Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Szukaj wiadomości:
Wybrane źródło:
Wiadomości Świętokrzyskie


http://www.wiadomoscisw.pl
 

Gazeta działająca na lokalnym rynku od 1999. Serwis internetowy aktualizowany raz w tygodniu. W naszej bazie artykuły od VI.2005.

Szukaj:   Fraza:
 Kategoria: Wszystkie Ostrowiec Sport Powiat / Okolica Kultura / Oświata Relacje / Felietony Wywiady WOŚP O-c  Źródło: Wszystkie Wiadomości Św. KSZO.Info Urząd Miasta Echo Dnia Portal Miejski Gazeta Ostrowiecka AZS WSBiP KSZO O-c MOSiR O-c Inne
Ostatnio komentowane:
Powrót
2007-03-12 13:38:33

"Donos na Wojtyłę"

Ujawniać, ujawniać, ujawniać....

Marek Lasota, lat 47, pracownik Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie. Ukończył filologię polską na UJ (był wówczas współzałożycielem NZS), studiował filmoznawstwo, kształcił się także na Wydziale Historii Kościoła Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Członek "Solidarności", w roku 1991 wybrany posłem z listy Porozumienia Centrum (był sekretarzem Sejmu, pracował m.in. w Komisji Edukacji, Nauki i Postępu Technicznego); w kolejnych latach pracownik w MSW, dyrektor liceum, od 2000 roku pracownik IPN, radny województwa małopolskiego. Publicysta, konsultant i współautor programów telewizyjnych i radiowych, autor książek "Donos na Wojtyłę" oraz "Kościół zraniony (...)"; wygłosił kilkadziesiąt prelekcji na temat biografii Jana Pawła II, kościoła w państwie komunistycznym oraz represji wobec środowisk twórczych i dziennikarskich w Krakowie.

Zdjęcia/załączniki do artykułu:

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik

MP: Jak się Pan czuje jako historyk Instytutu Pamięci Narodowej w sytuacji, w której wciąż podnoszą się głosy w rodzaju: "a po co nam to", to całe otwieranie teczek, "a przebaczmy i zapomnijmy", "a mieliśmy do tego nie wracać, oddzielić grubą kreską", "a tyle to tragedii wywoła" - nagle wszyscy zaczynają się litować nad tymi, którzy w różnej formie współpracowali z SB

M. Lasota: -Po pierwsze to nie wywołuje żadnej tragedii - nawet książka Tadeusza Zaleskiego nie spowodowała jakiegoś trzęsienia ziemi i nic nie wskazuje na to, żeby taki kataklizm miał nastąpić. Natomiast oczywiście zawsze są głosy, które najchętniej spuściłyby nad historią, faktami zasłonę milczenia. Ale obowiązkiem historyków jest te fakty badać i publikować i ta rozbieżność interesów w tym zakresie jest znana od zawsze.


-No właśnie, jakby pan ocenił książkę księdza Zaleskiego, który konsultował się z Panem podczas jej pisania?

-Trudno mi ją recenzować, choć wydawca proponował mi uczestnictwo w opracowaniu redakcyjnym - jednak była to dla mnie sytuacja dyskomfortu. Natomiast recenzując książkę, trzeba sobie jednak zadać pytanie, czy jest ona dziełem mającym być historią kościoła krakowskiego w jakimś tam okresie czasu, a jeżeli tak, to w jakim, bo ja nie bardzo wiem; rzecz miała być o lata 80-tych, a tymczasem są tu także epizody z lat powojennych. Zatem mamy do czynienia raczej z próbą ujęcia historii kościoła krakowskiego. A zatem powinny tu być uwzględnione inne źródła. I jeśli jest to książka będąca po prostu obrazem dokumentacji IPN, wówczas należało ją zatytułować "Księża w archiwach bezpieki". To jest niedopowiedzenie metodologiczne. Poza tym - to już ogólna refleksja - zawsze przygotowując taką publikację jest się oskarżanym o chęć wzbudzenia sensacji. W każdym razie książka z pewnością będzie jeszcze przedmiotem wielu recenzji...


-Wracając do problemu lustracji w kościele: czy nie sądzi Pan, że kościół katolicki, m.in. niesławnym przykładem abp Wielgusa szkodzi sam sobie, zachowując się dwuznacznie...

-Sądzę, że to nie tyle kościół tak postępuje, ile hierarchia w polskim kościele ma swoją trudność w znalezieniu metody rozwiązywania tych problemów i powiedzmy sobie szczerze - nie trudno czynić z tego zarzut. Gdzieś trwa chyba poszukiwanie jakiegoś najwłaściwszego modelu działania, tyle że tak się składa, że dziennikarze są szybsi, stąd te napięcia. Ale myślę że polski episkopat już do takiej metody doszedł, są powoływane komisje, które prowadzą swoje badania i powoli się to wszystko normalizuje


-Pisząc o donosicielach, tajnych współpracownikach łatwo się zapomina o dawnych funkcjonariuszach, pobierających wysokie emerytury, których działalność polegała co najmniej na łamaniu charakterów, utrudnianiu życia innym ludziom...

-Zawsze jest problem z ludźmi, którzy w swojej przeszłości mają cienie, ale trzeba patrzeć na całe życie człowieka, a nie tylko na epizody. Oczywiście, zdrowy rozsądek podpowiada nam, że jeżeli ktoś ma bardzo zły epizod w swoim życiu, powinien unikać sięgania po stanowiska eksponowane, które z natury czynią z niego osobę opiniotwórczą, pewien wzorzec czy punkt odniesienia. Jeżeli ktoś nie widzi takiej konieczności, wtedy pozostaje tylko podawać do publicznej wiadomości to, co na temat przeszłości tego człowieka wiemy.


-Dziś można postawić taką tezę, że do tej pory ludzie "umoczeni" we współpracę z bezpieką mogą być szantażowani przez dawnych oficerów prowadzących, że do tej pory ten wpływ byłych służb istnieje...

-Pytanie w jakim celu, w jakim zakresie... Oczywiście trudno pańskiego pytania nie zadać, ono się nasuwa samo, natomiast myślę, że niełatwo byłoby udowodnić, że istnieją takie relacje i naszym celem nie jest relacji tych dowodzenie. Na pewno jednak celem każdego organizmu społecznego czy państwowego jest roztropność, a więc innymi słowy: jeśli istnieje możliwość o której pan mówi, wówczas należy zrobić wszystko, aby te powiązania nie mogły mieć wpływu na życie danej struktury społecznej. Po prostu jedyną metodą jest publikowanie informacji na temat i mechanizmów, i współpracujących osób itd., bo to wytrąca oręż z ręki.


-Chciałem w tym miejscu Pana zapytać o stosunek do tej grubej, czerwonej kreski Okrągłego Stołu - patrząc na wydarzenia ostatnich kilkunastu lat człowiek się zastanawia, czy może jednak nie byłoby lepiej, gdyby się wtedy, w 1989 polała krew?

-Nigdy nie jest dobrze, gdy leje się krew, natomiast to, co dziś wiemy na temat kulisów dochodzenia do Okrągłego Stołu pokazuje, że upadek PRL odbywał się jednak w jakiejś mierze pod kontrolą, że to była sytuacja nad którą próbowano zapanować. Najważniejsze, że nie doszło do jakiejś tragedii narodowej. Natomiast z perspektywy czasu patrząc na te wydarzenia trzeba zrobić wszystko, żeby odkryć wszystkie kulisy tego, co działo się w 1988, 1989 roku czy w ogóle w latach 80-tych...


-Skąd się wziął pomysł na napisanie książki "Donos na Wojtyłę", jak wyglądała praca nad nią?

-Zaczęło się banalnie, kiedy powstawał krakowski oddział IPN wiadomo było, że jednym z kierunków poszukiwań będzie osoba Ojca Świętego. Kiedy w 2000 roku dzieliliśmy się pracą, przypuszczając jedynie co może być w tych archiwach, zastanawiając się nad tym z prof. Terleckim popatrzyłem na listę i powiedziałem, że może zobaczyłbym co tam jest u Karola Wojtyły. Oczywiście pisząc książkę musiałem zrezygnować z bardzo wielu wątków. Natomiast bardzo zaskoczył mnie podczas pracy rozmiar prowadzonej inwigilacji. Ciekawe jest, że jako Polacy mamy takie mitologizowane i podtrzymywane poczucie, że władze PRL traktowały Karola Wojtyłę z dość dużą niefrasobliwością, zwłaszcza jeśli chodzi o objęcie przez niego metropolii krakowskiej w 1964 roku; przekonanie iż komuniści mieli się rzekomo zgodzić na niego ponieważ "to taki intelektualista, poeta, aktor, z nim nie będzie większego problemu". To jest jakiś dziwaczny mit nie wiadomo przez kogo i w jakim celu podtrzymywany, bo wystarczy zobaczyć ten dokument Wydziału Administracyjnego KC PZPR z listopada 1963 roku który opiniuje kandydata Karola Wojtyłę na metropolitę, który nie zostawia na nim suchej nitki. Najbardziej wymowne jest podsumowanie - gdzie pisze m.in. iż jest on "bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem ideowym"... Podczas pracy bardzo mnie także uderzyło spostrzeżenie, że wyraźnie trzeba być człowiekiem niechętnym, żeby w różnych życiowych sytuacjach życiowych Karola Wojtyły nie dostrzec palca Boga. Na przykład, na początku lat 60-tych konfliktową sprawą stał się pewien budynek seminarium duchownego - władze chciały go zabrać kościołowi i przekazać Wyższej Szkole Pedagogicznej, która jak wiadomo była wtedy taką "czerwoną uczelnią". Ten spór przybierał na siłę i jego rozstrzygnięcie było dość nieoczekiwane - mianowicie biskup Wojtyła złożył wizytę I sekretarzowi KW PZPR w Krakowie - to była rzecz bez precedensu. Śmiałe posunięcie przyszłego papieża przyniosła sukces, choć z drugiej strony włożyło argumenty w ręce osób niechętnych biskupowi, także w episkopacie. Tymczasem rzecz cała okazuje się być pomysłem porucznika Józefa Schillera, jednego z najbardziej budzących respekt funkcjonariusza Wydziału IV. Otóż Schiller prowadził agenta, Tadeusza Nowaka, ps. "Ares", dyrektora administracyjnego "Tygodnika Powszechnego", który jednocześnie był kimś w rodzaju księgowego w krakowskiej kurii. I jego zadaniem było przekonanie biskupa Wojtyły do tego spotkania. Cel - oczywisty: kompromitacja Karola Wojtyły - oto biskup, który spotyka się z władzami. Tymczasem rzecz przyniosła skutek odwrotny do zamierzonego... Pisanie tej książki miało także wymiar bardzo osobisty, bo czytając dokumenty które dotykały nieraz prywatnych spraw Ojca Świętego, nieznanych biografom, miałem wrażenie, że być może coś kalam wdzierając się z butami w te obszary, ale z drugiej strony czułem też ogromną satysfakcję, bo trzymać w rękach coś, co jest podpisane własnoręcznie przez Karola Wojtyłę, to jest nie lada przeżycie... A z takimi dokumentami miałem do czynienia w kurii metropolitalnej, podczas przeglądania dokumentacji kościelnej. Natomiast jeśli chodzi o sam tytuł "Donos na Wojtyłę"... Donos jest czymś złym, a tu stał się w istocie informacją o świętości i książka jest włączona do procesu beatyfikacyjnego. Powiem może nieco patetycznie, ale Karol Wojtyła był człowiekiem bezgranicznie wiernym swojej formacji intelektualnej i duchowej, i dlatego to wystarczyło. W tych czasach wystarczyło być po prostu bezwzględnie wiernym tej formacji - to czyniło człowieka nieprzemakalnym na zakusy zła... Napisanie tej książki było dla mnie czymś przejmującym i być może najważniejszym doświadczeniem życiowym. Podchodzę do tego z wielkim lękiem, bo wystarczy powiedzieć: "nie jestem godzien", ale jeżeli "Donos na Wojtyłę" do czegoś się przyda... W takim wypadku książka jest moim dzieło życia - nic ważniejszego już nie powstanie.


-W jednej ze swoich wypowiedzi poruszył Pan wątek Soboru Watykańskiego II podając przykład próby wpływania służb bezpieczeństwa na hierarchów; ja słyszałem o jeszcze innym przykładzie. Czy rzeczywiście jest tak, jak chcą niektórzy, że postanowienia tego soboru, który przyniósł m.in. reformę liturgii, odprawianej po setkach lat tyłem do Najświętszego Sakramentu, że przynajmniej część tych postanowień była w jakiejś mierze inspirowana przez służby bezpieczeństwa kilku państw i była obliczone właśnie na zniszczenie kościoła?

-Nie przesadzajmy z teorią spiskową, sobór to jest jednak ogromne zgromadzenie najważniejszych postaci kościoła i oczywistym jest, że było ono przedmiotem penetracji przez rozmaite służby, natomiast myślę że teza, iż jakieś postanowienia soboru były rezultatem działalności tych służb - jest dalece ryzykowna i nie ma żadnych argumentów za tym przemawiających. A poza tym w ten sposób byśmy jednak negowali działalność Ducha Świętego w kościele.


-Aż boję się zadać to pytanie, które kieruję do Pana jako do pracownika Komisji Ścigania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu: kiedy IPN zajmie się zbrodniami popełnionymi przez Żydów na Polakach? Przecież wiemy już, że znaczna część, a być może nawet większość funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, w latach 40-tcy i 50-tych to byli Żydzi. A poszczególne kraje odmawiają nam ekstradycji tych zbrodniarzy - ostatnio tak było w przypadku Izraela.

-Chodzi panu o np. o Salomona Morela? Powiedzmy inaczej: komisja prowadzi śledztwa w sprawie zbrodni komunistycznych, których uczestnikami bądź sprawcami byli funkcjonariusze państwa komunistycznego, w tym funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa... i takich śledztw jest prowadzonych przynajmniej kilkaset.


-Dziękuję za rozmowę.

/M. Poświatowski/

Podziel się nim ze znajomymi:

Czytany: 22655 razy,
ostatnio: 2019-08-23 23:52:43

Skomentuj ten artykuł:

Komentarze:

  ~
   
Jeszcze nikt się nie wypowiedział na ten temat.

Powrót

Strona główna  ·  Aktualności  ·  Rozrywka  ·  Turystyka  ·  Komunikacja  ·  Gospodarka  ·  O Ostrowcu  ·  Użytkownicy  ·  Kontakt

Osób online: 170       © 99-2019 MAcSi & Redakcja       Nasze domeny: Ostrowiec Świętokrzyski · Logopeda Ostrowiec

Uwaga! Nasza strona stosuje pliki cookies w celu zapewnienia poprawnego funkcjonowania serwisu i korzystania z naszych usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz te ustawienia zmienić wykorzystyjąc odpowiednie funkcje przeglądarki. Zamknij