Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2010-11-02

Gdy ryk silnika jest muzyką

Z pasją w tle

Ryk zabytkowego silnika, wiatr we włosach i szosa należąca do motocyklisty - nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kierowcą tej maszyny jest ... kobieta.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
Daria Zalewska od najmłodszych lat pasjonuje się motoryzacją. Zaczęło się od wspólnej dłubaniny z tatą przy sprowadzonych przez niego zza granicy samochodach.

- Z motoryzacją jestem związana od urodzenia. Jako dziecko często majsterkowałam z tatą, Piotrem Leśnym w garażu. Ja mu zawsze pomagałam. Generalnie lubiłam grzebać w silnikach, a tata rozwijał i kształtował moją pasję - mówi Daria Zalewska.

Miłość do motoryzacji była bardzo silna, jednak musiała rywalizować z drugą pasją - muzyką. To właśnie w tym kierunku Daria zaczęła się kształcić. Zmienił się także motoryzacyjny obiekt westchnień.

- Przygoda z motorami zaczęła się przez znajomość z Pawłem Bajerczakiem, który zaszczepił we mnie bakcyla motocyklowego - opowiada. - Na pewno to dla kobiety duże wyzwanie. Maszyny są czasem ciężkie i czasami kobiecie trudno jest poradzić sobie z nimi. Jednak zawsze staram się jeździć bezpiecznie.

Miłość do motocykli zaczęła się od sprowadzenia pierwszego motocykla z Belgii. Była to Honda Gold Wing która mnie zauroczyła.

- Jechaliśmy wtedy po hondę do Niemiec licytując ją po drodze. Niestety mieliśmy problemy z Internetem i okazja kupna nam przepadła. Zalicytowaliśmy w ciemno, dotarliśmy do Belgii, gdzie okazało się, że procedury rejestracyjne są bardzo kosztowne. Motocykl zdecydował się przewieźć nam Litwin. Oddaliśmy mu wszystkie dokumenty i całą drogę jechaliśmy za nim, aby nie uciekł- wspomina.

Miłość do starych motocykli i działalność w Klubie Przyjaciół Pojazdów Dawnych to liczne zloty i spotkania. Daria Zalewska brała udział m.in. w rozpoczęciu sezonu motocyklowego w Lublinie, zlocie motocyklowym w Bałtowie oraz Zlocie Pojazdów Zabytkowych w Warszawie.

- Byłam wtedy chora i z gorączką jechałam wtedy sama motorem. To trzeba po prostu kochać - stwierdza.

Pasja do starych motocykli to również cały wachlarz przygód. Maszyny te mają już swoje kaprysy i na trasie może się wszystko wydarzyć.

- Ostatnio jak jechałam z córką to na skrzyżowaniu zgasł nam motocykl. Musiałyśmy go zepchnąć na bok i dopiero po 15 minutach udało się nam go uruchomić. To stare maszyny, którym trzeba poświecić dużo czasu. Często, gdy siedzimy w garażu i pracujemy przy naszych staruszkach, tracimy poczucie czasu - mówi ze śmiechem.

Daria Zalewska ma dwie córki. Jej marzeniem byłoby przekazanie jakiejś zabytkowej maszyny dzieciom. Na razie dziewczynki podzielają pasję mamy, chętnie wybierają się z nią na wycieczki.

- Kiedyś odważyłam się przejechać ścigaczem w kasku orzeszku połączyłam nowoczesność z tradycją. Jednak to stare motocykle mają duszę, historię i poprzednich właścicieli, którzy o nie dbali lub nie. Jak słyszę głos silnika, to wydaje mi się, że gra muzyka. One do mnie przemawiają - stwierdza.

Po mamie dziewczynki odziedziczyły też miłość do muzyki.

- Podziwiam ich talent i pracę, którą wkładają w śpiew. Są moim oczkiem w głowie - dodaje.

Z każdym motocyklem Daria Zalewska była w jakiś sposób związana. Miała Cebrę 600 i Hondę CX z 1987 roku, z którą nie mogła sobie poradzić.

- Będę ją długo wspominać. Związałam się z tym motocyklem emocjonalnie. Prowadzi się go fantastycznie, jednak w momencie, gdy musiałam go wyprowadzić z garażu lub gdzieś przeprowadzić przewracałam się z nim. Suzuki GS 150 jest już dużo lżejszy i mogę sobie z nim poradzić sama - wspomina.

Motocyklistka to także zainteresowanie ze strony innych użytkowników drogi, choć kierowcy zachowują się różnie.

- Zazwyczaj kierowcy reagują w miły sposób. Najczęściej machają, czasami trąbią, a ze skrzyżowania lubią szybko ruszyć - mówi ze śmiechem Daria Zalewska.

Najdłuższa podróż na zabytkowej maszynie?

- Lublin i Warszawa, a wtedy gdy jechałam jako "plecaczek" to Jarocin - stwierdza.

Daria Zalewska zaczyna odkrywać też starsze modele samochodów. Godziny spędzone z tatą w garażu na pewno teraz owocują, choć od podstaw Daria nigdy nie złożyła jeszcze motocykla.

- Sama nigdy nie złożyłam motocykla, ale nie wykluczam, że kiedyś to zrobię. Stary silnik może ożyć, można go przerobić. Kiedy jestem w sklepach takich jak Castorama, nawet przy akcesoriach łazienkowych szukam śrubek, które będą pasowały do motocykla - mówi ze śmiechem.

Największe motoryzacyjne marzenie Darii jest dość dużym wyzwaniem, jak na fana motoryzacji oraz drobną kobietę.

- Chciałabym poprowadzić tira. Generalnie jest to bardzo duży samochód i chciałabym nad nim zapanować i przekonać się na własnej skórze, jak nim się jeździ - dodaje.
/K. Tomala/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 23898 razy,
ostatnio: 2019-09-18 14:15:16
Skomentuj artykuł:
Powrót