Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2006-09-18

Komendantem się bywa, policjantem się jest

Szef też pracuje na ulicy

Nadkomisarz Michał Domaradzki ma dopiero 34 lata, a kieruje już drugą Komendą Powiatową Policji. W Ostrowcu Św. pracuje od miesiąca, a "Wiadomościom" opowiada o planach, jakie ma w związku z tą jednostką.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Jak to się stało, że w ogóle został pan policjantem?

- Zaraz po skończeniu liceum w Skarżysku Kam. zdawałem do Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie. To była modna szkoła, ale ja staram się modom nie ulegać. Zawsze miałem zamiłowania w tym właśnie kierunku.


- Jakieś rodzinne tradycje?

- Nie. Z mojej rodziny nigdy nikt nie pracował i nie pracuje w policji. Nie mam żadnych korzeni. Sam podjąłem taką decyzję, przygotowałem się do egzaminów i udało się. Skończyłem czteroletnią szkołę i jeszcze w trakcie nauki rozpocząłem pracę w komendzie w Skarżysku. Już wtedy była to normalna służba na ulicy. Pracowałem tam cały czas, aż do momentu przejścia do Ostrowca Św., w pionie dochodzeniowo - śledczym, gdzie byłem referentem spraw, prowadziłem dochodzenia, później w sekcji kryminalnej. Zostałem jej naczelnikiem, potem zastępcą komendanta, a w końcu komendantem. Byłem nim niecałe dwa lata.


- Był pan bardzo młody jak na komendanta powiatowego...

- Miałem 31 lat. To faktycznie dość niewiele, ale przecież mamy dziś młodszych ministrów.


- Młodych ministrów jest jak na lekarstwo, podobnie jak młodych komendantów, szczególnie w województwie świętokrzyskim. Pana nominacja była efektem ciężkiej pracy?

- Jak powiedziałem, rodzinnych tradycji w policji nie mam, więc to, co osiągnąłem, zawdzięczam tylko sobie. Nigdy nie podpierałem się żadnymi znajomościami. Pracowałem, a przełożeni tę pracę dostrzegali i dawali mi szansę. Myślę, że to jest właśnie jej efekt.


- Od czego zaczął pan pracę na stanowisku komendanta skarżyskiej jednostki? Powiedział pan kilkakrotnie, że jest to miasto o podobnej do Ostrowca Św. specyfice.

- Znałem tamtą jednostkę, bo pracowałem w niej kilka lat. Zdecydowanie postawiłem na zwiększenie patroli pieszych. Wiedziałem, gdzie są jeszcze rezerwy, gdzie można ludzi przesunąć na ulice. Patroli było sporo więcej, mimo tego, że nie otrzymałem dodatkowych etatów ani funduszy. Zmieniła się tylko organizacja w jednostce.


- Jak długo zajęło panu podjęcie decyzji o przejściu do Ostrowca Św.?

- Nie zastanawiałem się długo. To była decyzja przełożonych, a ja się do niej dostosowałem także dlatego, że lubię nowe wyzwania. To jest większa jednostka, daje nowe możliwości. Mam nadzieję, że uda mi się tu wiele osiągnąć.


- Jakie argumenty przemawiały "za", a jakie "przeciwko" przyjściu do powiatu ostrowieckiego?

- Merytoryczne wszystkie były "za". Jedynym mankamentem była kwestia dojazdu. Jak się jednak okazuje, te 50 kilometrów, dzielące moje miejsce zamieszkania i pracę nie jest odległością, która utrudnia nadzór i kierowanie jednostką. Zła strona, to że muszę wcześniej wstać i trochę później wracam do domu.


- Zamierza pan przeprowadzić się do Ostrowca Św.?

- Nie przeprowadzę się. Mam pięcioletniego syna, własny dom. Żona pracuje w Kielcach. Dojazdy nie są nam obce. Mam nadzieję, że nadzór nad jednostką nie będzie mniejszy, niż gdybym mieszkał tu, na miejscu. Staram się w sposób odpowiedzialny traktować swoje zajęcie.


- Jaka była pana pierwsza reakcja po przejęciu jednostki?

- Jestem niemile zaskoczony warunkami w jakich pracuję, ale optymizmem napawa mnie fakt, że część komendy, zapewniająca odpowiedni standard pracy, została już dobudowana. Mam też zapewnienia, że jednostka jest ujęta w centralnym planie remontów i do końca przyszłego roku będzie zmodernizowana. Mam świadomość tego, że poza merytorycznym nadzorem przybędzie mi obowiązków związanych z remontem, odbiorami, zadbaniem o to, żeby pieniądze były prawidłowo wydatkowane. Ale oby tylko takie problemy mieli przełożeni w policji.


- Kiedy można się spodziewać oddania nowego pawilonu?

- Prawdopodobnie do końca miesiąca przeniesiemy tam dwie sekcje. W nowym budynku standard jest taki, jaki powinien i nie będzie trzeba obawiać się kontroli z różnych instytucji, stwierdzających nieprawidłowości. To jest norma, którą powinny spełniać wszystkie jednostki, bo praca policjanta nie należy do najłatwiejszych zajęć.


- Po objęciu jednostki pana poprzednik, komendant Jan Kowalski wytknął wiele nieprawidłowości w jej funkcjonowaniu i zapowiadał zmiany. Nie zdążył ich przeprowadzić, ale może pan będzie kontynuatorem reform?

- Zgadzam się z tym, że w jednostce tkwi wiele rezerw, ale nie przyjechałem do Ostrowca Św., żeby przeprowadzać czystki kadrowe. Na pewno nie muszą obawiać się ludzie dobrze pracujący. Ludzie, którzy pracują słabo, a tych na pewno już zauważyłem i będą zauważał, będą mieli trudną przeprawę. Będą się musieli dostosować do mojego programu i pomysłów. Nie będę tego jednak robił złośliwie, będę się starał rozmawiać, argumentować swoje polecenia i przekonywać, że takie rozwiązania są słuszne.


- Jak z perspektywy pierwszych dni pracy może pan ocenić funkcjonowanie komendy?

- Byłem już na nocnej kontroli i jestem zadowolony. W czasie weekendu zostało wylegitymowanych ponad 300 osób. To wynik, na który muszą się bardzo napracować wszystkie jednostki, łącznie z Kielcami. Cieszę się, że ostrowieccy policjanci nie są zmanierowani i wiedzą, co należy do ich zadań. Wystarczy odpowiednie pogrupowanie czynności, aby wszystkich równo obdzielić zadaniami, a nie dociążać tych, którzy dużo pracują, wyłapanie rezerw i będzie się można tylko cieszyć.


- Czyli możemy się spodziewać większej ilości patroli na ulicach?

- Już jest więcej patroli. Policji "na mieście" już jest bardzo dużo, także tej mniej widocznej, nieumundurowanej, wykonującej pracę operacyjną. Poza tym na pewno będzie więcej patroli mundurowych, prewencyjnych, pieszych. To ma wpłynąć na zmniejszenie się liczby zdarzeń.


- Mówi pan dużo o współpracy z samorządami. Czy już nawiązał pan kontakt z ich przedstawicielami?

- Spotkałem się z prezydentem Ostrowca Św. i komendantem Straży Miejskiej. Jestem pod wrażeniem, że jest to tak liczna i sprawnie działająca formacja. Jestem zwolennikiem wspólnych patroli, które przynoszą obopólne korzyści. Liczę na współpracę z samorządami również w kwestii dofinansowania, bo bezpieczeństwo jest naszym wspólnym dobrem. Odpowiedzialna za nie jest nie tylko policja i mam nadzieję, że samorządy podejdą do tego poważnie.


- A co z jednostkami w terenie. Komisariatami i posterunkami?

- Te jednostki muszą być w pełni obsadzone, więc będą uzupełnione etatowo. Potem będę bacznie przyglądał się ich pracy. Jeżeli uznam, że są jeszcze nie do końca samowystarczalne, zmienię strukturę organizacyjną, zwiększę obsadę tam, kosztem jednostki w Ostrowcu Św. Nie może być sytuacji, że komisariat obsługujący trzy gminy ma kilkunastu funkcjonariuszy, bo wtedy i tak ciężar pracy spoczywa na komendzie powiatowej, która zasila go swoimi służbami. Struktury powinny odpowiadać faktycznemu obciążeniu i faktycznej pracy, a nie sztucznemu przesuwaniu policjantów.


- Wiele w ostatnim czasie mówi się o problemie narkomanii. To zjawisko, które dotyka także powiat ostrowiecki i to w coraz większym stopniu.

- Narkotyki to problem nie tylko Ostrowca Św., na pewno temu zagadnieniu będzie poświęcona moja największa uwaga. Jestem fanatykiem zwalczania tego zjawiska. Interesuje mnie przede wszystkim wyeliminowanie osób, które dostarczają narkotyki na rynek, rozpracowanie grup zajmujących się dystrybucją. Zagrożenie jest powszechne, a problem dotyka sporej części społeczeństwa. Policja nie ucieka od tego problemu i poświęca mu dużo uwagi, ale rynek nie lubi pustki. Jest to interes dochodowy, więc zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli zarobić.


- Na pokusy ze strony dilerów narażona jest przede wszystkim młodzież szkolna. Czy ostrowiecka policja współpracuje z placówkami oświatowymi w tym zakresie?

- Od początku roku szkolnego można się spodziewać patroli w rejonie największych szkół.

W czasie dużych przerw oraz w godzinach, gdy kończą się zajęcia będą tam wysyłane patrole piesze. W dużych skupiskach zawsze znajdą się osoby niepożądane, a rodzic, który przyprowadza albo odbiera dziecko ze szkoły musi mieć świadomość, że jest tam bezpieczne, że w szkole dba o nie nauczyciel, a przed szkołą patrol policji zadba o to, by nie było zaczepione, okradzione, a tym bardziej, by nie można było dostarczyć mu jakiegoś specyfiku.


- Mimo młodego wieku kieruje pan już drugą jednostką. Byłby pan w stanie podać swój największy zawodowy sukces?

-Rzeczywiście jestem młodym człowiekiem i mam nadzieję, że sukcesy nie będą mnie omijać i są wciąż przede mną.


- Wielu funkcjonariuszy w pana wieku dopiero zdobywa doświadczenie w policji, zwykle w mundurowej służbie na ulicy. Nie brakuje panu tej typowej policyjnej pracy?

- Jestem dziwnym komendantem, bo stawiając dosyć wysoko poprzeczkę podwładnym, sobie również ją podnoszę. Niejednokrotnie zatrzymuję sprawców przestępstw, będąc komendantem, w czasie wolnym od służby w różnych miejscach. Staram się utrzymywać kontakt z ulicą, nie chcę być biurokratą. Często stosuję kontrolę uczestniczącą, a więc jestem na miejscu z policjantami, żeby zobaczyć, jak im to wychodzi, wyeliminować słabe punkty i by nie tracić kontaktu z pracą policyjną. Żeby nie zapomnieć, że komendantem się bywa, a policjantem się jest.


- Dziękuję za rozmowę.
/A. Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 11598 razy,
ostatnio: 2019-09-15 16:04:00
Skomentuj artykuł:
Powrót