Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2004-03-01

Ludzkie szczątki 22 metry nad ziemią


Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
      Wszyscy ci, którzy znaleźli się w we wtorkowy mroźny poranek w okolicy energetycznej stacji rozdzielczej przy ulicy Ostrowieckiej, mieszczącej się nieopodal Cmentarza Denkowskiego widoku, który zobaczyli, jeszcze długo nie zapomną.


    Na linii wysokiego napięcia 22 metry nad ziemią wisiały upalone szczątki ludzkiego ciała. Kości, a na nich reszta skóry i kawałki ubrań, tyle jedynie pozostało po kontakcie z napięciem 110 tysięcy Voltów.


    Do samej tragedii doszło najprawdopodobniej we wtorek kilka minut po godzinie 1.00, wtedy to bowiem w wyniku zaiskrzenia wyłączyła się linia wysokiego napięcia.


    - Nie było powodów do niepokoju.


    Takowe wyłączenia zdarzają się często, chociażby w następstwie obfitych opadów, czy gdy w linię uderzy ptak - wyjaśniał nam później Janusz Parszowski, dyrektor Rejonowego Zakładu Energetycznego w Ostrowcu.


    Tym razem jednak nikt nie przypuszczał, że powód był inny.


    Zwłoki mężczyzny wiszące na słupie znaleźli dopiero kilka minut po 6.00 pracownicy ZEORK-u, którzy oddelegowani w teren mieli przekonać się co było przyczyną nocnego zdarzenia. Zawiadomiona została policja, straż pożarna i pogotowie. Kilka minut po dziewiątej zaczęło przybywać także ciekawskich.


    Nie było samochodu, który by się choć na chwilę nie zatrzymał, a tłum gapiów rósł z minuty na minutę.


    - To jest szok- mówi jeden z taksówkarzy.


    Przejeżdżałem tędy i myślałem, że to jakiś głupi dowcip, jakiś manekin na słupie. Ale jak tylko zobaczyłem straż pożarną, policję, wiedziałem, że to muszą być ludzkie szczątki.


    Ludzie, niektórzy nawet uzbrojeni w lornetki, nie zbliżali się w miejsce zdarzenia, każdy wolał z daleka przyglądać się akcji ratowników.


    Kiedy na miejscu znalazł się podnośnik, wiadomo było, że kwestią minut było ściągnięcie zwęglonych szczątków.


    Strażacy Grzegorz Pożoga i Krzysztof Kowalski wsiedli do kolebki wysięgnika zabierając ze sobą jedynie plastikowy czarny worek na zwłoki. Kilka minut i cząstki ludzkiego ciała zostały usunięte z przewodu.


    Mimo, iż od czasu tragicznego zdarzenia minął już prawie tydzień nie są znane, ani personalia ofiary, ani powód jego wtargnięcia na przewody.


    -Nadal nie wiadomo, kim jest ofiara tragicznego wypadku oraz w jakim celu mężczyzna wszedł na 22 -metrowy słup wysokiego napięcia -mówi Andrzej Gablewski, zastępca komendanta ostrowieckiej KPP. Rozpatrywane są dwie ewentualne przyczyny - czyn samobójczy lub próba kradzieży przewodów elektrycznych. Nieco więcej będziemy wiedzieć po uzyskaniu wyników badań toksykologicznych. Pozwolą one ustalić, czy mężczyzna był po spożyciu alkoholu lub środków odurzających. Na te informacje musimy zaczekać kilka tygodni.


    Przy rozpatrywaniu drugiej wersji - próby kradzieży przewodów elektrycznych, brakuje takich dowodów, jak narzędzia, które mężczyzna musiałby zabrać ze sobą. A tych na miejscu wypadku nie znaleziono. Chyba, że mężczyzna miał wspólnika, który oddalił się z miejsca zdarzenia? -Nie udało nam się ustalić tożsamości tragicznie zmarłego -kontynuuje komendant A. Gablewski. Możemy powiedzieć jedynie to, że mężczyzna miał około 25 lat. Był ubrany w czapkę z czarnej włóczki, spodnie jasne, prawdopodobnie sztruksowe oraz długie buty z cholewkami. Być może w identyfikacji pomoże znak szczególny: na lewym ramieniu mężczyzna miał charakterystyczny tatuaż - smoka z trzema głowami.


    Jeśli ktoś mógłby pomóc w ustaleniu tożsamości ofiary tego wypadku, proszę dzwonić pod numer alarmowy policji 997 lub 112 (z telefonu komórkowego).


    (pas, m, ż)
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 17399 razy,
ostatnio: 2019-12-08 13:55:01
Skomentuj artykuł:
Powrót