Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2003-04-14

Legia rozgromiła KSZO 6:0 (3:0)


            Legia Warszawa - KSZO Ostrowiec 6:0 (3:0),

            Bramki: 1:0 Stanko Svitlica 18,

      2:0 Cezary Kucharski 30,

      3:0 Marek Saganowski 40,

      4:0 Svitlica 47,

      5:0 Svitlica 73,

      6:0 Tomasz Jarzębowski 88.      


KSZO: Dymanowski 5 - Rogalski 3, Samardzić 3 (84 Kutryba nie sklas.), Malinowski 4, Wróbel 3 - Krawiec 4, Pietrasiak 4, Bąk 3, Budka 4, Zajączkowski 3 (75 Łatkowski nie sklas.) - Kalu 4.
   

Legia: Mijanović - Jarzębowski, Zieliński, Jóźwiak - Nuhi, Surma (60 Magiera), Majewski, Kiełbowicz (60 Sokołowski) - Kucharski - Svitlica, Saganowski (65 Zganiacz).


      Sędziował: J. Żyro z Bydgoszczy.

      Żółte kartki: Zieliński, Jóźwiak (Legia), Malinowski, Krawiec, Bąk (KSZO).
      Widzów: 8000.

     


      "Dobrze, że skończyło na sześciu" - takie opinie najczęściej wyrażali po meczu piłkarze KSZO. Legia miała jeszcze kilka znakomitych okazji, ale na szczęście dla naszego zespołu, gospodarze pudłowali albo na ich drodze stawał Tomasz Dymanowski.



      Nie byli w stanie...

      Ostrowczanie jechali do stolicy pełni obaw. Mieli w pamięci środową porażkę Pogoni Szczecin w Zabrzu 0:9 i bali się, żeby w meczu z dużo mocniejszą Legią, która chciała się odbić po porażce z Wisłą Kraków, nie doszło do takiego blamażu. Obawy były uzasadnione z jeszcze jednego względu. KSZO przyszło bowiem grać bez kontuzjowanych Artura Kościuka i Ibrahima Sundaya. To jedni z bardziej doświadczonych zawodników, razem mają na koncie około 220 spotkań w ekstraklasie. W dodatku trzech piłkarzy musiało zagrać na własną odpowiedzialność, z drobnymi urazami.


    Zgodnie z przewidywaniami mecz był jednostronnym widowiskiem. Goście starali się, nie można im odmówić ambicji i zaangażowania. Umiejętności, pomysł na grę, a po przerwie również przygotowanie motoryczne były jednak po stronie warszawskiej drużyny. KSZO w tym składzie nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki z utytułowanym rywalem.


   

      Kalu kontra Zieliński

      Tradycyjnie już lepsza w wykonaniu KSZO była pierwsza połowa, a szczególnie pierwsze 25 minut. Goście grali agresywnie, wysoko atakowali rywala, w środku kilka razy wywalczył piłkę Dariusz Pietrasiak (do przerwy był najczęściej faulowanym zawodnikiem KSZO) i nic dziwnego, że po kilku zagraniach swoich podopiecznych Dragomir Okuka bezradnie rozkładał ręce.


    Wprawdzie w 18 minucie Stanko Svitlica zdobył prowadzenie dla Legii, ale później dwie ładne kontry wyprowadzili ostrowczanie. W 26 min Pietrasiak podał w tempo do Kalu, ten mijał Jacka Zielińskiego, ale został przez niego nieprzepisowo zatrzymany. Wychowanek Orła Wierzbica został za to upomniany żółtą kartką. Chwilę później kopia tej sytuacji. Znów Kalu walczył z Zielińskim. Z wysokości trybun wydawało się, że był powstrzymywany w sposób nieprzepisowy. Sędzia okazał się jednak pobłażliwy dla reprezentacyjnego obrońcy i nie upomniał go kolejnym kartonikiem.


    Przed przerwą "legioniści" zdobyli jeszcze dwie bramki, po prostych błędach naszej defensywy. Najpierw pozostawiony bez opieki Cezary Kucharski, a później Marek Saganowski, który po raz pierwszy w tej rundzie zaczął mecz w podstawowym składzie, zmusili do kapitulacji Dymanowskiego.


    W drugiej połowie gospodarze mieli już przygniatającą przewagę. Co chwilę na polu karnym ostrowczan robiło się "gorąco", szczególnie po rajdach "Sagana", który z łatwością mijał grającego z urazem Samardzicia (szkoda, że szkoleniowiec postawił na niego, a nie dał szansy reprezentantowi Polski Klaudiuszowi Łatkowskiemu). Podopieczni Włodzimierza Małowiejskiego nie próbowali się nawet "odgryzać". Po przerwie nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Mijanovicia.



     

      Znów ten Svitlica

      Jesienią w Ostrowcu KSZO zremisował z Legią 1:1. Gola dla stołecznej drużyny zdobył Stanko Svitlica. W sobotę Serb trzy razy zaskoczył Dymanowskiego i dzięki temu zrównał się bramkami z prowadzącym dotąd w klasyfikacji strzelców Maciejem Żurawskim.


    Dla ostrowczan była to szósta porażka w rundzie wiosennej. Najwyższa w historii ich I-ligowych występów. Teraz przed nimi mecz z zamykającą tabelę Pogonią Szczecin. - Musimy wygrać. To jedyny rywal, który teraz jest w naszym zasięgu - szczerze wyznał Mirosław Budka, kapitan KSZO.


   

     
Dorota Kułaga

     
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 23082 razy,
ostatnio: 2019-10-22 18:49:16
Skomentuj artykuł:
Powrót