięwzięcia, osoba ze wszech miar fachowa, posiadająca zarówno uprawnienia instruktora jeździectwa jak i przewodnika świętokrzyskiego. Funkcję dokumentalistek imprezy pełniły dwie amazonki: Ada Matyszewska i Katarzyna Wosik, który przy pomocy aparatu "chwytały" co ciekawsze momenty.

Start nastąpił oczywiście w Bałtowie. Pierwszy odcinek rajdu prowadził przez Podgórze i Ćmielów.

- Po dotarciu do Ćmielowa podjechaliśmy pod ruiny zamku, choć nie było to łatwe, bo grunt w tym miejscu jest bardzo grząski- opowiadają uczestnicy imprezy.- Z Ćmielowa wyruszyliśmy do Podgrodzia, a stamtąd wprost do Łysowód, gdzie mieliśmy wyznaczoną bazę noclegową. Gościliśmy u naszych przyjaciół państwa Bugajskich, którzy zawsze witają nas z otwartymi rękami. Było oczywiście ognisko, a przy nim tradycyjne polskie jadło i śpiewy do świtu.

Następnego dnia z samego rana nasi miłośnicy turystyki konnej, po krótkiej nocy spędzonej w stajni wraz ze swymi pupilami, wyruszyli w dalszą trasę. Poruszając się leśnymi duktami, zawitali do wsi Piaski Brzóstowskie. Dalej jechali, na przemian, galopem, kłusem i stępem przez Czarną Glinę, Sowią Górę i Przyborów. Ostatnim przystankiem przed powrotem do Bałtowa była tradycyjnie restauracja "Novum", przy której znajduje się padok. Tu, zarówno jeźdźcy, jak i ich konie posilili się, odpoczęli i zebrali siły do dalszej drogi.

Od początku do samego końca rajdu naszym pasjonatom turystyki "w siodle" towarzyszyły piękna, słoneczna pogoda i przyroda w jesiennej szacie, no i historia, która od czasu do czasu mieszała się z legendą. Ta opuszczała ich tylko na moment, by zaraz dać o sobie znać. A dawała znać za każdym razem, gdy na horyzoncie pojawiały się kolejne obiekty rezydencjonalne i rezydencjonalno-obronne, którymi została naznaczona trasa rajdu.

Bałtów to przede wszystkim pałac Druckich-Lubeckich wzniesiony u schyłku XIX wieku. Ale wcześniej, nim pojawił się on w pejzażu wsi, dokładnie w tym samym miejscu, stał murowany dwór postawiony przez Chomętowskich. Jeszcze wcześniej, w czasach średniowiecznych, pierwszy poświadczony w źródłach pisanych właściciel Bałtowa, Warsz herbu Rawa, miał tu rozpocząć budowę baszty. Kolejny punkt na rajdowej mapie - wieś Podgrodzie - to pozostałości strażnicy rycerskiej, a Ćmielów - to ruiny zamku Szydłowieckich. W Łysowodach z kolei stał niegdyś pałac Żurowskich, a potem była tam willa Aleksandry Róży z Druckich-Lubeckich. Jej ruiny do dziś górują w panoramie wsi. O tych wszystkich obiektach ze swadą opowiadał uczestnikom imprezy Krzysztof Dyk, miłośnik historii tych stron.

Rajd konny z historią w tle należy już do historii, ale pamięć o nim będzie trwała, nie tylko za sprawą fotografii, ale przede wszystkim ludzkiej pamięci; końskiej zresztą też.
/M. Bryła - Mazurkiewicz/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 17091 razy,
ostatnio: 2019-09-20 06:07:46
Skomentuj artykuł:
Powrót