Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2010-12-22

Osiem lat za śmietelny cios w głowę


- Oskarżony zadał pokrzywdzonemu jeden cios. Gdyby chciał go zabić, zadałby kolejne - argumentował sędzia Marcin Chałoński, skazując na osiem lat więzienia 52-latka z Ostrowca oskarżonego o zabicie znajomego.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
52-letni mieszkaniec Ostrowca został oskarżony o zamordowanie 34-latka, z którym od dłuższego czasu mieszkał w jednym pokoju. Tragedia wydarzyła się we wrześniu 2009 roku. Oskarżony twierdzi, że bronił się przed atakiem mężczyzny, dlatego uderzył go w głowę butelką, którą wyrwał mu z ręki. Proces w tej sprawie toczył się przed Sądem Okręgowym w Kielcach. We wtorek zapadł wyrok. Sąd przychylił się do wniosku obrońcy i zmienił kwalifikację z zabójstwa na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią. 52-latek został skazany na osiem lat więzienia.

"ZADAŁ CIOS CELOWO"


- Tego dnia oskarżony z pokrzywdzonym pili alkohol. Potem między nimi doszło do bójki - przypominał sędzia Marcin Chałoński. - Pokrzywdzony zachowywał się agresywnie i kilkakrotnie atakował oskarżonego. Ten zaczął mu grozić, że go zabije, ale były to groźby wypowiadane pod wpływem alkoholu. Potem obaj zasnęli. W pewnym momencie pokrzywdzony się przebudził i zażądał od oskarżonego pieniędzy na alkohol. Zaatakował oskarżonego butelką, ale ten wyrwał mu ją z ręki i zadał mu jeden cios w tył głowy - opisywał sędzia.


- Oskarżony tłumaczył, że zadał cios odruchowo. Jednak takie wyjaśnienia wydają się być niewiarygodne. Z opinii biegłego wynika, że uderzenie było zadane z wielką siłą. Wobec tego sąd uznał, że oskarżony zadał cios celowo - podkreślał sędzia Chałoński.

"NIE GODZIŁ SIĘ NA ŚMIERĆ"


Zdaniem sędziego nie ma dowodów na to, że 52-latek chciał zabić kolegę. - Oskarżony nie miał zamiaru zabójstwa. Zadał pokrzywdzonemu jeden cios. Gdyby chciał zabić, zadałby kolejne. Wprawdzie kilka miesięcy wcześniej oskarżony pchnął nożem pokrzywdzonego, ale potem między nimi było wszystko w porządku. Mieszkali razem, byli dobrymi kolegami, a do kłótni i bójek dochodziło tylko wtedy, gdy byli pod wpływem alkoholu. Po tym, jak oskarżony uderzył pokrzywdzonego butelką, zaczął go natychmiast ratować. To świadczy o tym, że nie godził się na jego śmierć. Z drugiej strony zadał cios w głowę twardym narzędziem. Powinien wiedzieć, że to może skończyć się tragicznie. Przez to godził się, że może spowodować ciężkie obrażenia, które w konsekwencji doprowadziły do śmierci pokrzywdzonego - uzasadniał sędzia.
/Beata KWIECZKO, 21 grudnia 2010, 16:06/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 13759 razy,
ostatnio: 2019-09-18 11:06:17
Skomentuj artykuł:
Powrót