Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2008-01-21

Ból głowy ze służbą zdrowia

Rok współpracy

Obok sukcesów w pozyskiwaniu środków unijnych, powiat ostrowiecki od wielu miesięcy boryka się z problemami służby zdrowia, strajkami lekarzy, zagrożeniem funkcjonowania szpitala. O problemach minionego roku i planach samorządu na rok 2008 rozmawiamy ze starostą Waldemarem M. Paluchem.
- Rok 2007 w powiecie ostrowieckim minął pod znakiem strajku lekarzy i negocjacji w sprawie ich wynagrodzeń.

- Faktycznie był to rok burzliwy, jeśli chodzi o funkcjonowanie szpitala. Najpierw zmienił się dyrektor, potem ogólnopolskie żądania płacowe lekarzy przeniosły się na naszą placówkę. Niezależnie od tego pojawiło się zagrożenie funkcjonowania oddziałów ortopedii i dermatologii. Istniało niebezpieczeństwo, że będziemy musieli je czasowo zamknąć lub nawet zlikwidować, bo nie było lekarzy chętnych do pracy. Oczywiście było to związane z problemami finansowymi. W maju lekarze podjęli akcję strajkową, trwającą ponad półtora miesiąca. W tym okresie nie wykonano kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, co spowodowało utratę dochodów w wysokości około miliona złotych.

- To dużo, jak na taką placówkę?

- Sporo, ale najgorsze jest to, że konsekwencje przekładają się również na rok obecny. Nasze negocjacje z lekarzami trwały od lipca. Pod koniec nawet złożyli trzymiesięczne wypowiedzenia. Istniało zagrożenie, że z pracy odejdzie 40 lekarzy, czyli 40 procent personelu. W końcu września osiągnęliśmy kompromis, uzgodniliśmy wzrost wynagrodzeń i wydawało się, że problemy zostały zażegnane.

- Problemy dotyczące obsady kadrowej być może tak, ale nie problemy finansowe. Wzrost wynagrodzeń musi odbić się niekorzystnie na sytuacji finansowej placówki.

- Wiedzieliśmy, że porozumienie spowoduje dalsze obciążenie, w sytuacji gdy zadłużenie wynosiło około 15 mln złotych. W roku 2008 mogło się zwiększyć o 3-4 miliony. Takie informacje mieliśmy pod koniec ubiegłego roku. Jednak kiedy przyszło do podpisania kontraktów okazało się, że Narodowy Fundusz Zdrowia wziął pod uwagę stopień wykonania kontraktów od stycznia do września 2007 roku. W maju i czerwcu mieliśmy strajk, kontrakt nie został zrealizowany, a to spowodowało zmniejszenie kontraktu na 2008 rok o 2 miliony złotych.

- Można więc powiedzieć, że działania lekarzy miały bezpośredni wpływ na zmniejszenie kontraktu dla szpitala w Ostrowcu Św.?

- Inne placówki, w których nie strajkowano, dostały wyższe kontrakty. Oczywiście w skali roku może uda nam się te pieniądze odzyskać, ale tylko na zasadzie nadwykonań. Tego typu strajki wpływają na pogorszenie sytuacji ekonomicznej, nie powodując wzrostu czy wpływu na decyzję o wzroście wynagrodzeń. Wcześniej czy później i tak by doszło do podwyżek. Cieszę się, że mimo tych problemów udało nam się zabezpieczyć funkcjonowanie zagrożonych oddziałów ortopedii i dermatologii. Było to trudne, bo musieliśmy zatrudnić trzech nowych ortopedów. Jeśli chodzi o dermatologię, po bardzo trudnych rozmowach udało nam się namówić do powrotu byłą ordynator.

- Miał Pan do pomocy podczas tych negocjacji nową dyrektor szpitala Grażynę Słowik.

- Dla niej był to wyjątkowo trudny okres, bo od pierwszego dnia pracy miała do czynienia ze strajkiem. Miało to swoje dobre i złe strony. Złe, bo musiała się z nim zmierzyć jako mało doświadczony pracownik szpitala. Dobre, bo chyba dzięki temu potrafiła się uodpornić na zewnętrzne bodźce.

- Po ponad pół roku jak Pan może ocenić pracę Grażyny Słowik?

- Uważam, że przy tylu problemach jakie występowały w szpitalu, biorąc pod uwagę, że wyższych płac domagają się nie tylko lekarze, ale i pielęgniarki oraz inne grupy zawodowe, dyrektor spełniła swoje zadanie.

- Najbliższe miesiące nie zapowiadają się wcale na łatwiejsze.

- W październiku myśleliśmy, że nasze uzgodnienia będą obowiązywały przez jakiś czas. Szybko okazało się, że lekarze na nowo wrócili do żądań, wykorzystując zmianę w przepisach. Od 1 stycznia czas pracy lekarzy, zgodnie z wymogami unijnymi, wynosi 48 godzin tygodniowo. Tylko od nich zależy czy będą pracować w czasie wydłużonym. Do dyrekcji należy zabezpieczenie dyżurów o dodatkowe etaty. Jak wszyscy jednak wiemy, lekarzy brakuje, nie tylko u nas, więc wykorzystują to do kolejnych żądań płacowych. Znowu to, co powinno zostać rozwiązane systemowo w Warszawie, spada na samorządy, a przecież my nie mamy innych pieniędzy oprócz tych z NFZ.

- Czyli znowu trzeba było usiąść do stołu negocjacyjnego?

- Tak, ale tym razem rozmowy są bardziej spokojne i rzeczowe. Rozmawiamy jak partnerzy i myślę, że idziemy w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że rząd także w końcu przystąpi do jakiś działań i zreformuje system. To przecież sytuacja stresowa także dla pacjentów, którzy cały czas pozostają w niepewności.

- Problemy płacowe nie są jednak jedynymi, z jakimi boryka się Zespół Opieki Zdrowotnej. Macie wielkie plany na jego modernizację, a jak będzie z ich realizacją?

- Stoimy przed zadaniem zwiększenia roli i prestiżu tego szpitala w regionie. Od lutego funkcjonować będzie oddział kardiologii inwazyjnej, na którym szybką pomoc uzyska 600- 700 pacjentów rocznie. W przypadku osób po zawale serca szybka reakcja i pomoc kardiologa może zaważyć o przeżyciu i powrocie do zdrowia. W planach mamy także utworzenie oddziału neurologii udarowej, którego specyfika działania będzie podobna. Chcemy otworzyć poradnię i pracownię onkologiczną, która by przejęła część zadań Świętokrzyskiego Centrum Onkologii. Z powiatu ostrowieckiego jeździ tam na zabiegi około tysiąca osób rocznie.

- W mediach pojawiły się informacje, że poradni w Ostrowcu Św. nie będzie. Dostał Pan nawet za to "minusa" od dziennikarzy regionalnych.

- Nie jest to prawda. Przygotowania trwają, już od grudnia mamy ustalone i zaakceptowane pomieszczenia, w których poradnia będzie działać. Są ustalone miejsca, w którym poradnia ma powstać. Toczą się jeszcze sprawy formalne, dotyczące sposobu jej finansowania.

- Wracając do tematu kardiologii nie można zapomnieć, że jest to jeden z największych problemów tutejszego szpitala. Poradnia kardiologiczna pozostała jedyną specjalistyczną w gestii szpitala i zdaniem pacjentów, nie działa dobrze. Na konsultacje trzeba czekać miesiącami, co w przypadku osób z chorobami serca jest po prostu niemożliwe.

- Powstanie oddziału kardiologii inwazyjnej musi się wiązać ze zmianą pracy zarówno oddziału kardiologicznego jak i poradni. Trzech lekarzy pracujących na oddziale przeszło szkolenia w Krakowie. Są gotowi do objęcia oddziału kardiologii inwazyjnej, co spowoduje osłabienie kadrowe. Poszukujemy więc młodych lekarzy, którzy będą chcieli tu pracować i jednocześnie robić specjalizację.

- A co się stanie z poradnią?

- To jest problem, który musimy rozwiązać w tym roku. Prawdopodobnie zostanie sprywatyzowana, przedstawiliśmy taką propozycję pracującym w niej lekarzom. Drugą opcją jest utworzenie jeszcze kilku niepublicznych poradni kardiologicznych.

- Służba zdrowia to na pewno największy problem powiatu ostrowieckiego. Obok niego można mówić o pozytywnych działaniach samorządu w ubiegłym roku. Powiat nareszcie zaczął współpracować z miastem?

- Myślę, że można zauważyć, że od wyborów samorządowych, kiedy prezydentem został Jarosław Wilczyński, zupełnie inaczej układa się współpraca z Ostrowcem Św. Cyklicznie spotykają się nasi radni oraz naczelnicy Starostwa Powiatowego i Urzędu Miasta. Przykładem współpracy jest chociażby sprawa przebudowy układu komunikacyjnego. W realizacji dużego, wieloletniego projektu muszą uczestniczyć różne podmioty, bo właścicielami dróg na terenie miasta są czterej zarządcy. Podpisaliśmy m.in. umowę ze Świętokrzyskim Zarządem Dróg Wojewódzkich, dotyczącą modernizacji drogi od Nowej Słupi do Czekarzewic. Dla ostrowczan oznacza to remont ulic Traugutta, Alei 3 Maja, Radwana i Bałtowskiej, aż do Bałtowa. Pierwszoplanową sprawą jest teraz budowa IV etapu ulicy Zagłoby. Miasto uzyskało dofinansowanie z RPO na ponad 36 mln złotych, ale potrzeba tu współpracy z powiatem, bo projekt dotyczy też ulic Samsonowicza i Mostowej, które są drogami powiatowymi. Miasto dostrzegło potrzeby zwiększania udziału w naprawie dróg powiatowych, czego do tej pory nie było. Wszystkie inne gminy dokładały swoją część, przez co szybciej można było realizować inwestycje. W ubiegłym roku, dzięki dofinansowaniu udało się wykonać remonty ul. Mostowej i Rudzkiej, wybudować ścieżkę rowerową wzdłuż ul. Iłżeckiej i wykonać część zadania przy przejeździe kolejowym na ul. Żeromskiego. Kiedy modernizowano parking przy Cmentarzu Komunalnym, my włączyliśmy się, budując nowe zatoki autobusowe. Takie przykłady można mnożyć.

- Te zadania mogły być zrealizowane wcześniej, gdyby współpraca władz samorządów była lepsza?

- Oczywiście, nie było jednak woli i możliwości współpracy. W minionym roku miasto pierwszy raz w znacznym stopniu wspomogło zakup sprzętu medycznego do szpitala. Również po raz pierwszy placówka została zwolniona z podatku, co oznacza oszczędności w wysokości około 200 tysięcy złotych rocznie. Powiat z kolei zaczął finansowo uczestniczyć w organizacji imprez kulturalnych Miejskiego Centrum Kultury. Dogadaliśmy się też w sprawie dofinansowania zakupu książek do Miejskiej Biblioteki Publicznej. W tym roku chcemy rozwiązać problem Zakładu Opiekuńczo- Rehabilitacyjnego. Obecnie jest tam dwóch zarządców, co nie sprzyja podejmowaniu decyzji. Budynek wymaga szybkiej rozbudowy, bo dzieci potrzebujących pomocy jest coraz więcej. Chcemy, by całą placówkę prowadziło albo miasto, albo powiat. W poprzedniej kadencji prowadziłem w tej sprawie korespondencję z prezydentem przez trzy lata, ale bez rezultatu.

- Tydzień temu ogłoszono listy projektów, które otrzymały dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego. Powiat ostrowiecki otrzymał prawie 13 milionów złotych, ale chyba liczyliście na większą kwotę?

- Jeśli chodzi o sprawę modernizacji dróg to otrzymaliśmy 10 mln złotych. Szczerze mówiąc nie liczyliśmy na więcej. Po prostu nie było takich możliwości. Mamy gotowe trzy projekty, które zagospodarują tę kwotę. Musimy poczekać do czwartego kwartału, kiedy promesy będą przyznawane, jednak mam nadzieję, że za rok będziemy mogli mówić o faktycznym rozpoczęciu inwestycji. Liczyliśmy na więcej wnioskując o dofinansowanie modernizacji Warsztatów Szkolnych przy Zespole Szkół nr 4. To ważne zadanie, bo od jakiegoś czasu zauważamy renesans szkolnictwa zawodowego. Niecałe 3 miliony złotych pozwoli dokończyć termomodernizację i przygotowanie obiektu, ale na wyposażenie go będzie trzeba poszukać środków w innych funduszach unijnych.

- W czym powiat ostrowiecki jest bardzo dobry. Z informacji przedstawionych przez marszałka województwa świętokrzyskiego wynika, że znajduje się na drugim miejscu w regionie pod względem pozyskiwania środków unijnych.

- Wielka w tym zasługa pracowników Wydziału Rozwoju Powiatu, dzięki którym uzyskaliśmy w ubiegłym roku ponad 85 milionów złotych. To faktycznie dużo i chyba możemy powiedzieć, że mamy umiejętności skutecznego aplikowania o środki.

- Dziękuję za rozmowę.
/A. Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 17656 razy,
ostatnio: 2019-09-21 15:42:32
Skomentuj artykuł:
Powrót