Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2007-10-08

Sondażami nie wygrywa się wyborów

PSL lansuje ludzi, którzy potrafią łączyć, a nie tylko dzielić

O plusach i minusach Polskiego Stronnictwa Ludowego, kandydatach do Sejmu i polityce rządu rozmawiamy w prezesem PSL w powiecie opatowskim Bogusławem Włodarczykiem.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Po konwencji wyborczej Polskiego Stronnictwa Ludowego znalazł się Pan w gronie kandydatów do Sejmu. Po kilku dniach zrezygnował z kandydowania. Proszę wyjaśnić skąd to zamieszanie na listach?

- Otrzymałem propozycję kandydowania. Powiedziałem, że mnie nie interesuje pozycja, może być jedna z ostatnich. Dwa dni po konwencji znalazłem się w szpitalu i lada dzień będę miał poważną operację. Nie mogłem się zaangażować w kampanię i stworzyć ludziom nadzieję, że jako parlamentarzysta zrobię coś dla tego powiatu, województwa. Mogłem kandydować w każdych wyborach, bo taką propozycję otrzymuję. Mój wynik wyborczy do rady powiatu upoważniał mnie do tego i dawał w perspektywie realną szansę zdobycia mandatu. Jednocześnie uważam, że powiat opatowski wystawił najlepszego kandydata, który ma poparcie wszystkich wójtów i burmistrzów, niezależnie od opcji politycznych, samorządowców z terenu powiatu ostrowieckiego. Postaramy się, by ten teren miał posła z prawdziwego zdarzenia. Posła, który potrafi wyartykułować potrzeby powiatu i jego mieszkańców.


- Jak Pan ocenia dwuletnie rządy Prawa i Sprawiedliwości?

- Po początkowym okresie w miarę pozytywnych działań w ostatnim roku przypominają rządy nieudaczników życiowych. Są to rządy ludzi, którzy oprócz wielkich słów, niewiele dla tego kraju zrobili. Jeśli weźmiemy pod uwagę sztandarowe postacie tego rządu jak na przykład minister sprawiedliwości czy minister zdrowia, to ludzie ci nie mają wielkich osiągnięć. Ani w Opatowie, ani w Ostrowcu Św. nie przybyło żadnej kancelarii adwokackich, notarialnych, radców, adwokatów. Dostęp do usług nie poprawił się a zmniejszył, bo jest coraz więcej spraw. Przypomnę, że według danych GUS, czas oczekiwania na załatwienie sprawy w ciągu ostatnich dwóch lat wydłużył się średnio o 2,5 miesiąca. Oprócz medialnego szumu działania w tym zakresie nie było. Jeśli popatrzymy na drugą medialną postać- ministra zdrowia, to niech czytelnicy przypomną sobie, co działo się w szpitalu w Opatowie czy Ostrowcu Św. Dodatkowe pieniądze do placówek nie trafiły, nie ma siatki szpitali zapowiadanej od dwóch lat, koncepcji funkcjonowania służby zdrowia. Tak jak dwa lata temu po województwie jeździ wicepremier Gosiewski i obiecuje górę pieniędzy, ale proszę powiedzieć, ile nowych kilometrów dróg wybudowano na terenie powiatów opatowskiego i ostrowieckiego? Jak na początku roku ceny materiałów poszły w górę, premier Kaczyński powołał zespół mający doprowadzić do obniżki ceny. Na czele stanął wicepremier Przemysław Gosiewski. I co? I nic. Minęło pół roku, ceny materiałów osiągnęły pewien pułap i same przystosowały się do rynku Jeśli popatrzymy na sprawy związane z rolnictwem, to zastanawiam się, jak trzeba być źle wychowanym i jaką mieć pogardę dla rolników by mówić, że jest bardzo dobrze, bo wchodzą renty strukturalne. Renty strukturalne zostały ustalone przez rząd, kiedy wicepremierem był Kalinowski i wynosiły od 1400 zł do 2200 zł. Dziś rolnik dostaje 900 zł maksymalnie, w majestacie prawa zabrano od 600 do 1000 zł.


- Czy nie uważa Pan, że PSL było mało aktywną partią w tym parlamencie?

- PSL była partią, która nie kłóciła się i z każdym chciała współpracować. Uważam, że gdyby obecni posłowie i senatorowie mieli honor i trochę ambicji, to nie powinni kandydować. Jeśli w obecnym parlamencie nie umieli się dogadać, stworzyć większościowej koalicji, to jeśli społeczeństwo postawi na te same osoby, to w styczniu będziemy mieli kolejne wybory. Apeluję o poparcie tych osób, które w Sejmie nie były i postawienie na tę partię, która się nie kłóciła, dążyła do współpracy i porozumienia.


- Powiedział Pan, że PSL w sejmie się nie kłóciło. Czy z medialnego punktu widzenia jest to jest właściwa postawa? Bardziej zapadają w pamięci ostre wystąpienie, choćby z debaty nad rozwiązaniem parlamentu, gdzie minister Giertych "dowalił" Kurskiemu niż spokojna przemowa premiera Waldemara Pawlaka.

- Pomyślności 40 milionowego kraju, jego rozwoju nie uda się zbudować poprzez kłótnie, awantury, podsłuchy i obrażanie się. Przyszłość kraju można zbudować poprzez wzajemny szacunek, porozumienie, kompromis i szukanie punktów, które łączą, a nie dzielą. Jeśli mamy na myśli obrażanie, to parafrazując słowa premiera Kaczyńskiego, kampania w dużej mierze przypomina mi czasy nie sprzed grudnia 1981 roku, ale to, co się działo w czasie kampanii prowadzonej przez bolszewików w 1947 roku. Mówiono, że peeselowcy i Mikołajczyk są sługami imperializmu. Dziś, gdy Polskie Stronnictwo Ludowe chce dobrze żyć z sąsiadami i ze wschodu i z zachodu, mówią, że służymy innym. Ważna jest rodzina, ale jak ważny jest sąsiad. Polska także powinna mieć poprawne stosunki z sąsiadami. Co się stanie, gdy Rosja nie kupi owoców i warzyw? Zostaniemy bez możliwości zbytu. Nie sztuką jest kłócić się, ale osiągać porozumienie. Rozumiem, że ciąg na władzę rządu PiS-u jest tak wielki, że koalicję zawiązaliby z każdym. Nam dwukrotnie proponowano, ale mając honor i ambicję, nie przyjęliśmy warunków, odmówiliśmy, podziękowaliśmy. Nie postępujemy tak jak Kaczyński, który nie potrafi nawet uszanować tych, którzy leżą w grobie. Przyjeżdżając na grób Wincentego Witosa i powołując się na sanację, która trzymała go w więzieniu w Berezie Kartuskiej, która zmusiła go do wyjazdu z kraju, chce się reprezentować te wartości. Trudno sobie wyobrazić większe hieny, niż te, które przyjechały z premierem Kaczyńskim na grób Witosa.


- W PSL brakuje osób medialnych. Przez 2 lata partia balansuje na progu wyborczym do Sejmu. Twarzami partii są nadal Pawlak i Kalinowski. Przez ostatnie dwa lata PSL nie wylansowało na szczeblu centralnym żadnego polityka?

- To prawda, że mamy pewien brak tzw. ciągu na bramkę. Wynika to stąd, że PSL jest partią, która wychodzi z założenia, że warto uczciwie pracować, a nie tylko medialnie się sprzedawać. Proszę zauważyć, że nasz szef, prezes Pawlak, od tylu lat jest na scenie politycznej, nie ciągnie się za naszymi liderami smród. Gdzie są te orły medialne sprzed lat? Wstydzą się ich, nie wpuszczają na listy partyjne. Nie chciałbym lansować takiego modelu jak Samoobrona. Takiej medialności w PSL nie będzie. Z nowych osób zaczynamy promować całkiem sporą grupę samorządowców. Jedną z nich jest Kazimierz Kotowski. Trzecią kadencję starosta, wcześniej kierownik rejonu, od 1990 roku był przewodniczącym Rady Miasta i Gminy w Opatowie. Ponadto jest wiceprzewodniczący Konwentu Starostów Województwa Świętokrzyskiego, członkiem Zarządu Związku Powiatów Polskich i szefem tamtejszej komisji rolnictwa, odznaczony złotym orderem przez kapitułę Św. Stanisława za działalność charytatywną, posiada tytuł Europejczyka 2006 roku, ale jednocześnie rolnik. Lansujemy ludzi, którzy potrafią łączyć, a nie tylko dzielić.


- Według ostatnich sondaży zyskaliście w stosunku do Samoobrony. Czy gdyby PSL miało znaczną reprezentację w Sejmie, to jest jakaś koncepcja, co do waszej roli w parlamencie?

- Przed ostatnimi wyborami dawano nam 5 procent poparcia, mieliśmy 12. W województwie zdobyliśmy 28 procent głosów, a na terenie powiatu opatowskiego aż 50 procent. Sondażami nie wygrywa się wyborów. Tak więc o dwucyfrowy wynik dla PSL jestem spokojny. Byliśmy i jesteśmy stabilizatorem sceny politycznej. Proszę zwrócić uwagę, że na terenie województwa mamy koalicję PO i PiS, i funkcjonuje dobrze. PSL ma większość, rozdaje karty, a reszta potrafi grzecznie współpracować.


- Czy mógłby Pan skomentować sytuację na liście wojewódzkiej. Skąd tak odległa pozycja Leszka Bugaja, który przecież był posłem, jest radnym sejmiku i szefem partii w powiecie ostrowieckim?

- Konwencja wojewódzka PSL ustawiając listę wyborczą brała pod uwagę kilka aspektów. Moim zdaniem, pozycja pana Bugaja jest bardzo dobra, mieści się w pierwszej połowie. Doceniliśmy pracę, zaangażowanie, wkład w rozwój PSL, ale braliśmy także pod uwagę wynik wyborów parlamentarnych sprzed dwóch lat. Który powiat miał lepszy, to jego reprezentanci byli na czołowych miejscach. W powiecie ostrowieckim gminy mają bardzo dobre wyniki, miasto troszkę odstaje. Proszę zwrócić uwagę, że pierwsze miejsce nie gwarantuje sukcesu wyborczego. Także i u nas tak było, że z pierwszego miejsca nie wchodzili do Sejmu. Nie pozycja na liście jest ważna, ale nazwisko.


Dziękujemy za rozmowę.
/W. Frańczak, G. Misiewicz/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 19370 razy,
ostatnio: 2019-09-21 16:25:40
Skomentuj artykuł:
Powrót