Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2013-06-22

Parkitny: Podziękowałem za wkład wniesiony w ubiegły sezon również rezerwowym


Pierwszoligowy zespół AZS WSBiP KSZO Ostrowiec Św. zakończył ubiegły sezon na wysokim czwartym miejscu, rozbudzając apetyty wśród siatkarskich kibiców w Ostrowcu Św. Mimo dobrego wyniku klubu nie ominą zmiany – te drobniejsze w kadrze zawodniczek oraz większe i zaskakujące w kadrze szkoleniowej, bo po ponad 10 latach z pracą kierownika żegna się Władysław Mazur. O roszadach w klubie, transferowych zmianach i planach zespołu rozmawialiśmy ze szkoleniowcem drużyny, Dariuszem Parkitnym. Dziś pierwsza część wywiadu (podsumowanie ubiegłego sezonu). Mniej cierpliwych zapraszamy w poniedziałek do kiosków, bo w całości wywiad będzie można przeczytać w najnowszym wydaniu Wiadomości Świętokrzyskich.



Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik


Gdy rozpoczynałeś pracę w Ostrowcu Św. nie miałeś łatwego zadania, bo czasu nie było zbyt dużo, a w zespole sporo było luk na wielu kluczowych pozycjach. Trudno było zbudować kadrę na miarę czwartego miejsca w I lidze?

- Niedawno siedliśmy z prezesami i zastawialiśmy się co jest łatwiejsze, czy montowanie zespołu tak z nienacka, na szybko, czy wtedy, gdy mamy dużo czasu i możliwości, a ceny jakich żądają zawodniczki tak skaczą, że ciężko się prowadzi te rozmowy. Tak naprawdę nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. To co zrobiliśmy przed ubiegłym sezonem, okazało się trafnym. Na pewno mieliśmy w tym też sporo szczęścia, bo pozyskanie dziewczyn i stworzenie z nich zespołu, który zgra się fajnie od strony mentalnej, jest bardzo ciężkie. To była trochę taka „łapanka”, ale wypaliła. Nie jest to dobre i nie należy się takich metod trzymać. Ta sytuacja dała mi i prezesom sporo „popalić”. Nie można montować zespołu na „wariackich papierach”, bo to jest trudne, nie ma zbyt wielkiego pola do manewru. Teraz sytuacja jest diametralnie inna i mam nadzieję, że uda nam się zbudować mocny zespół.



Poza Martą Szafraniak i Agatą Węgiełek, które nie miały zbyt wielu okazji, by pokazać się na boisku, pozostałe transfery można uznać za trafione.

- Można tak powiedzieć, choć kontraktując je nie mogliśmy do końca powiedzieć, co to są za dziewczyny. W zasadzie tylko Agę Starzyk znałem od wielu lat, bo nie jest to zawodniczka anonimowa, a z tych, które pozyskaliśmy, chyba najbardziej doświadczona. Nie zgodzę się jednak z opinią, że transfery Szafraniak czy Węgiełek były niepotrzebne, dlatego podziękowałem już za wkład wniesiony w ubiegły sezon i Marcie, i Agacie, i Ewie Świerszcz, i Ali Stefańskiej. Zresztą Ala to największe pozytywne zaskoczenie końcówki sezonu. Nikt na nią nie stawiał, ale dla mnie od pierwszych zajęć była pełnowartościową zawodniczką na przyjęciu. Na wszystkich treningach, sparingach, byłem z niej bardzo zadowolony. Nie ma co się zastanawiać, czy była pierwszą, drugą, czy trzecią przyjmującą, bo dopiero w czasie ligi to wszystko wychodzi. Niemożliwym jest mieć 12 zawodniczek takich samych. Wiadomo, że nie wszystkie miały szansę grania. Pozostałe wnosiły jednak do drużyny bardzo dużo na treningu. Kibic widzi tylko mecze i tylko poprzez ich pryzmat ocenia zawodniczki, a w meczu grają te, które mają zdobywać punkty. Te, które pomagają w treningu i dają od siebie dużo serca, są może mniej widoczne, ale ja muszę im podziękować, bo ich rola również jest bardzo ważna.



Kto zasłużył w Twojej ocenie na tytuł MVP sezonu w drużynie AZS WSBiP KSZO?

- W ubiegłym sezonie mieliśmy osiem nowych zawodniczek, z czego 4-5 w wyjściowej „szóstce”. To jest bardzo dużo, dlatego potrzebowaliśmy czasu na zgranie. Żoli (Katarzyna Brojek - przyp. Red.) pierwszą cześć sezonu miała trochę taką w kratkę, ale od stycznia prezentowała się super. Myślę, że to ona właśnie była takim najmocniejszym ogniwem zespołu. Wyróżnić na pewno należy także Gosię Ślęzak i Agę Starzyk. One grały bardzo równo i bardzo dobrze. Nie zapominajmy też o rozegraniu, bo Natalia Piekarczyk ze swojej roli wywiązywała się znakomicie. Na początku wszyscy docieraliśmy się, ale później nie miałem już do niej żadnych zastrzeżeń. Każde decyzje meczowe Natalii były udane, bardzo dobrze wykorzystywała Kasię Brojek. Zasada jest prosta - jedna promuje na boisku drugą.



c.d.n.


/jareks/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 8671 razy,
ostatnio: 2019-12-08 19:21:24
Skomentuj artykuł:
Powrót